
Do swojej posiadłości przybywa Kacper Wosiński, którego żona kona w straszliwych męczarniach po nieudanej aborcji. Wraz z ostatnim tchnieniem przeklina swego męża. Ten udaje się do dworku rosołowickiego. Za nim podąża wilczyca. Wkrótce z Rosołowic ucieka właściciel, hrabia Ludwik, chcąc uniknąć represji zaborcy po powstaniu. W dworku zostaje Kacper z hrabiną Julią, do której wkrótce przybywa dawny kochanek Otto von Furstenberg. Wosiński stwierdza, że Julia jest bliźniaczo podobna do jego zmarłej żony Maryny. Tymczasem wciąż doświadcza obecności wilczycy. Do rozwiązania tajemniczej zagadki przyczynia się zaprzyjaźniony doktor. Film jest niezwykłą próbą zmierzenia się z horrorem w polskich warunkach. O ile jeszcze początek obiecywał jakieś zalążki klimatu (śnieg, powstańcza atmosfera), tak im dalej w las, tym bardziej reżyser raczył nas swoją nieudolnością w prowadzeniu fabuły. Pomijając kiepskie aktorstwo, raziły ogromne dziury w scenariuszu. Na domiar złego, wszelkie sceny mające wywołać strach tudzież wzbudzić niepokój powodowały szczery uśmiech (momentami śmiech przechodzący w zażenowanie). Warto wspomnieć o efektach specjalnych i charakteryzacji. Jestem przekonany, że takie rzeczy, jakie widać w tym filmie zdecydowanie lepiej zrobiliby filmowcy-amatorzy z podstawówki. I żadną wymówką w tym wypadku nie jest wiek filmu. |

Do dworku, w którym niegdyś straszyła wilczyca - hrabina Julia, przyjeżdża narzeczeństwo Kamil i Krystyna. Na przyszłego pana młodego wcześniej została rzucona klątwa przez jedną z kochanek. Para zamieszkuje w pokoju dawnej właścicielki. Nocą Krystynę nawiedza wilkołak, co wywołuje u niej stan histerii. Podczas kolejnego spotkania z bestią umiera. Kamil próbuje rozwikłać tajemniczą śmierć. Jedną z podejrzanych jest Ania, córka obecnych właścicieli dworku. Czy może powstać film gorszy od "Wilczycy"? Tak. Co więcej, powstał! To tenże sequel. Naprawdę niezła obsada kazała przypuszczać, że tak dramatycznie źle nie będzie. Niestety, miało być tak pięknie, a skończyło się jak zwykle. Mam wrażenie, że każdemu, kto do końca wysiedzi na tej produkcji należy się jakieś honorarium. To istne męczarnie, których końca nie widać. Prawdziwa męka dla oczu i zwojów mózgowych widza. Z drugiej strony klasyk - klasyk polskiego kina campowego. Obraz przeznaczony jest dla prawdziwych hardkorów. Zaznaczam - prawdziwych. |

CZY BĘDZIE KOLEJNA CZĘŚĆ? Jeśli takowa miałaby kiedykolwiek powstać, to prawdopodobnie byłaby gwoździem do trumny polskiego kina. Pozostałoby jedynie zamknąć symbolicznie drzwi, kupić bilet i wyjechać do ciepłych krajów, zmieniając po drodze obywatelstwo na jakiekolwiek inne. Autor opisu serii: Tomek Urbański - TOMASHEC [kontakt] |
STRONA GŁÓWNA |