AUTOR MOTYWU PRZEWODNIEGO: JOHN BARRY
ROK: 1962


Bond. James Bond. Najsłynniejszy agent świata. Przez ok. 40 lat powstało ponad 20 filmów obrazujących przygody agenta 007. Motyw przewodni rozpoczynający każdy odcinek serii stał się klasyką absolutną i najsłynniejszym tematem szpiegowskim w historii kina. Składa się właściwie z kilku niesamowicie dobrych fragmentów, każdy z nich jest tak samo charakterystyczny. Tematu skomponowanego przez Johna Barry'ego w 1962 roku na potrzeby pierwszej odsłony Bonda ("Dr. No") nie może zabraknąć przy każdej kolejnej części - stał się on nieodłączną wizytówką serii. Warto wspomnieć, że wielu kompozytorów podejmowało się tworzenia partytur do kolejnych części (z lepszym lub gorszym skutkiem). Najbardziej znanym jednak jest sam twórca motywu, czyli Barry, który wręcz uzyskał przydomek maestro Bonda. Pałeczkę po nim przejął David Arnold, komponując muzykę do trzech ostatnich części. Ostatnio motyw został z powodzeniem przearanżowany, "podrasowany" i przeniesiony w nowe czasy przez Paula Oakenfolda, pojawia się w nowszych odsłonach serii.



ADI: Temat, którego żywotności chyba nie przewidział sam kompozytor Monty Norman. Pierwowzór wszelkich "szpiegowskich" motywów muzycznych, w tym doskonałego tematu Jerzego Matuszkiewicza z kretyńskiego polskiego serialu "Życie na gorąco". Klasyka wiecznie żywa, trawestowana, przywoływana i niezmiennie inspirująca.

ALIEEN: Mam wielką słabość do tego tematu. Podoba mi się każdy jego fragment i każda aranżacja. Charakterystyczny aż do bólu. Choć słyszałem w życiu lepsze motywy - tematowi przewodniemu z Bonda niewiele w moim rankingu brakuje do najwyższej oceny. Moja faktyczna nota to 4,5/5.

HUNTER: Jeden z najbardziej niezwykłych tematów muzycznych jakie miałem okazję słyszeć. Niezapomniany atrybut filmów bondowskich.

LOCUTUS: Mimo iż z całą pewnością nie jest to najładniejszy, czy najlepszy motyw przewodni jaki kiedykolwiek napisano, to główny temat do bondowskich filmów jest wystarczająco charakterystyczny, by na stałe zapisać się w historii kina.

SHANDOR: Oceniać motyw z serii filmów o Bondzie w kategoriach dobry-zły to trochę tak, jakby pisać o "Iliadzie" jako o dobrej czy złej książce. Nie ulega wątpliwości, że te kilka taktów rozpoczynających każdy z filmów o agencie Jej Królewskiej Mości na stale zadomowiło się w kulturze popularnej. Nie zdziwiłbym się, gdyby Unia Europejska darowała siebie za kilkanaście lat "Odę do radości" na rzecz nut nieco bardziej współczesnych :) Rzecz tylko w tym, że Rosjanie lub Chińczycy mogliby zaprotestować ;)))

SHOOMIR: Według mnie jest to jeden ze słabszych motywów w tym zestawieniu, choć nie tak do końca pozbawiony zalet, bo ogromnie podoba mi się w nim wykorzystanie różnych trąbek, no i oczywiście tej charakterystycznej gitary. Natomiast sama kompozycja taka sobie i słychać w niej, że jest już dosyć leciwa i archaiczna, a nowoczesne aranżacje nie bardzo potrafią to zniwelować.



ŚREDNIA OCENA KLUBOWICZÓW:  4.17


POWRÓT DO WYBORU
ARTYKUŁY KLUBOWICZÓW