AUTOR MOTYWU PRZEWODNIEGO: JOHN WILLIAMS
ROK: 1975


I znowu duet Steven Spielberg & John Williams w akcji. Tym razem we wczesnych latach współpracy - rok 1975, powstaje klasyczny thriller o rekinie, którego tytuł kojarzy dziś chyba każdy, nawet dziecko - to "Szczęki". Rekin-ludojad atakujący niewinnych ludzi, słynna płetwa grzbietowa wynurzająca się z wody i wolno podpływająca do swoich ofiar. No i towarzysząca tej scenie muzyka, czyli słynny motyw przewodni - zapowiadający zbliżające się niebezpieczeństwo. Oszczędny w kompozycji, ale jakże genialnie budujący atmosferę niepewności i strachu. Przyspieszający, coraz głośniejszy, rozwija się by osiągnąć apogeum. Doskonale współgra z akcją na ekranie. Z równie dobrym efektem "zapożyczony" i wykorzystany w innych filmach. Motyw stał się sztandarowym i klasycznym przykładem kompozycji przedstawiającej nadchodzące zagrożenie. W 1976 roku kompozycja Johna Williamsa została nagrodzona Oscarem. Szkoda tylko, że cała partytura - podobnie jak kolejne części "Szczęk" - przeżyła tendencję spadkową.



ADI: Utwór bardzo "herrmannowski", doskonała ilustracja kulinarnych upodobań rekinów :)

ALIEEN: Dość dobry motyw przewodni, szybko kojarzony z kultowym filmem o rekinie. Motyw wyraża zbliżające się niebezpieczeństwo, niepokój. Czasem wykorzystywany z dobrym skutkiem w innych produkcjach. W pamięci z pewnością zostaje, ale żadną rewelacją czy arcydziełem dla mnie nie jest.

DEJNA: Znakomity, elektryzujący, klimatyczny motyw z rewelacyjnym początkiem. Jako tło dla filmu sprawia, że aż ciarki po plecach przechodzą.

DUX: Co można napisać o genialnym w swojej prostocie motywie przewodnim ze "Szczęk"? Chyba tylko tyle, że fenomenalnie ilustruje niepewność i zwiastuje nadejście czegoś złego - konkretnie z ostrymi zębami i płetwą na grzbiecie ;) Motyw ten z racji swojej znakomitości i faktu, że znają go chyba wszyscy, nawet średni miłośnicy kina; był wiele razy przetwarzany i parodiowany w wielu innych filmach.

KAHA: Kiedyś jak byłam małą dziewczynką nie przerażał mnie sam film, lecz właśnie ta charakterystyczna muzyka. Odziaływała na mnie bardzo, do tego stopnia, że zapamietałam ją mimo iż nie grzeszę słuchem muzycznym :)

LUKE: Jeden z najbardziej charakterystycznych motywów Johna Williamsa. Za każdym razem, gdy mam przyjemnośc go słuchać od razu przypominają się mi sceny z filmu. Klasa sama w sobie!

MIA: Dobry, ale nie powalający. Jest napięcie, jest groza, jest poczucie nadciągającej katastrofy, ale czegoś mi tu zabrakło. Na mnie wrażenia nie robi - ot, taka przyzwoita kompozycja.

SHOOMIR: Raczej przeciętna kompozycja; jednak za bardzo chaotyczna i mało wyrazista, by mogła wywoływać efekt zagrożenia, jaki w zamierzeniu miał osiągnąć Williams.

SOLO: Słynny, niepokojący, drażniący temat. Budzi podskórną grozę, ale jednak nie jest to jakiś mój ulubiony temat. Znany, osłuchany, przyzwoity.



ŚREDNIA OCENA KLUBOWICZÓW:  3.89


POWRÓT DO WYBORU
ARTYKUŁY KLUBOWICZÓW