Analiza muzyki - druga płyta
|
|
DIVINITY I | Summon Bahamut
|
Przywołanie potężnego Summona Bahamuta przez Kadaja to jedna z najbardziej monumentalnych scen w filmie i specjalnie do tego wydarzenia pan Uematsu skomponował muzykę niezwykle wzniosłą, momentami wręcz sakralną. Moc i siłę Bahamuta, którego pokonać mogła chyba tylko drużyna Clouda, reprezentuje majestatyczny chór, i są to chyba najbardziej poważne chóry na całym soundtracku (chociaż równie poważne pojawią się jeszcze później, przy "One-Winged Angel"). Dodatkowo potężna perkusja i trąby, gdzieś w tle od czasu do czasu daje o sobie znać kościelny dzwon, a całości dopełniają skrzypce i cymbałki. Utwór "Divinity" został podzielony na dwie części - odpowiednio dla wydarzeń, jakie zostały przedstawione na ekranie. Pierwsza jego część ilustruje samo przywołanie oraz wstępną prezentację Bahamuta, który wezwany do pomocy sieje spustoszenie w centrum Midgaru. Dłuższa o niespełna minutę jest druga część utworu, która pojawia się, gdy Cloud przybywa na pomoc swojej drużynie. Jednak zanim do tego dojdzie - mamy "przerwę" w postaci dwóch innych stylowo fragmentów.
|
 | |
 |
|
|
|
THOSE WHO FIGHT | Yazoo & Loz vs. Reno & Rude
|
Drugi utwór na ścieżce dźwiękowej, który nosi taką samą nazwę (wcześniej "Those Who Fight" był podkładem do walki Tify z Lozem w kaplicy), jednak stylowo to całkowite przeciwieństwo tego z pierwszej płyty. Wielokrotnie wspominałem już, że drugi krążek opanuje gitara elektryczna - i tak się dzieje właśnie od tego utworu. Nawiasem mówiąc zarówno na soundtracku, jak i w filmie, od momentu przywołania Bahamuta mamy do czynienia z właściwie nieprzerwaną akcją - aż do końcówki "Advent Children" (około 30 minut non-stop). "Those Who Fight" służy jako "ostry" podkład do starcia Reno i Rude'a z Yazoo i Lozem.
|
|
THOSE WHO FIGHT FURTHER | powrót drużyny Clouda
|
Swoistą kontynuacją poprzedniego fragmentu jest "Those Who Fight Further", czyli walka drużyny Clouda z Bahamutem. Ponad 4-minutowy utwór reprezentuje styl identyczny, co poprzedni, czyli gitara elektryczna na pierwszym planie i równie wyrazista elektronika na drugim. Różnica jednak polega na tym, iż tutaj bardziej zaakcentowana została szybka perkusja w tle, która skutecznie dodaje dynamiki widowiskowemu pojedynkowi. W drugiej połowie "Those Who Fight Further" pojawiają się dodatkowo dźwięki instrumentów dętych, a po 3 minucie i 8 sekundzie mamy krótki, 15-sekundowy popis samej perkusji. Nota bene początek całej sekwencji to jedna z fajniejszych scen w filmie, gdy zbiera się cała drużyna znana z gry "Final Fantasy VII" by pomóc Tifie i stawić czoło Summonowi (kolejno: Barret, Red XII i Cait Sith, Yuffie, Cid, Vincent, a na końcu dołącza Cloud). Jednak nawet nafaszerowana maksymalnymi statystykami ekipa nie jest w stanie sprostać rozjuszonemu Bahamutowi. Inicjatywę musi przejąć Cloud i w tym momencie muzyka zmienia się o 180 stopni - powraca druga część "Divinity"...
|
 | |
 |
|
|
|
DIVINITY II | Cloud vs. Bahamut
|
Ponownie majestatyczny, wzniosły chór, stylowo natomiast nie zmienia się nic w porównaniu z pierwszą częścią utworu. Jednak "Divinity II" został wzbogacony o dwa przerywniki i jedno rozwinięcie. Pierwszy przerywnik ma miejsce po 50 sekundzie, gdy Rufus wreszcie wstaje z wózka, zrzuca z siebie szatę i pokazuje Kadajowi, co cały czas ukrywał w rękach. Po tym krótkim fragmencie zaczyna się wspomniane rozwinięcie, które ilustruje wspaniałą scenę, gdy główny bohater zostaje podrzucany do góry przez kolejnych członków swojej drużyny, by dopaść Summona, wznoszącego się coraz wyżej nad Midgar. Muzyka wciąż narasta, trzyma w lekkim napięciu i tylko czeka, aby "wybuchnąć" - co ma wreszcie miejsce w 2 minucie i 15 sekundzie, gdy trąby wygrywają podniosłą, pełną patosu melodię (Cloud przebija się przez kulę energii wyplutą przez Bahamuta). W 2 minucie i 47 sekundzie następuje drugi, króciutki przerywnik - to motyw Aeris, bo oto bohaterka pomaga Cloudowi, który ledwo przebija się przez wspomnianą kulę. Zakończenie zaakcentowane już tylko chórami, delikatnymi smyczkami i uderzeniem kościelnych dzwonów - Bahamut zostaje pokonany...
|
 | |
 |
|
|
|
ENCOUNTER | na pomoc Matce
|
"Encounter" jest drugim kompozytorskim wyjątkiem na ścieżce dźwiękowej. Nie Uematsu, a Keiji Kawamori tworzy krótką, około 50-sekundową ilustrację do sceny, gdy Kadaj rzuca się z budynku na pomoc "matce" (głowa Jenovy zamknięta w pojemniku), a razem z nim Rufus (akcja wyraźnie zainspirowana drugą i trzecią częścią "Matrixa", a chodzi o strzelaninę w powietrzu między Trinity a jednym z Agentów). Właściwie to słychać, iż utwór został skomponowany przez kogoś innego - niby po raz kolejny głównie elektronika, ale stylowo całkiem inna niż pozostała część muzyki na soundtracku.
|
|
THE CHASE OF HIGHWAY | pościg na opuszczonej autostradzie
|
Powrót thrash-metalowego brzmienia w jednej z najszybszych, najbardziej widowiskowych i najszybciej zmontowanych sekwencji w filmie (pościg na opuszczonej autostradzie). Po raz kolejny popis daje elektroniczna gitara wraz z perkusją. W dodatku to najbardziej zróżnicowany kawałek na całej ścieżce, który praktycznie co chwilę zmienia swoje brzmienie, dostosowując się do ciągłych zmian, jakie zachodzą na ekranie podczas tej akcji. Dwa razy w czasie "The Chase Of Highway" pojawia się chór, przy czym jego drugie "wejście" to chwilowe wyciszenie, po którym następują najcięższe partie riffowe. W 3 minucie i 18 sekundzie następuje całkowita, aczkolwiek chwilowa zmiana klimatu - muzyka w stylu przypominającym country odnosi się do Reno i Rude'a, którzy czekają przy wylocie z tunelu z małą "niespodzianką" dla Loza i Yazoo. Następnie nagłe cięcie i powrót gitary, która "rządzi" aż do końca utworu.
|
"Savior" zaczyna się tajemniczą, wolną partią (Kadaj przybywa do Kaplicy i zauważa przecięty pojemnik z głową Jenovy), która służy jako przerywnik i chwilowy odpoczynek po głośnym, dynamicznym "The Chase Of Highway". Uspokojenie jednak nie trwa zbyt długo - instrument, który zawojował drugą płytę z muzyką do "Advent Children" wkracza na scenę już w 32 sekundzie, gdy tylko Cloud staje na Fenrirze przed drzwiami kaplicy. Delikatny chórek w 1 minucie i 16 sekundzie zwiastuje kolejny powrót Aeris, która tym razem nie tylko pomaga głównemu bohaterowi, ale dodatkowo uzdrawia go z Geostigmy.
|
|
J-E-N-O-V-A | Cloud vs. Kadaj
|
Tytuł i właściwa melodia tego utworu po raz kolejny znajoma dla fanów gry, jednak utwór "J-E-N-O-V-A" został zmieniony nie do poznania. Jednak niespodzianki nie będzie - po raz kolejny gitara i szybka perkusja w tle - taka jest ilustracja walki Clouda z Kadajem. Przyznam szczerze, że o ten kawałek bałem się najbardziej. Na początku analizy wspomniałem o tzw. samplerze, który krążył po internecie przed oficjalnym wydaniem soundtracku z "Advent Children". I właśnie na nim był zawarty opisywany utwór, jednak całkiem zmixowany, dłuższy (ponad 6 minut) i troszkę różniący się od tego, który słychać w filmie. Nie ma co ukrywać - było to gorsze wykonanie i cieszę się, że na soundtracku ostatecznie zamieszczono filmową wersję. Niby to rzecz jak najbardziej normalna, ale doświadczenie nauczyło mnie, że często bywa na odwrót w przypadku płyt z muzyką filmową...
|
|
ADVENT: ONE-WINGED ANGEL | kopę lat Cloud... Powrót Sephirotha
|
Tego tytułu chyba nie trzeba przedstawiać żadnemu miłośnikowi FFVII... "One-Winged Angel" to jeden z najpiękniejszych utworów napisanych na potrzeby tytułu, ze wspaniałą linią melodyczną i z zabójczo dobrymi chórami - obok dwóch części "Divinity" to najbardziej wzniosłe chóry na soundtracku. Opisywany kawałek został jednak przearanżowany i znacznie rozbudowany (najdłuższy utwór na soundtracku - ponad 6 minut) na potrzeby "Advent Children". Zapoznani z pierwotną wersją ("Piano Collections") zauważą istotną zmianę już przy 40 sekundzie utworu, który został uzupełniony o - a jakże - gitarę elektryczną, do tego najostrzejszą obok "The Chase Of Highway". To nie koniec zmian - znacznie bardziej złowrogie zrobiły się chóry, wyśpiewujące pod niebiosa w nieco zmienionej, niższej tonacji. Trudno się dziwić, skoro ów niezwykły kawałek ma służyć jako podkład do równie niezwykłego pojedynku Clouda z najczarniejszych charakterem "Final Fantasy VII", wrogiem nr 1. Aż trudno uwierzyć, jak utwór wspaniale przyspiesza w drugiej połowie - tak samo, jak przyspiesza sama niesamowicie widowiskowa walka. Końcówka "Advent: One-Winged Angel" to już najwyższa forma patosu, którą okraszony został finalny cios głównego bohatera. Żegnaj Sephiroth... Oryginalności utworowi z pewnością odmówić nie można - bowiem rzadko kiedy mamy okazję usłyszeć w muzyce filmowej przemieszanie gitary elektrycznej z chórami. A przemieszanie jest to iście genialne. Dodać jeszcze można, że pierwotna wersja tego kawałka (bez gitary) służyła jako podkład do pierwszego trailera "Advent Children" - wtedy na nowo zakochałem się w tym utworze. Natomiast wersję już przearanżowaną mogliśmy usłyszeć w ostatnim, oficjalnym zwiastunie. Wtedy zakochałem się w "One-Winged Angel" po raz trzeci...
|
 | |
 |
|
|
|
CLOUD SMILES | już nie jestem sam...
|
Dla zmęczonych uszu dobra wiadomość - dwa ostanie utwory instrumentalne to już uspokajające granie :) "Cloud Smiles" jest melodią ciepłą i chyba najbardziej optymistyczną z całości. Główne brzmienie należy tutaj do delikatnego fletu i skrzypiec, a oba instrumenty zostają wspomagane przez fortepian. Utwór ilustruje końcówkę, gdy Cloud budzi się w jeziorku powstałym w kaplicy, a kolejne dzieci są uzdrawiane po wejściu do wody. Po 2 minucie i 20 sekundzie następuje natomiast podkład muzyczny do sceny, na którą czekali chyba wszyscy miłośnicy "Final Fantasy VII". Krótkie, ale jakże wymowne obrócenie twarzy Aeris w stronę Clouda to piękno, które zrozumieją tylko osoby dobrze zapoznane z grą. Śliczna melodia towarzysząca tej scenie sprawia, że aż łezka się w oku kręci. Aeris i Zack odchodzą, a główny bohater powrócił - i już nie jest sam. I jak mówi tytuł utworu - ten ponurak wreszcie się uśmiechnął... :)
|
|
END CREDITS | czyli muzyczna kompilacja
|
Przy napisach końcowych Nobuo Uematsu zastosował klasyczny zabieg kompilacji najważniejszych tematów. Zatem usłyszymy tutaj przede wszystkim odpowiednio przearanżowany motyw przewodni siódmej części gry, motyw Aeris i to, czym mnie (i pewnie nie tylko mnie) kompozytor najbardziej zaskoczył. Bo oto po 3 minucie i 40 sekundzie pojawia się jeden z legendarnych tematów serii "Final Fantasy", który osobiście najbardziej kojarzę z ósmej części gry (w dodatku to jeden z moich ulubionych motywów!) - chodzi o napisy końcowe i przyjęcie w Balamb Garden, jednak melodia ta po raz pierwszy pojawiła się w "FFI" i od tego czasu towarzyszy napisom końcowym chyba każdej odsłonie tej legendarnej, kultowej sagi. Świetna ciekawostka i piękne zakończenie partytury do "Advent Children". Do odsłuchania pozostaje już tylko...
|
|
CALLING | czyli piosenka końcowa
|
Piosenka przewodnia "Calling" w wykonaniu Kyosukego Himuro zamyka całą ścieżkę dźwiękową z "Advent Children" i służy jako podkład do scen po napisach końcowych, gdy Cloud na swoim Fenrirze jedzie w nieznane, a przez chwilę widać czekającą na niego, zbierającą kwiaty Aeris. W całej tej sekwencji można zauważyć ciekawe przemieszanie animacji z rzeczywistymi zdjęciami. Sama piosenka jest bardzo przyjemna i jest dobrym zakończeniem całości, choć osobiście spodziewałem się czegoś w nieco innym stylu - np. takiego utworu śpiewanego, jaki kończył ósmą część "Final Fantasy", a mianowicie "Eyes On Me" w wykonaniu Faye Wong (znana i ceniona japońska piosenkarka, a także aktorka). Nawiasem mówiąc piosenka przewodnia z FFVIII zdobyła nagrodę roku podczas 14 edycji "Japanese Gold Disc Award" - to pierwszy utwór śpiewany z gry, który zdobył to bardzo prestiżowe w tamtych stronach wyróżnienie. Wracając jednak do FFVII - ostatnie dźwięki "Calling" (końcowe wyciszenie piosenki) ilustrują już naprawdę ostatnią scenę filmu (po całym "teledysku"), czyli zdjęcie stojące na biurku, przedstawiające wszystkich przyjaciół razem. "Final Fantasy VII: Advent Children" nie mogło się skończyć inaczej - chyba żaden fan tytułu nie ma co do tego wątpliwości...
|
 | |
 |
|
|
|
To już niestety koniec...
|
I to już koniec analizy. Jakieś braki w sensie tego, co było słyszalne w grze, a nie znalazło się w filmowej kontynuacji? Może trochę szkoda, że nie wpleciono w całość niezłego, groźnego motywu organizacji Shinra, który przewijał się co jakiś czas przez FFVII... Właściwie zakończenie i podsumowanie napisałem już w osobnej recenzji soundtracku, więc nie będę się powtarzał. Dodam tylko jeszcze pewną istotną informację, która zapewne ucieszy potencjalnych zainteresowanych tą ścieżką dźwiękową - wszystkie utwory zawarte na tych dwóch płytach to wykonania dokładnie takie, jakie słychać w filmie. Żadnych przeróbek i innych, niepotrzebnych aranżacji - wszystko żywcem wyjęte z obrazu. Osobiście wolę właśnie takie rozwiązania (podobnie jak chyba zdecydowana większość fanów muzyki filmowej), bo na płycie chce usłyszeć dokładnie to, co usłyszałem w filmie.
|
|