Massive Attack jest jednym z najbardziej cenionych przeze mnie zespołów. Tworzą muzykę niezwykle oryginalną i niepowtarzalną, mają swój styl i charakter, którego konsekwentnie się trzymają, a nie jest to zachowanie zbyt popularne w muzyce rozrywkowej.




Ich pierwsza płyta, Blue Lines, jest zdecydowanie najbardziej taneczna, pogodna i przystępna ze wszystkich. Charakteryzuje się prostymi rytmami, szybko wpadającymi w ucho liniami melodycznymi, chociaż już tutaj można zauważyć pewne "zapędy" muzyków do eksperymentowania, choćby ze scratchowaniem czy fragmentami rapowanymi (Daydreaming). Moimi ulubionymi utworami z tego krążka są Safe From Harm i One Love, chociaż najbardziej popularnym jest oczywiście Unfinished Sympathy, wykorzystany w Jack & Sarah i Sliver. Mimo, że album jest niezwykle pogodny, już tutaj w niektórych utworach pojawia się niepokojący, wibrujący bas, który powraca na kolejnych płytach, zwłaszcza na Mezzanine.




Protection jest zdecydowanie moją ulubioną płytą, każdy utwór to majstersztyk, a najlepsze ze wszystkich to zdecydowanie Karmacoma, wykorzystany w 187 i Upadłych aniołach oraz kawałek Better Things, który jak dotąd nie pojawił się na żadnej ścieżce dźwiękowej. Album charakteryzuje się dużą dozą różnorodnych eksperymentów, między innymi z rytmiką, zastosowaniem rozmaitych "przeszkadzajek", wokalem, a także znacznym zróżnicowaniem klimatycznym utworów. Z tej płyty pochodzi także niezwykle wykonanie piosenki Light My Fire grupy The Doors.




No Protection, kolejny krążek w dorobku zespołu, to zbiór remiksów kilku kawałków z poprzedniej płyty, które zostały opatrzone nowymi tytułami. Wszystkie utwory są jakby "przewróconymi do góry nogami", rozmytymi, niezwykłymi aranżacjami, bądź improwizacjami na temat oryginalnych utworów. Motywy melodyczne z Protection wyłaniają się tutaj z niezwykłej ilości przeróżnych dźwięków tworzących charakterystyczny styl Mad Professora. Album ten zdecydowanie jest kolejnym krokiem ku nowemu, mroczniejszemu obliczu Massive Attack.




Czwarta płyta grupy (bądź trzecia, jeśli będziemy brać pod uwagę albumy wyłącznie z nowymi utworami), Mezzanine, jest jak dotąd najmroczniejszym tworem Massive. Niespokojny bas, dużo podkładu perkusji, niepokojąca linia melodyczna, zachowanie pokrewnych tonacji, cechy te łączą wszystkie utwory z tej płyty narzucając im jednocześnie zbliżony klimat i charakter. Moje ulubione kawałki to Risingson i Inertia Creeps, chociaż najpopularniejszym i najbardziej rozchwytywanym na ścieżkach dźwiękowych utworem jest oczywiście Angel - w moim zestawieniu filmowym pojawia się aż 8 razy. W sumie nie powinno to nikogo dziwić, gdyż ten właśnie utwór otwiera tą niezwykłą płytę i już pierwsze jego takty świadczą o tym, że słuchacz wkracza w niesamowity, ponury świat muzyki Massive, w klimaty, jakich na poprzednich płytach tego zespołu nie dane mu było doznać. Wybór między Mezzanine a Protection jest niezwykle trudny. Obydwie płyty zachwycają i są, według mnie, zdecydowanie najlepsze w dorobku Massive Attack. Niemniej jednak "na dłuższą metę" Protection wygrywa, gdyż płyty tej rzeczywiście można słuchać bez końca, a po każdej zakończonej "sesji odsłuchowej" czuje się niedosyt i powraca się do niej ponownie, podczas gdy Mezzanine po kilku odsłuchach zaczyna niestety męczyć.




Najnowszy album zespołu, 100th Window, to najspokojniejsza, najbardziej jednolita i najbardziej ambientowa płyta w ich dorobku. Słuchacz "wtapia" się w otaczające go dźwięki, chociaż zdarzają się też momenty i motywy bardziej nerwowe, pulsujące, które przywodzą na myśl poprzedni album, Mezzanine. Głos Sinéad O'Connor doskonale pasuje do muzyki Massive Attack, a cała płyta tworzy niepowtarzalny nastrój, do którego z chęcią wraca się ponownie.

POWRÓT DO WYBORU
STRONA GŁÓWNA