czyli ile z Williamsa ma Lisa G.
"Kobieto, puchu marny..." - tak zwykł opisywać słabą płeć jeden z naszych wielkich poetów. Przez wieki los kobiet faktycznie był marny, co nie pozwalało im na zaistnienie w dziedzinach życia zarezerwowanych wyłącznie dla mężczyzn. Dotyczyło to oczywiście także sztuki i wszystkiego, co się z nią łączyło. Kobiety nie mogły grać w teatrze, śpiewać w chórze, a co dopiero pisać muzykę. Jednak z początkiem XX wieku postępująca emancypacja pozwoliła płci pięknej sięgnąć po pióro i papier nutowy, dzięki czemu muzyka zyskała nowe siły i energię. Kobiety zaczęły coraz częściej wybijać się z tłumu kompozytorów, dowodząc swojej wartości i umiejętności tworzenia pięknych melodii. Także w muzyce filmowej kobiety zaczynały odnosić coraz większe sukcesy, zadziwiając świat swoją twórczością. Obecnie rola płci pięknej w tej dziedzinie sztuki bywa różna. Kobiety zasilają liczne ścieżki dźwiękowe swoim głosem, ale i zajmują się także tworzeniem muzyki od podstaw. Mimo, iż większość znanych kompozytorów muzyki filmowej to w głównej mierze męskie nazwiska, to w ostatnich latach to właśnie kobiety zaczęły zwracać na siebie większą uwagę.
 | |
Pierwszą kobietą, która stworzyła muzykę do filmu, wbrew pozorom nie była Amerykanka. Była to Jadan Bai z Indii, a więc kraju, w którym kobiety mają wyjątkowo mało praw, co jest narzucone przez tradycje. Jadan Bai jednak jest uznawana za pierwszą kobietę komponującą muzykę filmową. Jej pierwszym filmem był "Talash-e-huq" z roku 1935. Jadan Bai była także kobietą biznesu - jest założycielką Sangeet Film Co. Jej córką jest Nagris, supergwiazda indyjskiej estrady. Natomiast pierwszą Amerykanką, która stworzyła muzykę do filmu powstałego w Hollywood była Elizabeth Firestone. Jej nazwisko jak najbardziej prawidłowo kojarzy się z marką opon, gdyż jej ojcem był właśnie Harvey S. Firestone - producent opon samochodowych. Pierwszym filmem, do którego stworzyła muzykę, była komedia Roberta Montgomery'ego "Once More, My Darling" z roku 1947. Także Brytyjczycy nie pozostawali w tyle i już w roku 1948 w filmie sensacyjnym "Penny And The Pownall Case", w którym grali Christopher Lee i Diana Dors, można było usłyszeć muzykę Elizabeth Lutyens. Natomiast w roku 1956 w filmie fantastycznym "Zakazana Planeta" użyto wyłącznie muzyki elektronicznej autorstwa Bebe Barron i jej męża, Louisa Barron.
|  |
Jak już wcześniej wspomniałem, kobiety w muzyce filmowej pełnią różne role. Jedną z nich jest śpiew. Kobiety posiadają niezwykłą umiejętność wywoływania silnych emocji za pomocą swojego głosu. Najwyższym spośród kobiecych głosów jest sopran. Jego wysoki ton i miękkość brzmienia powodują, iż w operze kobiety obdarzone tym właśnie głosem kreują postaci bohaterek niewinnych i pełnych wdzięku. Błędem było by jednak twierdzić, że sopran jest wyłącznie głosem lirycznym. Artystki obdarzone tak zwanym sopranem koloraturowym są w stanie wykonać partie zróżnicowane, o dużym napięciu, tempie i sile wyrazu. Do najsłynniejszych sopranów koloraturowych drugiej połowy XX wieku należą Maria Callas i Joan Sutherland. W środkowym rejestrze głosów kobiecych znajduje się mezzosopran - o brzmieniu bogatszym i bardziej dojrzałym. W partiach operowych śpiewaczki z mezzosopranem odtwarzają role nieco starszych bohaterek. Siła tego głosu sprawia, że dobrze brzmi on tylko w ściśle określonych partiach wokalnych. Najniższy z kobiecych głosów to głęboki i ciepły kontralt. W niedościgniony sposób potrafi on oddać nastrój powagi i wzniosłości. Te właściwości kobiecych głosów sprawiają, że kobiety jak nikt inny potrafią wywołać za pomocą prostych środków cały wachlarz emocji. Kompozytorzy muzyki filmowej niezwykle często wykorzystują to w swoich kompozycjach. Kobiety wykonują piosenki filmowe, które wywołują wzruszenie jak i takie, które wprowadzają nas w stan pewnego mistycyzmu. Głos kobiecy często jest używany jako instrument o niezwykłych możliwościach. W takich przypadkach piosenkarka nie przekazuje żadnych słów, lecz swoim głosem buduje nastrój, jaki założył sobie kompozytor. Zabieg taki został zastosowany w filmie "Gladiator", do którego muzykę stworzyli Hans Zimmer i Lisa Gerrard. Na ścieżce dźwiękowej z tego filmu słyszymy charakterystyczne dla Lisy Gerrard zawodzenie połączone ze śpiewem. W ostatnim filmie, do którego muzykę pisał Hans Zimmer - "Król Arthur" - także możemy usłyszeć podobne partie wokalne, tyle, że w wykonaniu Moyi Brennan. Jednak największą muzą Hansa Zimmera pozostaje Lisa Gerrard - artystka, która wyznaczyła nową rolę dla kobiecego śpiewu w muzyce filmowej.
 | |
Lisa Gerrard pochodzi z Australii. Sławę zdobyła nagrywając wraz z Hansem Zimmerem muzykę do filmu Ridleya Scotta "Gladiator". Jej przygoda z muzyką rozpoczęła się na początku lat 80-tych, gdy wraz ze swoim australijskim znajomym założyła zespół Dead Can Dance. W latach 1984 do 1995 wydali ponad 9 płyt, które łączyły w jedno różne style z całego świata. Lisa podróżowała po takich krajach jak Anglia, Hiszpania, Grecja i Turcja, gdzie odnajdowała inspiracje do tworzenia niespotykanych kompozycji. W 1995 roku został wydany jej pierwszy solowy album pod tytułem "The Mirror Pool". Niedługo po tym Lisa Gerrard zaczęła pisać muzykę do filmów, a jej wcześniejsze osiągnięcia z zespołu Death Can Dance zostały później wykorzystane w filmie "Baraka", reklamach telewizyjnych i scenie pościgu w filmie "Miami Vice". Do filmów, przy których pracowała w różnym stopniu, należą: "Gladiator", "Insider", "Ali", "Whale Rider", "Heat", "Barake", "Mission: Impossible 2", "Black Hawk Down", "Tears of The Sun", "Nadro", "One Perfect Day", "Passion of the Christ", "Man on Fire", "Layer Cake", "Constantine" i "El Nino de la Lune". Do tego ostatniego Lisa Gerrard nie tylko pisała muzykę, ale także zaśpiewała piosenkę i sprawdziła się jako aktorka. W 1998 roku zajmowała się wraz z Graeme Ravellem tworzeniem muzyki do filmu "Trzynasty Wojownik", jednak partytura została odrzucona. Fragmenty tej ścieżki dźwiękowej można było później usłyszeć w telewizyjnym serialu "The Dune". Lisa otrzymała nominacje do nagrody Golden Globe za muzykę do filmów "Ali" i "Insider". Za muzykę do "Gladiatora" otrzymała statuetkę Golden Globe oraz nominacje do Grammy i Oscara. Lisa Gerrard ma na swoim koncie także cztery inne międzynarodowe nagrody za muzykę do filmu "Whale Rider". W swoich kompozycjach piosenkarka wykorzystuje doskonale swój głos do tworzenia klimatu niezwykłego mistycyzmu i tajemniczości. W tym celu łączy także etniczne motywy z różnych kultur świata, śmiało eksperymentując z formą. Dużego doświadczenia artystka nabrała także współpracując przy kilku filmach z Hansem Zimmerem. Do ich wspólnych projektów należą takie obrazy jak legendarny już "Gladiator", "Mission: Impossible 2", "Black Hawk Down" czy "Tears of The Sun". Dzięki temu wszystkiemu zawdzięcza ona swoją obecną, solidną pozycję w świecie muzyki filmowej. Jej muzyka stała się na tyle charakterystyczna, że miłośnicy filmowych ilustracji nie mają problemu rozpoznaniem jej unikatowego stylu.
Osobiście twierdzę, że Lisa Gerrard jest obecnie najbardziej wpływową kobietą w świecie muzyki filmowej. Stworzyła ona nowe kierunki dla kompozytorów filmowych, którzy zaczęli coraz częściej sięgać do etnicznych brzmień. Wydaje mi się, że to właśnie dzięki niej kobiecy głos nabrał nowego, niezwykle mistycznego charakteru. Bez wątpienia jest to coś nowego, co podnosi walory artystyczne sztuki, jaką jest muzyka filmowa. Być może dorobek artystyczny Lisy Gerrard nie jest zbyt imponujący, bo to zaledwie kilka filmów, ale sądzę, że mamy tu do czynienia z narodzinami nowej gwiazdy (legendy?) muzyki filmowej. Sądzę, że muzyka filmowa już w tej chwili zawdzięcza pani Gerrard to, że wniosła ona w wielkie, symfoniczne partytury nowy powiew świeżości. Także muzyka elektroniczne korzysta z jej osiągnięć, czego przykładem może być ilustracja z filmu "Black Hawk Down". Trudno sobie wyobrazić, by w tej chwili tak po prostu zapomniano o głosie Lisy Gerrard, gdy najważniejsze filmy naszych czasów właśnie dzięki niej nabrały takiej niezwykłości. Jestem przekonany, że będzie on jeszcze długo wykorzystywany przez kompozytorów muzyki filmowej i nie tylko. Piszę o tym, aby w jakimś stopniu wytłumaczyć obecność Lisy G. (Gerrard) w podtytule tego artykułu. Istnieje bowiem kilka innych, sławnych kobiet związanych z muzyką filmową, jednak twórczość żadnej z nich nie jest aż tak odkrywcza i przełomowa jak opisywanej artystki, ale o tym trochę dalej...
|  |
Inną sławną kobietą zajmującą się muzyką filmową jest Rachel Portman. Jest ona pierwszą kobietą i jak dotąd jedyną, która otrzymała Oscara za najlepszą muzykę filmową. Było to w roku 1996 za muzykę do filmu "Emma". Pani Portman urodziła się 11 grudnia 1960 roku w Haslemere w Anglii. Już jako mała dziewczynka wykazywała talent muzyczny. Komponować zaczęła w wieku 13 lat, a wyższe wykształcenia muzyczne zdobyła na University of Oxford. W 1988 roku zdobyła nagrodę British Film Institute dla młodego kompozytora roku oraz Carlton Television Award za oryginalną twórczość kobiecą w filmie. Jej pierwszymi ważniejszymi filmami, za które dostawała nominacje do nagród British Academy of Film and Television, były "The Woman In Black", "Oranges Are Not The Only Fruit" i "Where Angels Fear To Tread". W końcu otrzymała i nominację do Oscara za muzykę do filmu "Emma" i owego Oscara ostatecznie przywiozła do Wielkiej Brytanii. Pani Portman nadal tworzy świetne ścieżki dźwiękowe, czego przykładem może być muzyka z filmu "Chocolat". Jej muzyka to niezwykle solidne kompozycje symfoniczne, które doskonale sprawdzają się zarówno w komediach, jak i filmach sensacyjnych. Oprócz komponowania muzyki filmowej zajmuje się ona także projektami telewizyjnymi, pisaniem piosenek i produkcją muzyczną. Często można także spotkać ścieżki dźwiękowe, na których Rachel Portman zajmowała się tylko aranżowaniem muzyki na orkiestrę symfoniczną, jako że ten właśnie kierunek ukończyła na studiach. Jej dorobek muzyczny jest wprost imponujący, a przecież sporo jeszcze świetnych kompozycji przed nami.
Oto pełna filmografia Rachel Portman...