czyli ile z Williamsa ma... Williams

Rzadko bywam na jakichkolwiek koncertach. Jeżeli już się zdecyduję na takowy, to staram się żeby miał on jak najwięcej wspólnego z muzyką filmową. Tak się składa, że większość koncertów muzyki filmowej jest wykonywana przez orkiestry symfoniczne. Kiedy w 1964 roku wprowadzono do sprzedaży syntezatory, muzyka wszelkiej maści zyskała zupełnie nowe możliwości. Od tej chwili jeden muzyk za pomocą komputera i syntezatora mógł odtworzyć grę całej orkiestry. Z możliwości tych korzystała oczywiście także muzyka filmowa. Niemal wszystkie filmy niskobudżetowe udźwiękawiane były przez syntezatory, gdyż było to najtańsze i dające najwięcej możliwości rozwiązanie. Jednakże w latach 60' i 70' najbardziej ceniona była muzyka filmowa w wykonaniu wielkich orkiestr symfonicznych. Taka muzyka pokazywała prawdziwy kunszt kompozytora i przynosiła mu poważanie wśród kolegów po fachu. Była ona jednak (i nadal jest) niezwykle droga. Zamiast płacić za kilka syntezatorów trzeba było zapłacić kilkudziesięciu muzykom za czas spędzony na próbach i nagraniu, a także wyłożyć sporo pieniędzy na wynajem sali i samo nagranie. Efekt końcowy jednak zawsze był wart swojej ceny. Orkiestry symfoniczne potrafią zaoferować pełen wachlarz uczuć, emocji i nastrojów. Potrafią one z jednej strony sprawić, że ciarki przebiegają nam po całym ciele, a z drugiej strony wycisnąć łzy jak nic innego na świecie. To właśnie potęga niemal stu muzyków zjednoczonych jedną ideą - chęcią zagrania pięknej muzyki. To właśnie dlatego muzyka filmowa takich twórców jak John Williams, James Horner, James Newton Howard czy Alan Silvestri cieszy się takim powodzeniem i odnosi liczne sukcesy.

Kliknij żeby powiększyć

Samo słowo "orkiestra" pochodzi ze starożytnej Grecji. Nazywany tak był fragment teatru znajdujący się przed proscenium (przednią częścią sceny), gdzie występował chór i tancerze. W XVII wieku orkiestra rozwinęła się na terenie Włoch jako tło muzyczne do wczesnych oper, a dopiero po mniej więcej 1750 roku uległa ona większej standaryzacji i w jej skład zaczęły wchodzić określone grupy instrumentów. Do początków XIX wieku wielcy kompozytorzy tacy jak Haydn, Mozart czy Beethoven udoskonalali sztukę łączenia dźwięków, wytwarzanych przez instrumenty, na które pisali. Podstawowe elementy orkiestry zostały ustalone i rodzaj wykorzystywanych przez nią instrumentów w ciągu reszty stulecia prawie się nie zmienił. Jednak ze względu na zwiększającą się ilość instrumentów każdego z rodzajów, orkiestry stawały się coraz większe, co było możliwe dzięki mecenatowi władców, którzy wspierając kompozytorów, fundowali własne orkiestry. Jednym z powodów tej tendencji była także konieczność głośniejszego grania. Brzmienie orkiestry musiało wypełnić wielkie sale koncertowe, takie jak londyńska Royal Albert Hall czy włoska (konkretnie mediolańska) La Scala. W XX wieku zjawisko rozrastania się orkiestry zostało częściowo odwrócone, jednak najważniejsze jej elementy pozostały bez zmian. Dzisiaj "orkiestra" oznacza dużą grupę muzyków grających na instrumentach smyczkowych, wzbogaconych o sekcję dętą drewnianą, dętą blaszaną i perkusyjną. Wiele dawnych instrumentów takich jak wiola poszło w zapomnienie, wprowadzono natomiast nowe - jak na przykład klarnet.

Kliknij żeby powiększyć

NR NA RYSUNKU
INSTRUMENT

SEKCJA


01.
02.
03.
04.
05.
06.
07.
08.
09.
10.
11.
12.
13.
14.
15.
16.
17.
18.

Skrzypce
Altówki
Wiolonczele
Kotrabasy
Pikolo
Flety
Oboje
Oboje altowe
Klarnety
Klarnety basowe
Fagoty
Kontrafagoty
Harfy
Waltornie
Trąbki
Puzony
Tuby
Ksylofon, tamburyn, trójkąt, talerze, gong,
bęben basowy, werbel, kotły


smyczkowa
smyczkowa
smyczkowa
smyczkowa
dęta drewniana
dęta drewniana
dęta drewniana
dęta drewniana
dęta drewniana
dęta drewniana
dęta drewniana
dęta drewniana
instrumenty strunowe
dęta blaszana
dęta blaszana
dęta blaszana
dęta blaszana
perkusyjna




SEKCJA SMYCZKOWA

Smyczki stanowią największą część orkiestry, a ich liczba równa się dwóm trzecim liczby wszystkich instrumentów. Najbardziej liczne są skrzypce (zwykle 30 choć może być więcej), które podzielona są na dwie grupy - pierwsze i drugie skrzypce. Oprócz skrzypiec w sekcji smyczkowej znajdują się jeszcze altówki, wiolonczele i kontrabasy. Instrumenty te tworzą razem podstawę orkiestry, dlatego też pierwszy skrzypek jest najważniejszym jej członkiem. Skrzypce i wiolonczela nie tylko stanowią podstawę większości symfonii, lecz są także często wykorzystywane jako instrumenty solowe. Posiadają one brzmienie o podobnych właściwościach jak ludzki głos, dlatego mogą utrzymywać wysokość danego dźwięku równocześnie zwiększając jego natężenie. Do największych wirtuozów skrzypiec należą Itzak Perlman, Nigel Kennedy czy Yehudi Menuhin. Najsławniejszymi wiolonczelistami są między innymi Pablo Casals, Mścisław Rostropowicz i Yo-yo Ma. Pośród tych nazwisk znajdują się dwa, które miały istotny wpływ na muzykę filmową. Yo-yo Ma - genialny wiolonczelista z Japonii - ma na swoim koncie udział w nagrywaniu muzyki do filmu "Przyczajony Tygrys, Ukryty Smok". To właśnie jego instrument jest najczęściej słyszany na ścieżce dźwiękowej z tego filmu, można wręcz powiedzieć, że dzieło Tan Duna jest jednym wielkim koncertem na wiolonczelę. Nie bez znaczenia pozostaje również fakt, iż kompozytor zdobył za tą muzykę Oscara pokonując samego Hansa Zimmera z jego genialnym "Gladiatorem". Yo-yo Ma nagrał także płytę pod tytułem "Yo-yo Ma Plays Williams", na której zagrał największe przeboje muzyki filmowej Johna Williamsa. W innym filmie, do którego muzykę pisał Tan Dun, można usłyszeć z kolei piękne partie skrzypiec. Nie są to skrzypce byle jakie bo samego Itzaka Perlmana, a mowa tu oczywiście o filmie "Hero". Instrumentem, jakim jest wiolonczela, jest zafascynowany także hiszpański kompozytor muzyki filmowej Alberto Iglesias, który świetnie go wyeksponował w muzyce do filmu "Porozmawiaj Z Nią" Pedro Almodovara. Było to świetnie widoczne na koncercie, na którym miałem przyjemność niedawno być. Był to koncert muzyki filmowej właśnie Alberto Iglesiasa, z którego moją relację można przeczytać na stronach KMF (link samym dole).


SEKCJA DĘTA DREWNIANA

Kryterium podziału na instrumenty dęte drewniane i dęte blaszane było do niedawna oparte na rodzaju materiału, z jakiego dany instrument jest wykonany. Ostatnio jednak sytuacja nieco się skomplikowała, gdyż flety (szczególnie poprzeczne) zaczęto produkować z metalu, a klarnety z ebonitu (wulkanizowanego kauczuku). Podstawową cechą instrumentów dętych drewnianych jest to, że różnej wysokości dźwięki otrzymuje się przez zamykanie i otwieranie rozmieszczonych wzdłuż ich rur otworów. Wszystkie instrumenty dęte drewniane, jakie znalazły się w orkiestrze (z wyjątkiem fletu) zostały wynalezione dopiero w XVII i XVIII wieku. Orkiestry, dla których komponowali Mozart i Bach miały zaledwie osiem instrumentów drewnianych - dwa flety, dwa oboje, dwa klarnety i dwa fagoty. Obecnie w orkiestrze symfonicznej standardowo znajduje się jeszcze pikolo, obój altowy (rożek angielski), klarnet basowy i kontrafagot, co razem daje dwanaście instrumentów w sekcji dętej drewnianej. Kompozytorzy szybko nauczyli się wykorzystywać je do kreowania swoistych emocji lub znaczeń, co okazało się niezwykle pomocne w tworzeniu muzyki filmowej. Dlatego też flet służy do przywoływania uczuć radosnych i wzniosłych, natomiast fagot do budowania melancholijnej atmosfery.


SEKCJA DĘTA BLASZANA

Do grupy instrumentów dętych blaszanych należą takie instrumenty jak trąbki, tuby, waltornie i puzony. Są to innymi słowy metalowe tuby zakończone z jednej strony lejkowatym bądź kociołkowatym ustnikiem, w którym drgają usta grającego. Kiedy w XIX wieku wprowadzono wentyle, znacznie poprawiła się możliwość regulacji wysokości dźwięku. W puzonie ten sam efekt otrzymuje się za pomocą specjalnego suwaka. Świetnie sekcję instrumentów dętych blaszanych wykorzystał John Williams w muzyce do filmu "Harry Potter i Kamień Filozoficzny", w początkowej części utworu "Hogwarts Forever! / The Moving Stairs". Przy pomocy sekcji instrumentów dętych blaszanych wyrażane są przede wszystkim uczucia radości i triumfu (fanfary). Instrumenty te tradycyjnie związane były z wojną i polowaniem, dlatego ich obecność w filmach wojennych nie dziwi, czego przykładem może być muzyka w filmie "Szeregowiec Ryan", którą zajął się oczywiście Williams.


SEKCJA PERKUSYJNA

W skład sekcji perkusyjnej wchodzą instrumenty, w które uderza się celem uzyskania dźwięku. Najbardziej znanymi instrumentami perkusyjnymi są bębny, rozpoznawalne w wielu kulturach na całym świecie i kojarzące się zarówno z tańcem, jak i marszem wojennym. Spośród bębnów najbardziej wyszukany jest kocioł, zbudowany ze skóry naciągniętej na miedzianą misę. Grający na nim może przy pomocy specjalnego pedału napinać i luzować skórę w ten sposób zmieniając dźwięk instrumentu. Istnieje także bęben basowy, który jest prostszy od kotła, ale jego donośne, głębokie brzmienie jest równie imponujące. Jego mniejszy odpowiednik - werbel - używany był kiedyś jako instrument przygrywający maszerującym żołnierzom. Dlatego też często w filmach wojennych można usłyszeć marsze wojskowe z rytmem nadanym przez werble (marsz z filmu "Most Na Rzece Kwai"). Do instrumentów perkusyjnych zaliczamy jeszcze talerze, trójkąty, tamburyna, gongi, ksylofony, kastaniety i dzwonki. Jako ciekawostkę dodam, że muzycy często eksperymentują łącząc ze sobą różne instrumenty. Ostatnio takim odkryciem jest dźwięk wydobywający się z talerza, po którego krawędzi pociera się smyczkiem. Daje to porażający dźwięk, który sprawia, że ciarki przechodzą po plecach. Jest on używany często w thrillerach i horrorach (np. "Przepowiednia", do którego muzykę stworzył Tomandandy).


Prawdopodobnie najważniejszym członkiem orkiestry pozostaje dyrygent, kierujący wykonaniem utworu. Stojąc naprzeciw muzyków, trzyma on zwykle w dłoni batutę, używając jej do wskazania tempa, z jakim utwór powinien być grany. Przy pomocy dłoni i wyrazu twarzy przekazuje orkiestrze swoje wyobrażenie o tym jak ma brzmieć wykonywane dzieło. Kiedy jeszcze nie było batut, kompozytor Jean-Baptiste Lully w celu nadania rytmu i tempa orkiestrze uderzał o ziemię laską. Niestety, pewnego dnia trafił w swoją nogę i skaleczył się. W ranę wdała się gangrena w wyniku, której kompozytor zmarł. Za pierwszego dyrygenta, który używał batuty (pierwszy raz w 1820 roku) uchodzi niemiecki kompozytor Louis Spohr. Pierwszym zawodowym dyrygentem został Hans von Bulow. Obecnie kompozytorzy muzyki filmowej słyną z tego, że sami dyrygują orkiestrami podczas nagrywania partytur filmowych. Pozwala to im na dokładne zgranie muzyki z obrazem. W tym celu istnieją także wielkie sale nagraniowe z ekranami projekcyjnymi, które umożliwiają kontrolę spójności ścieżki dźwiękowej i filmu. John Williams, który jest obecnie jednym z najbardziej doświadczonych kompozytorów symfonicznych partytur filmowych, aby lepiej kontrolować muzykę ma przymocowany do podestu, na którym stoi wielki zegar tarczowy. Dzięki temu poszczególne utwory trwają dokładnie tyle, ile założył sobie kompozytor.

John Williams
John Williams urodził się w Nowym Jorku na Long Island w 1932 roku. Jest kompozytorem, dyrygentem, aktorem i operatorem filmowym. Pochodzi z rodziny muzycznej - jego ojciec był muzykiem jazzowym. Jest najczęściej nagradzanym i wielce szanowanym kompozytorem muzyki filmowej w świecie. Jego pierwsze kompozycje opierają się na doświadczeniach muzycznych amerykańskich klasyków - Aarona Coplanda i Leonarda Bernsteina. John Williams jest laureatem niezliczonej ilości nagród. Zdobył 41 nominacji do Oscara, z czego otrzymał 5 statuetek. 18 razy otrzymywał Nagrody Grammy i 3 razy Golden Globe. Zdobył ponad 20 złotych i platynowych płyt. Dyrygował niezliczoną ilością orkiestr amerykańskich i zagranicznych. Pierwszego Oscara otrzymał za adaptację muzyki do filmu "Skrzypek Na Dachu". Wśród setek filmów, do których napisał muzykę wymienić należy: "Gwiezdne Wojny", "Poszukiwacze Zaginionej arki", "E.T.", "Indiana Jones", "Park Jurajski", "Lista Schindlera". Muzyka Johna Williamsa otwierała sportowe olimpiady w Los Angeles (1984), Seulu (1988), Atlancie (1996), Salt Lake City (2002). Panie i Panowie oto John Williams - człowiek legenda! Jest on uznawany za najwybitniejszego twórcę muzyki filmowej naszych czasów. Jego muzyka to perfekcyjne partytury na orkiestrę symfoniczną. Dzięki nim John Williams stał się wzorem kompozytora tego typu muzyki filmowej. Jego doświadczenie sprawia, że muzyka filmowa jest postrzegana nie tylko jako dźwiękowa ilustracja obrazu, lecz jako wielkie dzieło symfoniczne mogące równie dobrze istnieć poza ekranem.

Kliknij żeby powiększyć
Obecnie muzyka filmowa w wykonaniu wielkich orkiestr symfonicznych jest najczęstszą spotykaną formą tej dziedziny sztuki. Kompozytorzy potrafią stworzyć niesamowite spektrum emocji mając do dyspozycji niemal setkę muzyków. Muzyka w wykonaniu orkiestr symfonicznych potrafi straszyć w horrorach, bawić w komediach a także wyciskać łzy w melodramatach. Często standardowe składy orkiestr są uzupełniane przez inne instrumenty. Mogą to być takie instrumenty jak fortepian, dzwony rurowe, gitary czy dudy. Wszyscy zapewne mamy w pamięci genialną ścieżkę dźwiękową z filmu "Braveheart", gdzie James Horner stworzył piękny motyw przewodni na dudy - tradycyjny instrument szkockich górali. Thomas Newman natomiast w niemal wszystkich swoich kompozycjach umieszcza fortepian. Wystarczy przytoczyć tutaj choćby takie filmy "Road To Perdition" czy "American Beauty". Prawdziwą poezją są jednak chóry umieszczane w niektórych soundtrackach. Jak nic innego potrafią one podkreślić potęgę płynącą w zjednoczonej pracy kilkudziesięciu muzyków grających jednocześnie, czego przykładem może być utwór "Duel Of Fates" Johna Williamsa z filmu "Gwiezdne Wojny - Epizod 1". Mnie osobiście największą przyjemność sprawia w słuchaniu muzyki filmowej w wykonaniu orkiestr symfonicznych "śledzenie" każdego instrumentu z osobna. Za każdym razem, kiedy słucham takiej muzyki, skupiam się na jednym instrumencie i wsłuchuję się w jego partię. Mimo, iż orkiestra symfoniczna jest jak jeden wielki organizm, to w końcu składa się z pojedynczych instrumentów. Kiedy wysłucha się w ten sposób już wszystkich instrumentów, można o wiele łatwiej dojrzeć geniusz całokształtu. Póki co taką muzykę można określić wieloma epitetami. Niektórzy padają przed nią na kolana (jak ja), inni mogą być trochę znudzeni. Jedno jest pewne - muzyka filmowa bez orkiestry nie byłaby tym, czym teraz jest. Może i można za pomocą komputera i syntezatora odtworzyć grę całej orkiestry, nie ma jednak nic bardziej porywającego niż możliwość usłyszenia i zobaczenia setki muzyków grających unisono...

P.S.: Unisono - fragment muzyki, którym cała orkiestra gra ten sam dźwięk lub melodię.


  • Przeczytaj relację z koncertu muzyki filmowej Alberto Iglesiasa - KLIKNIJ TUTAJ
  • Przeczytaj relację z koncertu światowej muzyki filmowej - KLIKNIJ TUTAJ

    e-mail Autor tekstu: Łukasz Waligórski

  • POWRÓT DO WYBORU
    POWRÓT DO "ARTYKUŁÓW"