Koncert symfoniczny: Trevor Jones
 |
|
Podobnie jak poprzedniego dnia dotarłem na miejsce z odpowiednim zapasem czasu. Na koncercie nie spodziewałem się zobaczyć nikogo z Media Ventures i tak się też stało. Panowie z MV zapewne zdążyli już się wymeldować z hoteli i opuścić słoneczną Hiszpanię. Moje miejsce na sali było dokładnie takie same jak poprzednio, nie miałem więc problemu z jego odnalezieniem. Ostatnie minuty przed koncertem spędziłem na konwersacji z poznanymi wcześniej znajomymi. Punktualnie o 20:00 na scenie pojawiła się orkiestra, a chwilę później gość honorowy wieczoru - Trevor Jones. Niestety mój aparat pozostawał w niedyspozycji i dlatego nie jestem w stanie przedstawić czytelnikom koniecznej dokumentacji fotograficznej. Jedynym dowodem mej obecności na koncercie jest przedstawiony powyżej bilet wstępu.
Z początku moją uwagę przykuł fakt, iż kompozycje Jonesa wykonywane były przez inną, niż poprzedniego wieczoru orkiestrę. Muzycy wyglądali na starszych i bardziej doświadczonych. Później okazało się, że miałem okazję posłuchać gry jednej z najlepszych orkiestr w Hiszpanii, RTVE, odpowiednika Polskiej Orkiestry Radia i Telewizji.
Warto również dodać, że oba koncerty były nagrywane przez pierwszy kanał telewizji hiszpańskiej TVE. Ciekawe, kiedy będą emitowane...
Orkiestra zajęła swoje miejsce i rozpoczęła się prawdziwa rzeźnia ;). Od samego początku artysta postanowił zniszczyć publiczność psychicznie i dlatego zaczął od rewelacyjnego motywu przewodniego z filmu "Cliffhanger". Sala oszalała dziękując kompozytorowi owacją na stojąco. Totalny odjazd!
Zgodnie z zasadą "im dalej w las, tym więcej drzew" z każdym utworem było coraz lepiej. Pozycją drugą w repertuarze był wręcz doskonały motyw przewodni z serialu "Merlin". Moim zdaniem jest to jeden z najlepszych soundtracków w dorobku artysty. Kolejne utwory utwierdziły mnie w przekonaniu, że koncert ten będzie wydarzeniem spektakularnym i pozostanie w mej pamięci na zawsze. Najpierw usłyszeliśmy kilka dodatkowych kawałków z "Merlina", a następnie fragment partytury do filmu "For Roseanna" znanym również pod tytułem "Roseanna's Grave". Na tym oczywiście się nie skończyło. W dalszej kolejności wykonano doskonałą kompozycją stworzoną z myślą o nowym japońskim filmie wojennym Junji Sakamoty pt. "Aegis", a na deser Trevor wraz orkiestrą zagrał zupełnie mi nieznany piękny utwór z mini serialu "The Last Place on Earth". Ten ostatni zrobił na mnie piorunujące wrażenie ze względu na zawarty w sobie spokój oraz wyjątkową linię melodyczną.
|  |
W trakcie pierwszej części koncertu, podobnie jak dzień wcześniej, miałem pewne problemy z rozpoznaniem wszystkich wykonywanych fragmentów partytur. Tym razem było to szczególnie trudne, gdyż Trevor przygotował do wykonania większą liczbę utworów niż jego poprzednik. Jeżeli więc ktoś nie był zaznajomiony z jego twórczością, to miał poważny problem z rozróżnieniem poszczególnych kawałków i przyporządkowaniem ich do konkretnych produkcji filmowych. W wielu momentach musiałem podeprzeć się wiedzą siedzących obok znajomych, którzy pokazując palcem na programie gremialnie ustalali tytuł filmu, a czasami i tracku, z którego pochodzi dana kompozycja. W grupie siła, tak można skwitować tę międzynarodową kooperację ;).
I tak krok po kroku dotarliśmy do zaplanowanej przerwy, w trakcie której - podobnie jak poprzednio - udałem się przed wejście Teatro Monumental i zakurzyłem fajeczkę. Muszę przyznać, że albo ta przerwa była wyjątkowo krótka, albo też czas minął mi błyskawicznie, gdyż chwilę później znów siedziałem w swoim fotelu w oczekiwaniu na początek drugiej części koncertu.
Na scenie pojawił się przywitany gromkimi brawami gość honorowy wieczoru i ponownie zabrzmiała jego wspaniała muzyka.
Wystarczyły pierwsze dźwięki by wszyscy zgromadzeni zdali sobie sprawę z tego, z czym mają do czynienia. Był to utwór tytułowy z filmu "The Last of the Mohicans". Totalny odjazd, który spowodował u publiczności ewidentny ślinotok. Artysta wykonał co najmniej kilka znanych z soundtracku pozycji, a po zakończeniu każdej z nich audytorium gotowało mu spontaniczną owację na stojąco. To było niesamowite doświadczenie. Nigdy w swoim życiu nie podejrzewałem, że będę miał kiedyś okazję usłyszeć "Ostatniego Mohikanina" na żywo.
Zgodnie z harmonogramem kolejny wykonany utwór pochodził ze ścieżki dźwiękowej do produkcji "The Mighty". Dla mnie zupełna nowość, zarówno w kwestii samego filmu, jak i muzyki. Postanowiłem jednak nadrobić zaległości przy bliższej nadarzającej się okazji.
Podobnie sytuacja wyglądała w przypadku muzyki do 30-minutowego dokumentu "Fields of Freedom". Moja nieznajomość tematu wynikała jednak raczej z faktu, iż produkcja ta nie miała jeszcze swojej oficjalnej premiery w Polsce. Przynajmniej nic mi o niej nie widomo.
Czas upływał nieubłaganie i koncert zaczął zbliżać się do końca. Przede mną pozostało tylko kilka wybranych przez artystę fragmentów partytury z "The Dark Crystal". Motyw przewodni oraz kilka dodatkowych tracków były ostatnimi usłyszanymi utworami. Trevor Jones cały czas świetnie panował nad orkiestrą i widać było wyraźnie jego ponadprzeciętne umiejętności dyrygenckie. Publiczność podziękowała mu - oraz muzykom - wspaniałą, kilkuminutową owacją na stojąco.