Konferencja: Trevor Jones i Hot Mouse Music
|
 |
|
|
Trevor Jones wykonujący na fortepianie
fragmenty własnych kompozycji |
Zbliżała się godzina 15:00 i czas było opuścić Palacio de Congresos w celu zapewnienia organizmowi niezbędnych substancji pokarmowych. Szybkim krokiem skierowałem się więc do najbliższej taniej restauracji w okolicy. Kilka godzin wytężonej koncentracji potrafi człowieka nieźle zmęczyć, tak więc chwila wytchnienia była mi bardzo potrzebna.
Około godziny 16:00 wróciłem do centrum konferencyjnego i oczekiwałem na kolejne przewidziane w programie spotkanie. Goście z Hot Mouse Music byli już na miejscu, a właściwie to były, gdyż w fotelach na scenie zasiadły cztery przedstawicielki płci pięknej.
Firma Hot Mouse Music istnieje na rynku od kilku lat i zajmuje się szeroko pojmowaną działalnością w zakresie koordynacji procesu nagrywania, produkcji oraz montażu muzyki do filmów. Jednocześnie jest ona przedstawicielem interesów wielu kompozytorów z Europy i Stanów Zjednoczonych (np. Hansa Zimmera). Urocze panie opowiadały o swojej pracy i w gruncie rzeczy bardzo solidnie zareklamowały swoją firmę. Musze przyznać, że forma ich wystąpienia nie była dla mnie specjalnie zaskakująca. Na sali siedziało co najmniej kilku młodych kompozytorów, którzy w niedalekiej przyszłości mogą być potencjalnymi klientami firm tego typu.
Spotkanie nie było zbyt długie i wkrótce po jego zakończeniu na festiwalu pojawił się kolejny wspaniały artysta - Trevor Jones. Myślę, że to właśnie debata z tym kompozytorem będzie z mojego punktu widzenia jednym z ciekawszych doświadczeń z pobytu na festiwalu.
Artysta opowiadał o swojej drodze do kariery oraz doświadczeniach zdobytych w pracy. Dużo czasu poświęcił muzyce "The Dark Crystal" skomponowanej prawie 25 lat temu do filmu Jima Hensona (ostatnio doczekała się wspaniałego wydania na płycie CD). Trevor opowiadał o przyjacielskich kontaktach z reżyserem oraz swoich wspomnieniach związanych z tym projektem. Przyznał również, ze w prywatnych archiwach ma jeszcze co najmniej kilka godzin muzyki napisanej na potrzeby tej produkcji i do tej pory nigdy niewykorzystanej.
|
 |
|
 |
|
|
Trevor Jones w otoczeniu fanów po zakończeniu wystąpienia
|
|
 |
|
 |
|
|
Pamiątkowe zdjęcia z Trevorem Jonesem
|
|
Twórca udzielił także kilku rad skierowanych do obecnych na sali kolegów po fachu. Zwracał uwagę, by muzyka komponowana z myślą o tworzeniu tła dla scen z dialogami była zawsze tworzona z użyciem instrumentów, które w swym widmie częstotliwościowym nie będą pokrywać się z częstotliwością głosu aktora. Stosowanie tej prostej reguły ułatwia proces udźwiękowienia i nie zmusza montażysty do nadmiernego ściszania ścieżki dźwiękowej w scenach z dialogami. Gwarantuje to efekt harmonii pomiędzy efektami dźwiękowymi i dialogami, a podkładem muzycznym. W dalszej części debaty artysta wykonał na fortepianie fragmenty własnych partytur, co było dla zgromadzonych uczestników wspaniałym doświadczeniem.
Ciekawym wątkiem była rozmowa na temat najbardziej znanej w karierze twórcy partytury, "The Last of the Mohicans".
|
 |
|
|
Okładka soundtracku "Cleopatra"
z autografem kompozytora
| |
W trakcie procesu komponowania ilustracji muzycznej do tego filmu, reżyser Michael Mann miał wyjątkowo nietypowe wymagania względem Trevora Jonesa. Artysta miał za zadanie skomponować muzykę do filmu, która jednocześnie nie będzie muzyką filmową. Prawdziwe masło maślane ;). Mann chciał mieć coś innego niż wszyscy i w gruncie rzeczy właśnie to otrzymał.
W ramach zadawanych przez uczestników pytań poruszono również temat procesu orkiestracji, który bardzo często nie jest wykonywany przez samego kompozytora, ale zlecany profesjonalnym orkiestratorom. Wieloletnim współpracownikiem w tej dziedzinie oraz jednocześnie bliskim przyjacielem Trevora (obecnym z nim na Soncinemad) jest Geoffrey Alexander.
Po zakończeniu konferencji Trevor Jones był bardzo otwarty w kontaktach w wielbicielami, chętnie z nimi rozmawiał, pozował do zdjęć oraz rozdawał autografy.
Jak widać na fotkach, artysta był praktycznie oblężony. Tylko dzięki cierpliwość udało mi zdobyć jego autograf oraz zrobić sobie z nim kilka zdjęć. Niestety było to równoznaczne z rezygnacją z następnego punktu programu. Był to wyjątkowo trudny wybór, ale z perspektywy czasu myślę, że słuszny. Szczególnie, że była to praktycznie jedyna okazja na nawiązanie kontaktu z tym wielkim kompozytorem.
Pierwszy dzień festiwalu dobiegał końca. Przede mną pozostał jeszcze ostatni, kulminacyjny punkt programu w postaci koncertu symfonicznego pod batutą Harry'ego Gregsona-Williamsa. Koncert miał się rozpocząć o godzinie 21:00 w Teatro Monumental de Madrid.
Miałem więc jeszcze trochę wolnego czasu by móc wrócić od hostelu i nieco odpocząć.