Okrągły stół: Hans Zimmer, Harry Gregson-Williams i Nick Glennie-Smith
Nowy styl komponowania

W trakcie przerwy, po zakończeniu konferencji z udziałem Christophera Younga, do Palacio de Congresos przybyli kolejni znamienici goście. Długo oczekiwani przedstawiciele Media Ventures w osobach: Hansa Zimmera, Harry'ego Gregsona-Williamsa oraz Nicka Glennie-Smitha. Czasu było niewiele i dlatego organizatorzy nie zezwolili na sesję zdjęciową oraz rozdawanie autografów przed wystąpieniem w ramach cyklu "Okrągły Stół". Uczestnicy szybko więc zajęli swoje miejsca i rozpoczęto konferencję. W trakcie debaty artyści mówili o swoich doświadczeniach z pracy i nie tylko. Poruszono temat harmonogramu pracy kompozytora, który czasami ma zaledwie kilka tygodni na skomponowanie całej ilustracji muzycznej do filmu. Mówiono również o procesie wydawania soundtracków na płytach CD. Niestety jest on traktowany bardzo marginalnie, gdyż firmy fonograficznie zbyt wcześnie wymagają od twórców gotowego materiału. Często zanim zostanie on nagrany w studio lub nawet przed zakończeniem procesu komponowania. Jest to bezpośrednia przyczyna pojawiania się na rynku krótkich soundtracków, lub też braku relacji pomiędzy nadanymi tytułami utworów, a ich rzeczywistym miejscem wykorzystania w filmie. Artyści najpierw przekazują firmom płytowym tytuły oraz czasy trwania poszczególnych pozycji na krążku, a dopiero później dobierają i dopasowują do nich nagrany materiał.
Kliknij aby powiększyć Kliknij aby powiększyć
Pamiątkowe zdjęcie z Harrym Gregson-Williamsem
Pamiątkowe zdjęcie z Nickiem Glennie-Smithem
Wyjątkową ciekawostką było również przybliżenie publiczności kulisów pierwszego spotkania twórców. Harry Gregson-Williams przyznał się, iż jego pierwszy kontakt z Zimmerem miał miejsce w Londynie w trakcie sesji nagraniowej do filmu "Two Deaths", gdzie początkowo rola niedoszłego kompozytora ograniczała się do podawania artyście kawy. Jak widać niezbadane są wyroki boskie ;). Gregson-Williams opowiadał także o swojej współpracy z Ridleyem Scottem przy okazji tworzenia muzyki do filmu "Kingdom of Heaven". Warto tutaj wspomnieć, że mimo całego swego piękna muzyka do tego filmu nie należy do najoryginalniejszych. Kompozytor, na wyraźne życzenie reżysera, musiał wykorzystać w partyturze znane motywy innych twórców, np. Jerry'ego Goldsmitha (motyw z "The 13th Warrior"). Było to powodem ewidentnych spięć pomiędzy nimi. Znacznie pozytywniej Gregson-Williams ocenił natomiast swoją współpracę z Tonnym Scotem, który w jego przekonaniu jest człowiekiem bardziej zdecydowanym i konkretnym. W moim odczuciu wysłuchane w trakcie tej sesji wystąpienia były zdecydowanie mniej rzeczowe niż poprzedników i dotyczyły bardziej sfery indywidualnych doświadczeń oraz przeżyć artystów. Mało mówiono na tematy związane "stricte" z procesem tworzenia muzyki filmowej. Po zakończeniu spotkania nieliczni szczęśliwcy mieli możliwość zdobycia autografów kompozytorów oraz zrobienia sobie z nimi zdjęć. Muszę przyznać, że liczyłem na większy kontakt z przedstawicielami Media Ventures. Przybyli na festiwal tuż przed swoim wystąpieniem i równie szybko po nim zniknęli. Pod tym względem inni goście Soncinemad 2006 spisali się znacznie lepiej. Oceniając ich podejście do fanów nie da się uniknąć krytyki.
Kliknij aby powiększyć
Okładka soundtracku "Tears of the Sun"
z autografem Hansa Zimmera
Z całej trójki najlepiej wypadł Nick Glennie-Smith, który obcował z fanami chętniej niż jego koledzy. W przypadku Harry'ego Gregsona-Williamsa należy zastosować jednak pewną taryfę ulgową. Artysta tego samego wieczoru miał bowiem swój pierwszy w życiu publiczny występ. Stres i konieczność przygotowań są w tej sytuacji nie do uniknięcia i moim zdaniem jest to wystarczające usprawiedliwienie. Szkoda tylko, że rozdając nieliczne autografy ograniczał się do zdawkowego "Harry" zamiast wysilić się na pełne imię i nazwisko. Jak się należy spodziewać, najgorzej z całego trio wypadł Hans Zimmer, który ewidentnie nie potrafił się odnaleźć i był wyjątkowo sztywny. Oceniając jego postawę obiektywnie muszę jednak po części obarczyć winą organizatorów festiwalu, którzy nie potrafili zapewnić miejsca specjalnie przygotowanego do celu kontaktu z wielbicielami. Wystarczyłby jeden stół oraz pomysłowo zorganizowana kolejka. Zapewniłoby to artyście komfort oraz ułatwiło fanom pozyskanie upragnionych autografów czy też zdjęć. Największa fala krytyki pod adresem całej trójki dotyczy zgoła innego aspektu ich pobytu na festiwalu. Zgodnie z programem, w sobotę, przewidziano aż dwie sesje z artystami i w swym założeniu to właśnie wtedy przybyli z całego świata miłośnicy muzyki filmowej mieli mieć okazję spotkania się ze swoimi idolami. Mieli!! Gdyż w gruncie rzeczy przybyło tylko dwóch kompozytorów: Christopher Young oraz Dario Marianelli. Grupa Media Ventures, Trevor Jones oraz inni zaproszeni goście nie pofatygowali się na spotkanie z fanami. Jest to wyjątkowo przykre, ale niestety prawdziwe. Całe szczęście, że będąc przezornym starałem się pozyskać zarówno autografy, jak i zdjęcia z artystami pierwszego dnia festiwalu. Tylko fotografia z Hansem Zimmerem (w trakcie trwania konferencji) pozostawała poza moim zasięgiem...

<< WSTECZ: KONFERENCJA Z CH. YOUNGIEM

DALEJ: KONFERENCJA Z T. JONESEM >>


POWRÓT DO WYBORU
STRONA GŁÓWNA "MUZYKI"