25TH HOUR

MUZYKA: Terence Blanchard
ROK PRODUKCJI: 2003
WYTWÓRNIA: Hollywood Records
CZAS TRWANIA: 57:00 min.


01. OPENING TITLE
02. DOYLE'S WALK
03. JAKE'S CLASSROOM
04. THE APARTMENT #1
05. THE APARTMENT #2
06. FU MONTAGE
07. BROGAN'S BAR
08. GROUND ZERO
09. DEA
10. PLAYGROUND
11. BRIDGE
12. SLEEPING IS NATURELLE
13. ONE LAST WALK
14. 25TH HOUR FINALE
15. DOUBLE HAPPINESS



Już na wstępie napiszę, że jest to płyta genialna. Zresztą już w samym filmie (jakże wyśmienitym) zwróciła moją uwagę i od tamtej pory nie "wychodziła" z mojej głowy. Teraz, gdy w końcu udało mi się zdobyć i przesłuchać krążek (tutaj skromne podziękowania dla Alieena), stwierdzam, że muzyka nigdy mojej głowy nie opuści. Terence Blanchard stworzył kompozycję na tyle silną, na tyle charakterystyczną, wpadającą łatwo w ucho, jak i niesamowicie prostą, bo opierającą się na zaledwie jednym motywie...

Co najważniejsze - kompozytor nie każe słuchaczom długo czekać na ten przepiękny motyw, jak to ma często miejsce w przypadku wielu soundtracków, tylko serwuje nam go w pełni już w pierwszym utworze. "Opening Title" zaczyna się wprawdzie skromnie i bardzo powoli, jednak już po 20 sekundach słychać melodię, która będzie nas trzymać przy głośnikach aż do końca. Naprawdę trudno mi się nadziwić temu tematowi - jest on tak niesamowicie łatwy, że aż bije po... uszach. Składa się z równego, powtarzającego się tempa, przepięknych skrzypiec wspomaganych przez bębny, a miejscami także przez niesamowite chóry bądź pojedyncze głosy; w momentach kulminacyjnych wspomagany przez orkiestrę. Dla mnie jest to absolutne arcydzieło, słyszalne już w kolejnym utworze ("Doyle's Walk"), gdzie mamy do czynienia z łagodniejszą wersją motywu przewodniego, a opisującego właśnie Doyle'a i jego dość burzliwy dzień. Ta wersja jest zarezerwowana dla spokojniejszych filmowych fragmentów i mimo swej powtarzalności - potrafi wciąż zauroczyć. Przejdźmy jednak szybko do największego chyba indywiduum na tej płycie i do mojego prywatnego "ulubieńca", którego stawiam zaraz za głównym tematem. Mowa o "Jake's Classroom", który najbardziej odróżnia się od reszty kompozycji. Utwór w zasadzie oparty głównie na pianinie, wspomaganym przez nieco inne instrumenty. Opiera się on oczywiście na motywie głównym, jednak wydaje się mieć z nim najmniej wspólnego. Przede wszystkim jest to kompozycja radosna, a nawet pokuszę się o nazwanie jej zabawną - tym bardziej, że ilustruje humorystyczne sceny oraz - poniekąd - bohatera filmu. Świetny kawałek z idealnie wyczutą pauzą w środku, do którego często wracam (w zasadzie odnosi się to do całej partytury :) Zaraz po nim mamy "The Apartment" podzielony na dwie części. Pierwsza jest dłuższa i bardziej refleksyjna, druga natomiast cichsza i smutniejsza, poważniejsza. W tym miejscu mała uwaga - płyta jest bardzo jazzowa (o tak!), i o ile do tego momentu nie dało się tego odczuć, tak właśnie w tym dwuczęściowym fragmencie partytury zastosowane są już dźwięki, chwyty i ogólnie styl typowy dla tej odmiany muzyki. Jeżeli to Was nie przekona, to na pewno zrobi to "Fu Montage", który aż tętni jazzowym fortepianem i innymi instrumentami. Kolejny utwór - "Brogan's Bar" - jako jedyny nie wyróżnia się niczym specjalnym - po prostu jest to cicha, dość krótka melodia, która znacznie lepiej sprawdza się w obrazie niż na płycie. Za to kolejna ścieżka - "Ground Zero" - to kolejna rewelacja. Bardzo ciężki, niepokojący fragment, trzymający do końca w napięciu (że nie wspomnę o scenach filmu, które ilustruje). Dodatkowo w tym właśnie utworze można usłyszeć kolejną małą modyfikację motywu przewodniego - do melodii zostały dodane niesamowite, hipnotyzujące werble wojskowe, które nadają temu fragmentowi niesamowitego klimatu. Dalsza część płyty to kolejno: "DEA" - dość mroczny, ciekawy kawałek (nazwa mówi sama za siebie czego się tyczy); "Playground" - kolejna lekka ścieżka, opisująca początki znajomości Doyle'a z Naturelle. Także i tutaj sporo jazzowych dźwięków i melodii, wszystko jednak wciąż oparte na jednym i tym samym temacie. "Bridge" wydaje się bardziej optymistyczny w stosunku do pozostałych tematów i jest dość krótki, natomiast "Sleeping Is Naturelle" to spokojna, romantyczna (?), odprężająca melodia. A trzeba nadmienić, że jest przed czym się odprężyć, gdyż to jeszcze nie koniec ścieżki dźwiękowej. "One Last Walk" przywraca znany z początku smutny, ciężki klimat filmu. Charakterystycznym elementem są ponownie samotne skrzypce, dające popis w połowie utworu, a także jakby bardziej słyszalne trąbki w tle. Jest to chyba najsmutniejsza wersja tematu przewodniego, a zaraz po niej największa perełka, wręcz esencja płyty: "25th Hour Finale". To ponad 12-minutowa suita, kumulacja wszystkich rewelacyjnych fragmentów, które do tej pory słyszeliśmy - podsumowanie, zwieńczenie płyty. Zaczyna się mocnym wejściem (werble), potem robi się ciszej i słyszymy zupełnie niezmieniony "Opening Title", do którego powoli dołączają się wszelkie kompilacje. Stwarza to niezapomniane i dość niesamowite wrażenie - bo przecież wciąż słyszymy niemal to samo! Absolutnym końcem płyty jest "Double Happiness" i nie będzie chyba zaskoczeniem, jeżeli powiem, że i tu motyw przewodni wykorzystany jest do cna :) Mimo wszystko to najbardziej jazzowy utwór na krążku, a jego trzon stanowi - jak w przypadku "Jake's Classroom" - fortepian i to właśnie na nim wygrywany jest wiadomy motyw, a pomaga mu w tym perkusja. Idealne zakończenie, coś w rodzaju... remixu.

I na koniec małe podsumowanie. Płyta zawróciła mi w głowie i nie sądzę, by kiedykolwiek uległa znudzeniu. Wielkie brawa dla pana Blancharda - stworzyć tak wiele za pomocą jednego tylko tematu (i kilku jego wariacji), nie nużąc przy tym ani na chwilę (a nawet wciągając coraz głębiej i głębiej) nie każdy potrafi. Idealna muzyka dla idealnego filmu. Mnie zachwyciły obie pozycje i dla obu ocena maksymalna.

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI