300

MUZYKA: Tyler Bates
ROK PRODUKCJI: 2006
WYTWÓRNIA: Warner Bros. / Warner Sunset / Maverick
CZAS TRWANIA: 59:43 min.


01. TO VICTORY
02. THE AGOGE
03. THE WOLF
04. RETURNS A KING
05. SUBMISSION
06. THE EPHORS
07. CURSED BY BEAUTY
08. WHAT MUST A KING DO?
09. GOODBYE MY LOVE
10. NO SLEEP TONIGHT
11. TREE OF THE DEAD
12. THE HOT GATES
13. FIGHT IN THE SHADE
14. COME AND GET THEM
15. NO MERCY
16. IMMORTALS BATTLE
17. FEVER DREAMS
18. XERXES' TENT
19. TONIGHT WE DINE IN HELL
20. THE COUNCIL CHAMBER
21. XERXES' FINAL OFFER
22. A GOD KING BLEEDS
23. GLORY
24. MESSAGE FOR THE QUEEN
25. REMEMBER US



Czy emanował w Was kiedyś spokój i kojące uczucia dumy, miłości i braterstwa? Jeśli tak, to nietrudno będzie wam zagłębić się w niektóre fragmenty muzyki Tylera Batesa. Ale nie trwajcie zbyt długo w nadziei na ukojenie. Uczucie to zostanie w opisywanej partyturze zniwelowane do granic Waszych możliwości...

Taki bowiem jest soundtrack do filmu na postawie komiksu Franka Millera pt. "300". Nie sądziłem, że kiedyś będę zachwycał się komiksem przeniesionym na duży ekran, ale tak właśnie się stało. Może zasługą tego był podejmowany temat starożytnej bitwy pod Termopilami (480 r. p.n.e.), w której król Leonidas wraz z 300 Spartanami wyszedł na przeciw Kserksesowi i jego armii perskiej. A może powodem była słusznych rozmiarów kampania reklamowa i liczne sukcesy filmu w USA. Nie umiem w tej chwili tego ocenić... Niewątpliwie ta komiksowa historia pełna zalet nie jest obrazem idealnym. Przykładem tego mogą być dialogi, które mogły być mocniejsze, dłuższe i bardziej wyrafinowane. Są natomiast spłycone i zepchnięte na margines. Mają one jednak w obrazie filmu "300" olbrzymią sojuszniczkę w postaci muzyki. Przyznam, że z entuzjazmem śledziłem losy produkcji tego dzieła. Gdy dowiedziałem się, kto ma być twórcą muzyki, byłem nieco zawiedziony. Nieznane mi nazwisko kompozytora, a na pewno niezapamiętane z innych tytułów filmowych, do których kompozytor pisał partytury, nastawiało mnie pesymistycznie do przyszłego efektu Jego pracy. Na krótki okres przed premierą kilkunastosekundowe zajawki dźwięków zaciekawiły mnie i obudziła się we mnie nadzieja na dobry soundtrack. To, co jednak otrzymałem w kinowym wydaniu oraz na płycie CD, przeszło moje wszelkie oczekiwania. Oto bowiem kompozytor, który napisał muzykę do takich filmów jak "Bękarty Diabła" czy "Świt żywych trupów" (wcześniejsza współpraca Batesa i reżysera Zacka Snydera) stworzył partyturę pełną niespodzianek, spokojnych melodii i niepokojących nastrojów, aż po grzmiące rytmy gitar i potężnych chórów, które niczym wulkan eksplodują i przytłaczają słuchacza. Zauważam pewne analogie pomiędzy niektórymi fragmentami "300" a spokojnymi i kojącymi ścieżkami Zimmera w "Gladiatorze". Natomiast mocniejsze fragmenty mógłbym porównać do odrzuconej muzyki Gabriela Yareda do "Troi".

Album otwiera "To Victory" - to właściwie zapowiedź tego, co nas czeka podczas słuchania całego soundtracku (utwór towarzyszy napisom końcowym w filmie) - dynamizm i szybkość przemieszane z mistyką zawartą w nutach. Muzyka w filmie "300" jest dopełnieniem toczącej się historii. Wzmacnia opowieść i podkreśla jej elementy. Obraz Sparty w utworze "The Agoge", jak i obraz mityzowanego, dzielnego władcy Leonidasa we fragmencie "The Wolf", są historiami samymi w sobie. Muzyka opowiada nam niejako oddzielnie od fabuły tą samą historię. Zabieg taki pozwala na zwielokrotnienie odczuć, jakie przeżywa widz siedzący przed wielkim ekranem. Swoje apogeum muzyka Tylera Batesa osiąga w utworze "Returns A King". Męskie chóry wykonujące fragment muzyczny przyczyniają się do określenia tego fragmentu jako arcydzieła, które na domiar wszystkiego po kilku sekundach przyjmuje na sile (co trudno sobie wyobrazić). Utwór nabiera tempa i dynamizmu, chóry znikają... Jest to uniesienie, które osiąga widz i słuchacz - swoiste zmaganie się z czymś tak wielkim, co przekracza możliwości zwykłego człowieka. Nadludzka muzyka w tym utworze zostaje niejako ucięta i przeradza się w nowy pod względem klimatu utwór, "Submission", w którym dominuje kobiecy głos pełen nadziei i poczucia wartości, by po chwili skupić się na smutku i niepokoju pojawiającym się niewiadomo skąd, i przejść do biegu i ucieczki, nie wiadomo gdzie i dokąd... Niepokój towarzyszy praktycznie wszystkim utworom. Potęga Sparty miesza się z bólem i lamentem tych, którzy polec muszą na polach pod Termopilami. Na uwagę zasługuje spokojny utwór "What Must A King Do" i "Goodbye My Love", ukazujący wewnętrzne przemyślenia władcy Sparty, oraz przegnanie, jakie towarzyszy parze królewskiej. Z jednej strony oglądając film ma się nieodparte wrażenie, że utwór ten jest nawiązaniem do Zimmera i jego "Gladiatora", ale odsłuchując ścieżki na płycie zauważyć można, jak różne są to kobiece głosy i jak różne tematy...

Jeśli ktoś myśli, że to koniec wrażeń, to jest w wielkim błędzie. Kompozytor zaplanował jeszcze nuty potężne, w których jednak słychać brzmienie nowoczesnej muzyki rockowej. Wydawać by się mogło, że to zabieg w takiej opowieści zbędny i będący brakiem wyczucia smaku. Tak jednak nie jest. Muzyka rockowa pojawiająca się co jakiś czas na płycie, a po raz pierwszy w utworze "Fight in the Shade", jest dopełniłem dynamicznego charakteru ścieżki dźwiękowej i przypomnieniem, iż jest to przedstawienie komiksu o wielkich wyczynach 300 Spartan. Podobnie nowocześnie brzmiące rytmy wychwycimy we fragmencie "Immortals Battle". Choć nie jest to utwór przytłaczający, lecz raczej wyciszający (choć trudno to sobie wyobrazić) po "Come and Get Them", w którym do głosu dochodzą ponownie chóry, basy i potęga orkiestry. Spokój, ukojenie oraz nostalgia ukazane zostały w krótkim "Tonight We Dine In Hell", w swoim klimacie podobnym do elfickich kompozycji Howarda Shore'a z "Lord of the Rings". Album zakończony zostaje trzema znaczącymi utworami: patetycznym w swojej wymowie "Glory", podkreślającym wielkość, chwałę osiągnięć Spartan i bohaterską śmierć 300 żołnierzy; "Message For the Queen" - upamiętniającym miłość królewskiej pary oraz pełnym chwały utworem zamykającym album "Remember Us", który wzmaga odczucia słuchacza i wynosi je na wyżyny emocjonalnych przeżyć.

Tak więc czy istnieje jakiś minus tej partytury? Myślę, że jego wady mogą być jednocześnie jego zaletami. Wielkość niektórych utworów, wydobywająca się znich powaga, nostalgia, smutek, ale także żywiołowość, może być dla osoby nieutożsamiającej się z filmem trudnym w odbiorze wytworem. Jednak te same cechy decydują o wielkości i mistrzostwie tej partytury, z którą trzeba się zapoznać bez względu na filmowe gusta.

Poniżej okładka do innego wydania tej ścieżki (Warner Sunset / Maverick), oznaczonego jako Special Edition - specjalnie zapakowane wydanie płyty, z dołaczonymi trzema dwustronnymi kartami oraz 16-stronicową, kolorową książeczką. Zawartość samego krążka pozostała taka sama.




Ocena:
Recenzja gościnna - autor: Michał Okrasa
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI