ABERDEEN

MUZYKA: Zbigniew Preisner
ROK PRODUKCJI: 2001
WYTWÓRNIA: Silva Screen
CZAS TRWANIA: 41:07 min.


01. BEGINNING OF THE STORY
02. RETURN TO THE PAST
03. ROAD
04. ON THE DECK
05. NIGHT LANDSCAPES
06. MEMORIES FROM CHILDHOOD
07. LOVERS
08. CRYING FOR HELP/HUMILIATION
09. BORDER
10. ABERDEEN (PIANO VERSION)
11. FOR YOU
12. I AM NOT YOUR FATHER
13. VISIT IN HOSPITAL
14. BE ALWAYS LIKE THAT
15. WANDERING IN TIME AND SPACE
16. A LAST GOODBYE
17. END TITLES



Zbigniew Preisner jest w moim odczuciu jednym z dwóch najlepszych polskich kompozytorów. Tym drugim jest Kilar. Obaj panowie mają swój niepowtarzalny styl, a jednocześnie za każdym razem potrafią zaskoczyć słuchacza stwarzając coś zupełnie innego od poprzednich dokonań. Preisner jest dobrze znany i ceniony na całym świecie. Warto wymienić tutaj przepiękne albumy do filmów: "Trzy kolory", "Tajemniczy ogród", "Dekalog" czy też "Europa, Europa". Wśród nich nieco niepozornie i prawie bez większego rozgłosu czy zainteresowania pojawił się album do "Aberdeen" - filmu Hansa Petera Molanda. Jest to swoisty film drogi (którego niestety nie dane mi było zobaczyć), tak więc muzyka powinna być w podobnym stylu. I taka też jest. Już od pierwszego utworu mamy wrażenie, że dokądś pędzi, dokądś dąży. Utwór jest z jednej strony radosny, pełny ciepła i uczucia, a z drugiej niepokoi, daje sygnał, że coś się wydarzy. Pojawia się oczywiście motyw przewodni - bardzo piękna kompozycja, która w mniej lub bardziej zmienionej formie będzie nam towarzyszyć do końca. W zasadzie nie ma się co zbytnio rozpisywać na temat całości, gdyż jest to po pierwsze niezbyt proste, a po drugie (jak już wspomniałem) całość opiera się na motywie przewodnim, obecnym w prawie każdym utworze, co niektórzy mogą uznać za zbyt monotonne lub obniżające poziom całości, jednak ja nie odczułem tego. Co więcej, uważam, że dodaje to płycie odpowiedniego klimatu. Całości słucha się praktycznie jednym ciągiem i jakoś trudno podzielić mi to na gorsze i lepsze utwory. Jesli jednak musiałbym wybierać, to zdecydowanie pierwsze 3 i 3 ostatnie kompozycje spodobały mi się najbardziej. Mimo pewnej zdawałoby się monotonności przyznaję płycie mocne 5 gwiazdek, gdyż urzekła mnie bardzo. Jako, że soundtrack jest ogólnodostępny i nie powinno być trudności z jego zakupem, polecam go wszystkim (bo fanów Preisnera nie trzeba namawiać). Najlepiej słucha się jej w... drodze (ciekawe dlaczego ;)

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI