
ABOUT A BOY
MUZYKA: Badly Drawn Boy ROK PRODUKCJI: 2002 WYTWÓRNIA: BGM CZAS TRWANIA: 44:22 min.
Błyskotliwy, śmieszny i dający do myślenia film - ot, taka typowo brytyjska komedia. Hugh Grant daje popis swojej mało wystudiowanej mimiki, która jednak śmieszy i sprawia, że grany przez niego bohater staje się sympatyczny i szaleją za nim kobiety. Po krótce fabuła: Will to zalatujący pod czterdziestkę kawaler, który nie chce się bynajmniej ustatkować. Dzieli dni na półgodzinne jednostki, podczas których oddaje się typowym kawalerskim przyjemnościom. Postanawia zapisać się na kurs dla samotnych rodziców, ponieważ zauważa, że samotne matki są interesującymi kobietami. Udaje, że ma synka i sam go wychowuje, spotyka się z pewną koleżanką z kursu i poznaje chłopca, imieniem Marcus, który całkowicie zmieni jego życie. Film śmieszny, sympatyczny, postacie bardzo ciekawe, a drugą obok scenariusza i aktorstwa najważniejszą rzeczą w filmie, jest oczywiście muzyka. Cała ścieżka dźwiękowa do "Był sobie chłopiec" to lekkie, gitarowe granie, miły dla ucha wokal i świetnie współgrające z fabułą filmu kompozycje zespołu Badly Drawn Boy. Na albumie znajdują się wstawki gitarowe, nastepnie piosenki, głównie o miłości. Kompozycje łatwo wpadają do ucha, choć gorzej by było z szybkim zagraniem ich ze słuchu. Słuchanie ich przypomina kontemplowanie jakieś opowieści - wokalista nam o czymś opowiada. Dużo jest w tym harmonijki, gitar akustycznych, syntezatora, pianina i klawiszów. Stylistyką zespół Badly Drawn Boy nawiązuje jakby do lat 70, momentami przypomina to Eltona Johna, by potem przerodzić się w coś podobnego do OASIS. Czasami zdarzają się bardziej melancholijne kawałki, np. "Something to talk about", inne z kolei są bardziej optymistyczne, takie jak cały film : "Above you, below me". Album muzycznie może nie czyniący jakiejś wielkiej rewolucji, jednak miły do posłuchania, szczególnie w nadchodzące jesienne wieczory, najlepiej przy kominku. Naprawdę polecam. Poniżej inna okładka do tego soundtracku:
|
![]() |
|
![]() |