
AKIRA
MUZYKA: Geinoh Yamashirogumi ROK PRODUKCJI: 1990 WYTWÓRNIA: Demon Records CZAS TRWANIA: 69:26 min.
Od razu na początku napiszę, że oprawa muzyczna do tego kultowego i klasycznego filmu anime niestety nie jest udana... O ile sam film zapada długo w pamięć, tak muzyka - wręcz przeciwnie. Prawdę mówiąc jest to klasyczny przykład ścieżki dźwiękowej, która o niebo lepiej wypada podczas oglądania filmu, a znacznie gorzej na soundtracku. Ale po kolei. Twórcą muzyki do "Akiry" jest Geinoh Yamashirogumi. Soundtrack został wydany 2 lata po premierze filmu. Cała ścieżka jest długa - aż ponad 69 minut do odsłuchania. Całość jest wygrywana na tradycyjnych japońskich instrumentach, przeważnie towarzyszą nam różne głosy - męskie i żeńskie chóry oraz jakieś dziwne, bliżej niesprecyzowane dźwięki oraz całkiem fajne, jakby starożytne śpiewy. Podczas słuchania mamy wrażenie, że całość jest strasznie uboga - japońska muzyka ma to do siebie, że zazwyczaj taka właśnie jest, głównie chodzi o klimat, ale po przesłuchaniu ścieżki z "Akiry" czułem poważny deficyt muzyczny. Ścieżka też jest bardzo surrealistyczna i zakrawająca jakby o pewnego rodzaju psychodelizm - gdyby tak słuchacz łyknął sobie co nieco (to nie żadna tajemnica, że każdy - wcześniej czy później - alkoholu spróbuje :) czy napalił się jakiegoś "świństwa" - z pewnością podczas słuchania wpadłby w jakiś trans. Przed jego oczyma mogłyby się pojawić jakieś dziwne i niewyjaśnione obrazy, niczym przed oczami Tetsuo w filmie. Jeśli chodzi o moje największe zastrzeżenia: muzyka jest bardzo chaotyczna, jakby bez ładu i składu - może i o to chodzi, bo film też czasami taki jest, ale to zdecydowanie nie przypadło mi do gustu. Ogólnie muzykę jako całość określiłbym tak (bez owijania w bawełnę): jest po prostu nużąca, monotonna i momentami wręcz denerwująca, a nawet... śmieszna. Oczywiście znalazłem kilka naprawdę fajnych i bardzo klimatycznych kawałków czy fragmentów, ale to zdecydowanie za mało. Dla osób, które nie widziały filmu ścieżka ta będzie zupełnie "niestrawna". A szkoda, bo pamiętam kilka soundtracków z japońskich produkcji, które były genialne zarówno w filmie jak i poza nim - np. świetny, ciężki i klimatyczny "Ghost In The Shell" (Kenji Kawai) czy piękny "Princess Mononoke" (Joe Hisaishi). Wielka szkoda, że pan Yamashirogumi nie stworzył czegoś kultowego i naprawdę niesamowitego. Czegoś na miarę tytułu "Akira". Po obejrzeniu filmu spodziewałem się następnego genialnego soundtracku z anime, a tak dostałem do rąk przeciętny, niczym nie zaskakujący produkt. Moja końcowa ocena jest wyśrodkowana - osoby, które filmu nie widziały mogą sobie spokojnie odjąć gwiazdkę, zaś miłośnicy "Akiry" mogą sobie spokojnie gwiazdkę dodać. Bo oni będą mieli w pamięci wszystkie sceny, z których owa muzyka pochodzi. Poniżej jeszcze dwie dodatkowe okładki. Po lewej - wydanie pod nazwą "Symphonic Suite Akira" - niczym się nie różni od wydania opisanego powyżej. Jest tyle samo utworów, mają takie same nazwy. Po prawej okładka z japońskiego wydania.
|
![]() |
|
![]() |