AKIRA

MUZYKA: Geinoh Yamashirogumi
ROK PRODUKCJI: 1990
WYTWÓRNIA: Demon Records
CZAS TRWANIA: 69:26 min.


01. KANEDA
02. BATTLE AGAINST CLOWN
03. WINDS OVER THE NEO TOKYO
04. TETSUO
05. DOLL'S POLYPHONY
06. SHOHMYOH
07. MUTATION
08. EXODUS FROM THE UNDERGROUND FORTRESS
09. ILLUSION
10. REQUIEM



Od razu na początku napiszę, że oprawa muzyczna do tego kultowego i klasycznego filmu anime niestety nie jest udana... O ile sam film zapada długo w pamięć, tak muzyka - wręcz przeciwnie. Prawdę mówiąc jest to klasyczny przykład ścieżki dźwiękowej, która o niebo lepiej wypada podczas oglądania filmu, a znacznie gorzej na soundtracku. Ale po kolei. Twórcą muzyki do "Akiry" jest Geinoh Yamashirogumi. Soundtrack został wydany 2 lata po premierze filmu. Cała ścieżka jest długa - aż ponad 69 minut do odsłuchania. Całość jest wygrywana na tradycyjnych japońskich instrumentach, przeważnie towarzyszą nam różne głosy - męskie i żeńskie chóry oraz jakieś dziwne, bliżej niesprecyzowane dźwięki oraz całkiem fajne, jakby starożytne śpiewy. Podczas słuchania mamy wrażenie, że całość jest strasznie uboga - japońska muzyka ma to do siebie, że zazwyczaj taka właśnie jest, głównie chodzi o klimat, ale po przesłuchaniu ścieżki z "Akiry" czułem poważny deficyt muzyczny. Ścieżka też jest bardzo surrealistyczna i zakrawająca jakby o pewnego rodzaju psychodelizm - gdyby tak słuchacz łyknął sobie co nieco (to nie żadna tajemnica, że każdy - wcześniej czy później - alkoholu spróbuje :) czy napalił się jakiegoś "świństwa" - z pewnością podczas słuchania wpadłby w jakiś trans. Przed jego oczyma mogłyby się pojawić jakieś dziwne i niewyjaśnione obrazy, niczym przed oczami Tetsuo w filmie. Jeśli chodzi o moje największe zastrzeżenia: muzyka jest bardzo chaotyczna, jakby bez ładu i składu - może i o to chodzi, bo film też czasami taki jest, ale to zdecydowanie nie przypadło mi do gustu. Ogólnie muzykę jako całość określiłbym tak (bez owijania w bawełnę): jest po prostu nużąca, monotonna i momentami wręcz denerwująca, a nawet... śmieszna. Oczywiście znalazłem kilka naprawdę fajnych i bardzo klimatycznych kawałków czy fragmentów, ale to zdecydowanie za mało. Dla osób, które nie widziały filmu ścieżka ta będzie zupełnie "niestrawna". A szkoda, bo pamiętam kilka soundtracków z japońskich produkcji, które były genialne zarówno w filmie jak i poza nim - np. świetny, ciężki i klimatyczny "Ghost In The Shell" (Kenji Kawai) czy piękny "Princess Mononoke" (Joe Hisaishi). Wielka szkoda, że pan Yamashirogumi nie stworzył czegoś kultowego i naprawdę niesamowitego. Czegoś na miarę tytułu "Akira". Po obejrzeniu filmu spodziewałem się następnego genialnego soundtracku z anime, a tak dostałem do rąk przeciętny, niczym nie zaskakujący produkt. Moja końcowa ocena jest wyśrodkowana - osoby, które filmu nie widziały mogą sobie spokojnie odjąć gwiazdkę, zaś miłośnicy "Akiry" mogą sobie spokojnie gwiazdkę dodać. Bo oni będą mieli w pamięci wszystkie sceny, z których owa muzyka pochodzi.

Poniżej jeszcze dwie dodatkowe okładki. Po lewej - wydanie pod nazwą "Symphonic Suite Akira" - niczym się nie różni od wydania opisanego powyżej. Jest tyle samo utworów, mają takie same nazwy. Po prawej okładka z japońskiego wydania.


    

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI