ALIEN VS. PREDATOR

MUZYKA: Harald Kloser
ROK PRODUKCJI: 2004
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande / Colosseum
CZAS TRWANIA: 38:34 min.


01. 1904
02. ALIEN VS. PREDATOR MAIN THEME
03. ANTARCTICA
04. BOUVETOYA ISLAND
05. DOWN THE TUNNEL
06. HANGING BODIES
07. SOUTHERN LIGHTS
08. PREDATOR SPACE SHIP
09. THE PYRAMID
10. TEMPLE
11. DARK WORLD
12. HISTORY OF THE WORLD
13. ALIEN FIGHT
14. I NEED THIS
15. WEYLAND'S END
16. ALIEN QUEEN
17. SHOWDOWN
18. THE END... OR MAYBE NOT



Nie tylko na film tak bardzo czekałem (recenzja już na stronie - tam zapraszam), ale i nadchodząca oprawa muzyczna do "AvP" wzbudzała we mnie wiele emocji. Z początku byłem ciekaw, kto dołączy do zaszczytnego grona twórców partytur do czterech części "Obcego" (Jerry Goldsmith, James Horner, Elliot Goldenthal, John Frizzell). No i miał się pojawić zapowiadany, słynny, klasyczny motyw przewodni z "Predatora" Alana Silvestri. Zapowiadało się pięknie... Na wstępie kompozytorem ogłoszono Marco Beltramiego. Osobiście nie mam nic przeciwko pracom tego pana, ale po ostatniej muzyce do "Terminatora 3" wolałbym, żeby Beltrami nie brał się za aranżacje motywu Silvestriego... Potem kompozytora zmieniono na mało znanego Haralda Klosera (ostatnio przeciętna ścieżka do "Pojutrze"). Już na początku napiszę, że jego efekt końcowy muzyki do "AvP" brzmi znacznie lepiej w filmie niż na osobnej ścieżce dźwiękowej. Na wydaniu Varese Sarabande (tudzież Colosseum) brakuje wielu świetnych fragmentów słyszalnych w czasie filmu (o tym dalej). No i gdzie się podział zapowiadany temat główny z "Predatora"...?

Tutaj mała uwaga - w poniższym opisie jest kilka spojlerów, czyli opisów pewnych kluczowych scen. Płytę rozpoczyna utwór "1904", nie słyszalny w filmie. Jednak podejrzewam, że ów temat będzie się tyczył zapowiedzianego, alternatywnego rozpoczęcia filmu na wydaniu DVD. Sam kawałek bardzo ciekawy, stanowi bardzo dobry wstęp do opisywanej ścieżki dźwiękowej - dzięki odpowiedniej, trzymającej w napięciu linii melodycznej oraz ogólnie dzięki dobrej konstrukcji. Po "1904" mamy niestety największy "koszmarek" kompozycji do "AvP" - a mowa tu o motywie przewodnim, który - dzięki bogu - w filmie słyszalny jest w ilościach minimalnych, uniknięto też wszelkich jego aranżacji (no może poza jedną). Cały motyw nie jest zły, ale dramatyczna melodia bardziej pasowałaby do jakiegoś dramatu czy filmu wojennego przesiąkniętego smutkiem, a nie do starcia dwóch tytanów kina science-fiction. Poza tym w samym filmie słychać fragmenty, które - w zastępstwie - mogłyby spokojnie służyć za motyw przewodni. Wracając do "Alien vs. Predator Main Theme" - pod względem wykonania i konstrukcji nie jest źle (a wręcz przeciwnie - jest poprawnie), ale pod względem dopasowania do tematu i scenariusza - marnie. Lekki niesmak i niezadowolenie znika na szczęście po kolejnym kawałku, "Antarctica" - pierwsze pół minuty to elektroniczno-pulsacyjne rytmy przedstawiające statek Predatorów i ich szybkie "zbrojenie się", czyli przygotowanie do łowów. Dalsza część utworu (zupełnie inna melodia) to temat Antarktydy, filmowego miejsca akcji, nieco posępny i tajemniczy, a jeden fragment nieodłącznie kojarzył mi się z muzyką do "Freddy vs. Jason"... Nr 4 - "Bouvetoya Island" - to nieco monotonna, spokojna melodia, stanowiąca na pewno przerywnik przed dobrym "Down The Tunnel" - ilustracja schodzenia ekipy Weylanda w głąb lodowca. Po raz kolejny pulsacyjna muzyka, podszyta świetnymi, charakterystycznymi odgłosami. Dalej mamy "Hanging Bodies", czyli pierwszy atak Predatorów po przylocie na Ziemię. Po raz pierwszy możemy usłyszeć zalążek chórów. Dobry utwór, ale za krótki - zresztą jak większość ścieżek na tej płycie... "Southern Lights" to nieco sielankowa melodia, podszyta w drugiej połowie nutką złowrogości. "Predator Space Ship" to z kolei elektroniczny temat dotyczący statku drapieżców. O takim temacie pisałem już wyżej, przy okazji "Antarctica", ale zapomniałem też dopisać, że ścieżki na tej płycie nie są ułożone chronologicznie. "The Pyramid", "Temple" i "Dark World" to trzy tematy dotyczące piramidy-świątyni. Zatem powiewające nieco starożytnością, tajemniczością, stosunkowo zróżnicowane, nawet ciekawe. W "Temple" po raz kolejny usłyszałem dźwięki i melodie rodem z "Freddy vs. Jason" - tutaj minus dla Haralda Klosera za jawne zżynanie z twórczości Graeme Revella. Od utworu nr 12 zaczyna się zdecydowanie najlepsza część całej płyty. "History of the World" wprawdzie zaczyna się tym "niechcianym" motywem przewodnim, ale za to dalej mamy wspaniałą kompozycję pochodzącą z filmowej retrospekcji (po pierwszej minucie) - czyli narastającą, lekko starożytną ilustrację, z udziałem męskich chórów. Kapitalna linia melodyczna ilustrująca równie kapitalną sekwencję w "Alien vs. Predator". Tuż dalej mamy "Alien Fight" - czyli być może najlepszą i najciekawszą ilustrację na płycie. Szybki, drapieżny, głośny i dynamiczny, wyrazisty i mocno zróżnicowany, trwający około 3,5 minuty utwór pochodzi z najdłuższej i najlepszej w filmie walki Obcego z Predatorem. Znakomity kawałek partytury, pasujący idealnie do "AvP", jedynie początek starcia w filmie okraszony jest inny wstępem w postaci narastającego chórku - brzmi lepiej. Posępne "I Need This" (rozmowa Lex z Weylandem) raczej nie pasuje w tym miejscu płyty i nie wnosi do całości nic nowego - lepiej było go umieścić wcześniej, wśród podobnych jemu utworów. "Weyland's End" to kolejny dobry kawałek muzyki - trzymająca w napięciu scena ostatnich minut życia Charlesa Bishopa Weylanda. "Alien Queen" to bardzo "dojrzały" i wspaniale skonstruowany utwór - chóralna melodia to pierwsze ukazanie się na ekranie Królowej Obcych. Pan Kloser zastosował styl idealnie pasujący do danej sceny - z odpowiednią, lekką pompatycznością czy wręcz gloryfikacją. Przedostatnie "Showdown" to końcowy pojedynek Królowej z Predatorem i główną bohaterką filmu. Po "Alien Fight" to druga tak zróżnicowana, dynamiczna ścieżka na płycie i w filmie, dodatkowo okraszona chórami, jednak stosunkowo okrojona o pewne świetne fragmenty słyszalne w filmie. "The End... or Maybe Not"... dlaczego? To będzie wiedział już każdy po seansie "AvP" :) Znów motyw przewodni, jednak tutaj w innej aranżacji, chóralnej i mocno podniosłej - przyznam szczerze, że ta aranżacja brzmi znacznie lepiej niż podstawowa wersja tego tematu. Może i pan Kloser nieco przesadził z podniosłością muzyki, ale przy końcowej scenie nawet to pasuje...

Z powyższej recenzji wynika, że jest to zwyczajnie niezła, w wielu miejsach dobra oprawa muzyczna (z zaledwie kilkoma szkopułami), ale gorzej wypada w momencie, gdy porównać ją do tego, co słychać w filmie. Przede wszystkim płyta wydana przez Varese Sarabande/Colosseum jest zdecydowanie za krótka (niecałe 40 minut, ), zdecydowanie krótsza niż partytury z pozostałych "Obcych" (poza oficjalną częścią pierwszą, no ale w zamian mamy kilka kompletnych bootlegów) i "Predatorów". Sporo utworów mogło by w pełni rozwinąć skrzydła, pasowałoby nawet więcej dynamiki kosztem skrócenia tych kawałków wolniejszych, monotonnych i pozornie mrocznych. Pozornie dlatego, iż te naprawdę klimatyczne i mroczne fragmenty z filmu nie znalazły się na oficjalnym wydaniu ścieżki dźwiękowej - a tych w obrazie jest sporo. Brakuje też wielu innych ilustracji - gdzie się podziała kapitalna muzyka z pierwszego spotkania "twarzą w twarz" Obcego z Predatorem? Przecież to jedna z lepszych scen w filmie, podbudowana również jedną z lepszych kompozycji. A i sam motyw przewodni z tego fragmentu słyszalny jest jeszcze w momencie uwolnienia Królowej. Gdzie świetna, szybka muzyka z końcowej ucieczki Predatora i głównej bohaterki filmu przed wybuchem? Gdzie się podział w utworze "Showdown" motyw z utworu "Weyland's End", tak dobrze słyszalny przy starciu z Królową? I podczas napisów końcowych słychać dobrą kompilację najważniejszych tematów - na płycie rzecz jasna nieobecna... Takich braków niestety jest sporo i rażą one bardzo. Prócz Haralda Klosera, kompozytorami krótszych filmowych kompozycji (tzw. "wypełniacze" między konkretnymi ilustracjami muzycznymi) są James Seymour Brett, Thomas Schobel i Thomas Wanker. Może to oni skomponowali właśnie te krótkie, rewelacyjne fragmenty, które nie znalazły się na oficjalnym wydaniu, a są tak dobrze słyszalne podczas oglądania, w wielu miejscach odpowiednio mrocznie budując atmosferę i klimat całej produkcji. Dlatego po wydaniu "AvP" na nośniku DVD będę usilnie szukał jakiegoś bootlega czy complete score'a. Szkoda też, że zabrakło tak wyczekiwanego motywu przewodniego z "Predatora", który byłby świetnym smaczkiem przy "AvP". Czas na ocenę, krótko i treściwie - muzyka słyszalna w filmie dostaje ode mnie 4 gwiazdki, a ta na oficjalnej ścieżce - gwiazdek 3. O ile film ciężko ocenić mi obiektywnie, tak ze ścieżką dźwiękową raczej nie mam problemu. Szkoda, że producenci ocenzurowali zarówno obraz Paula Andersona, jak i w pewnym sensie oficjalne wydanie soundtracku...

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI