AMITYVILLE HORROR, THE

MUZYKA: Lalo Schifrin
ROK PRODUKCJI: 1979
WYTWÓRNIA: American International
CZAS TRWANIA: 31:55 min.


01. AMITYVILLE FRENZY
02. AMITYVILLE HORROR MAIN TITLE
03. GET OUT
04. AMITYVILLE LOVE SCENE
05. THE WIND
06. 5TH CONCERTO FOR HARPSICHORD AND STRINGS
07. AT THE PARK
08. THE AX
09. JUKE BOX
10. THE BASEMENT
11. BLEEDING WALLS
12. AMITYVILLE HORROR END CREDITS



13 listopada 1974 roku w domu przy Ocean Ave. 112 w Amityville, 24-letni wówczas Ronald DeFeo w bestialski sposób morduje swoją rodzinę. Najpierw strzela do ojca i do matki. Następnie przechodzi z ich sypialni do pokoju rodzeństwa, w którym oddaje kolejne 4 strzały - najpierw do dwóch braci, później do dwóch sióstr. Wszyscy zostają zabici podczas snu, a policja odnajduje zwłoki ułożone w tej samej pozycji. Podczas procesu Ronald DeFeo powiedział, że zamordował swoją rodzinę, ponieważ słyszał głosy, ale "(...) Ilekroć spojrzałem dookoła nie widziałem nikogo, więc zapewne musiał to być Bóg mówiący do mnie...". Ponad rok po tych wydarzeniach, 18 grudnia 1975 roku do tego samego domu w Amityville wprowadza się nowa rodzina - George oraz Kathy Lutz wraz z dziećmi: 9-letnim Danielem, 7-letnim Christopherem i 5-letnią Missy...

Film "Amityville Horror" w reżyserii Stuarta Rosenberga, powstał na podstawie książki zmarłego w 1980 roku amerykańskiego pisarza Jaya Ansona... Jedynie temat sceniczy otwierający ścieżkę dźwiękową - "Amityville Frenzy" nie jest samodzielnym przedsięwzięciem Lalo Schifrina, ponieważ powstał w ścisłej współpracy z konsultantem muzycznym Alanem Douglasem. Ponadto "5 Koncert do Klawikordu i Struny" Jana Sebastiana Bacha został odpowiednio zaaranżowany przez pana Schifrina oraz zaadoptowany na potrzeby filmu. Poczynając od "Main Title", który stanowi właściwe rozwinięcie motywu przewodniego z wykorzystaniem żeńskiego chóru, rozpoczyna się doskonała muzyka do horroru. Podstawą kompozycji jest fortepian, sekcja smyczkowa, aerofony oraz miejscowo inne, cięższe w brzmieniu instrumentarium, które nadaje linii melodycznej wymaganej formy, uwarunkowanej przebiegiem fabuły w czasie. Cała warstwa muzyczna wspomagana jest oczywiście syntezatorem, z którego muzyka tego rodzaju bardzo rzadko rezygnuje. Ponadto ilustracja Lalo Schifrina jest świetnie wyważona. Kompozytor przeraża, wykorzystując jednak spokojniejsze przerywniki, bezustannie podsyca atmosferę. Muzyka jest przy tym pełna elegancji, niezwykle przejrzysta, o bardzo dużej precyzji intonacji z wyraźnie rozbudowaną grupą instrumentów smyczkowych, które bardzo często inicjują dany temat sceniczny, po czym doprowadzają go do finału. Lalo Schifrin bardzo rzadko stosuje jakiekolwiek powtórzenia, starając się, aby każdy motyw cechował indywidualizm i towarzysząca mu ponura aura tajemniczości.

Muzyka do "Amityville Horror" znakomicie oddaje klimat ponurego, nawiedzonego domu w Amityville, nad którym krąży przerażające widmo zbrodni... Trafnie zilustrowane są wszelkie wątki, które w pośredni lub bezpośredni sposób dotyczą oddziaływania domu na jego mieszkańców bądź przypadkowych uczestników, a więc zniewolenie i popychanie do wszelkich nieludzkich czynów. Kompozycja Lalo Schifrina jest bardzo dobrym rodzajem skrótowej narracji oraz stanowi niezwykle ważne uzupełnienie przebiegu wizualnych wydarzeń, jako najważniejszy czynnik pobudzający stany emocjonalne. Pomaga widzowi w koncentracji uwagi na najbardziej istotnych aspektach samego filmu, które nie zawsze dotyczą jasno sprecyzowanych wydarzeń. Jako samodzielne, autonomiczne przedsięwzięcie również sprawdza się bez zarzutu. Nie ma najmniejszych podstaw do tego, aby nie traktować tej narracji w taki właśnie sposób. Jest nie tylko źródłem przerażenia w typowej dla tego rodzaju ilustracji formie, ale również ukazuje piękno klasycznej kompozycji i doskonałe wyczucie jej struktury. To czysta przyjemność dla ucha słuchacza, który obcuje z tą muzyką zarówno na ekranie, jak i poza nim.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI