
APOLLO 13
MUZYKA: James Horner, różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1995 WYTWÓRNIA: MCA Records CZAS TRWANIA: 72:01 min.
"Apollo 13" - film, który opowiada o najsłynniejszej, bo feralnej, misji kosmicznej w historii, jest dziełem niezwykłym pod każdym względem. Począwszy od aktorskich kreacji, przez efekty specjalne, samą opowieść i sposób narracji aż po muzykę właśnie, którą to skomponował niejaki James Horner - jeden z najsłynniejszych kompozytorów hollywoodzkich, który ma tylez samo wzlotów (przepiękny score do "Braveheart" czy "Willow") co upadków ("Ransom"), jak i rzeczy całkowicie średnich, acz mocnych ("Titanic"). Od razu powiem, że prywatnie średnio lubię kompozycje pana Hornera (a przynajmniej nie jest on w czołówce), jednakże od czasu jakiś jego score (bo nie słyszałem przecież wszystkich) zaskakuje mnie i wręcz zniewala. Tak było z wspomnianymi wyżej "Braveheart" i "Willow", tak jest i z "Apollo 13". Ale zacznijmy od początku. "Main title" już od pierwszej chwili zapowiada coś podniosłego, historycznego i jednak patetycznego, co jednak absolutnie nie przeszkadza w odbiorze i wręcz wciąga w wir historii, który za chwilę potwierdza pierwszy tekst wzięty nie tyleż z filmu, co z historii, czyli "One small step" samego Neila Armstronga który wręcz buduje wokół nas nastrój. Od razu powiem, że każda melodia / piosenka i tekst mówiony, których znajduje się tu kilka są tak sprytnie połączone, iż można ich słuchać ciągiem, mając wrażenie jakbyśmy towarzyszyli opowiadanej historii. Jest to niewątpliwie duży plus. Pominę jednak teksty, które w rzeczy samej dodają klimatu, oraz piosenki i zajmę się dalej tylko i wyłącznie samymi utworami, które robią wrażenie. Dalej mamy bowiem "All systems go / The Launch", czyli 10 minutowy motyw radośnie wprowadzający nas w otchłań kosmosu razem z załogą Apollo 13. Z kolei "Master Alarm" wprowadza niepokój i zagrożenie, "Into the Lem" wznawia nadzieję, ale wciąż niepokoi, co ma swój dalszy rozwój w utworze "Dark side of the Moon". Płytę wieńczy "Re-entry and Splashdown", które to trzymają wręcz w napięciu aż do ok 04:10 minuty i kończy to już radośnie "End titles". Z pewnością osoby, które nie oglądały filmu nie poczują tego, co ja w trakcie słuchania płyty, niemniej jednak słucha się jej bardzo dobrze i z pewnością da się wyczuć ducha misji Apollo 13. W dodatku mamy tu też piosenki, które w taki czy inny sposób pojawiły się w filmie i są oczywiscie czasowo związane z tamtą epoką, jednak akurat one nie przypadły mi bardzo do gustu, może z wyjątkiem "Spirit in the Sky" i "Blue Moon", jednakże te znałem juz wcześniej. Reasumując jest to płyta nad której oceną trochę się zastanawiałem, tym bardziej, że istnieje kilka wersji tej ścieżki dźwiękowej (dwie oficjalne (zwykła oraz gold disc), wersja promocyjna oraz bootleg na którym znajduje się 16 utworów - samych kompozycji pana Hornera, alternatywnych i niewykorzystanych w filmie). Ponieważ jednak nie było mi dane słuchać pozostałych i, co podkreślam raz jeszcze, płyta składa się na logiczną całość, której słuchać można ciągiem, zdecydowałem się na ocenę bardzo dobrą, bo na maksimum to za mało, a z kolei 3 gwiazdki byłyby nieco krzywdzące. W każdym razie polecam płytę każdemu. Poniżej inna okładka do tej ścieżki dźwiękowej.
|
![]() |
|
![]() |