ARMAGEDDON - COMPLETE SCORE

MUZYKA: Trevor Rabin, Harry Gregson-Williams
ROK PRODUKCJI: 1998
WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg)
CZAS TRWANIA: CD 1 - 64:55 min., CD 2 - 65:51 min.


CD 1:

01. 65 MILLION YEARS LATER
02. DEFCON
03. METEOR SHOVER
04. THE HUBBLE
05. GLOBAL KILLER
06. FINDING GRACE
07. MEET HARRY STAMPER
08. WE DRILL!
09. CALL TO DUTY
10. HARRY ARRIVES AT NASA
11. ZERO BARRIER
12. THE FREEDOM CREW
13. 5 WORDS
14. DEMANDS
15. X-71
16. SIMULATION
17. FLIGHT PLAN
18. LOVE THEME
19. ARMADILLO
20. UNDERWATER SIMULATION
21. LEAVING
22. I DON'T WANT TO MISS A THING
23. THE DESTRUCTION OF SHANGHAI
24. HARRY & GRACE MAKE PEACE
25. ASTRONAUTS
26. THE LAUNCH
27. MIR
28. DEATH OF MIR
29. FUEL POD
30. RADIO SILENCE
31. ASTEROID CHASE / THE SHUTTLE CRASHES
32. GOODBYE INDEPENDENCE
33. SURVIVORS

CD 2:

01. THE DRILLING BEGINS
02. STATUS REPORT
03. SECONDARY PROTOCOL
04. BACK IN BUSINESS
05. ARMADILLO JUMP
06. RUSSIAN HERO
07. BAD NEWS
08. AJ'S RETURN
09. ROCKSTORM
10. DRAWING STRAWS
11. SACRIFICE / GOODBYE GRACIE
12. EVAC
13. REMOTE DESTRUCTION
14. A WING AND A PRAYER
15. RETURNING HOME
16. CELEBRATION
17. METEOR SHOWER - ALTERNATE
18. RUSSIAN HERO - ALTERNATE
19. ASTRONAUTS - ALTERNATE
20. FREEDOM CREW - ALTERNATE
21. ARMAGEDDON SUITE
22. LONG DISTANCE GOODBYE



Film mi się podobał. Składanka z piosenkami z niego była niezła. Score autorstwa Trevora Rabina swego czasu mnie zauroczył. Complete Score (bootleg) wgniótł mnie w ziemię i długo powalał swym ciężarem. Ciężarem genialności, pięknem muzyki i całym swoim rozmachem muzycznym. Na oficjalnym wydaniu partytury z "Armageddon" obdarowano słuchaczy 18-stoma utworami, łącznie ponad 50 minut wspaniałej muzyki. Complete score to wydanie nieoficjalnie, 2 płyty zawierające łącznie aż ponad 2 godziny kompozycji pana Rabina (i Harry'ego Gregsona-Williamsa, który jest autorem kilku utworów). Kompletny zapis muzyki, którą można usłyszeć w filmie. Jest tu chyba wszystko, ja przynajmniej żadnych braków nie zauważyłem. W sumie to zastanawiałem się jak będzie wyglądać ta recenzja. Z grubsza muzyka opisana jest już w recenzji oficjalnego score'a, więc poniekąd tam też zapraszam. Ja tutaj skupię się może na tym, co się tyczy tego wydania. Znajduje się tutaj oczywiście mnóstwo kapitalnych utworów i fragmentów, których próżno szukać na albumie czy scorze, a które są świetnie słyszalne w filmie. I także w takiej samej formie występują tutaj, na tych dwóch płytach. Jak już wspomniałem w poprzedniej recenzji - rewelacja tej partytury polega przede wszystkim na wykorzystaniu dwóch fantastycznych motywów przewodnich (obydwa bardzo charakterystyczne i niesamowicie ładne w brzmieniu), które występują w ogromnej liczbie przeróżnych aranżacji (głównie chodzi o instrumentarium). Najważniejsze jest to, że tutaj wszystko po prostu brzmi jeszcze lepiej niż na dwóch poprzednich płytach - w co trudno z początku uwierzyć, dopóki samemu się nie przesłucha... Ja chciałbym krótko wspomnieć o konstrukcji niektórych utworów. Jak wiadomo - często utwory inaczej brzmią w filmie, inaczej na soundtracku. Ale nie tutaj. A jeśli chodzi o "Armageddon" - mi przykładowo chyba bardziej odpowiada filmowa forma, szczególnie niektóre fragmenty i zabiegi konstrukcji muzyki. Może posłużę się w tym miejscu przykładem, jakim jest kawałek "65 Million Years Later", otwierający zarówno film jak i pierwszą płytę. Nota bene kawałek ten jest przykładem geniuszu i arcydzieła muzycznego - zarówno jeśli chodzi o brzmienie, jak i konstrukcję. Zaczyna się cicho, spokojnie, słychać męskie chóry. Za chwilkę temat lekko się rozwija, wchodzą żeńskie chóry i możemy usłyszeć jeden z dwóch przepięknych motywów przewodnich, cały czas wspomagany przez kobiece głosy w tle. Kompozycja optymistyczna i ciepła - do około 1 minuty i 12 sekundy... Wtedy następuje przełom, załamanie i całkowita zmiana linii melodycznej. Harmonijne chóry zamieniają się w złowrogi lament, następuje pogłoszenie muzyki, wchodzą niesamowite, cięższe skrzypce, stopniowo natężające owo złowrogie brzmienie - ależ ten fragment jest niesamowity, aż ciarki przechodzą po plecach... Iście miażdżące rozpoczęcie całej kompozycji. Potem mamy wyciszenie, lekką melodię, która uspokaja chociaż na chwilę nasze zmysły, ale nie na długo. Następuje ponowne załamanie melodii, zaczyna się filmowy deszcz meteorytów. Drugie załamanie już nie jest tak nagłe jak to pierwsze. I tak jest z większością utworów, gdzie z pewnością da się zauważyć podobną lub nieco inną, ale równie ciekawą, świetną konstrukcję. Niesamowita huśtawka emocji i uczuć - od pesymizmu, niebezpieczeństwa, zagrożenia, dramatu poprzez lęk, strach aż do optymizmu, zwycięstwa, chwały, pompatyczności. Wiele jest przymiotników, które idealnie pasowałyby do opisania partytury z "Armageddon" - groźna, posępna, tajemnicza... momentami ciepła, przyjemna, spokojna... czasami bardzo podniosła. Ogólnie piękna, niesamowita, zaskakująca, doskonała... Jedno jest pewne - jest to partytura WIELKA i zdecydowanie najlepsze dzieło w dorobku pana Trevora Rabina. O ile w przypadku oficjalnego, jednopłytowego score'a miałem lekkie obiekcje czy przyznać najwyższą ocenę - więc skończyło się na 4 gwiazdkach (przez to miałem lekkie wyrzuty sumienia i poczucie niedosytu). Teraz już żadnych obiekcji nie mam - 5 gwiazdek to ocena idealna dla takiego arcydzieła muzycznego, jakim jest Complete Score z "Armageddon". Płyta rzadka i niełatwa do zdobycia, ale nie niemożliwa do znalezienia. Zatem drodzy czytelnicy - podobał Wam się film? Ok. Podobała Wam się muzyka w nim zawarta? Świetnie. Składanka z niego była przyjemna, a score lekko Was zauroczył? Kapitalnie, bo w tym wypadku ten 2-płytowy bootleg zawładnie Wami bez reszty. A może momentami wgniecie w ziemię tak samo, jak mnie... Ponad 2-godzinna poezja dla uszu. Na koniec jeszcze warto wspomnieć, że całość ma - jak na wydanie nieoficjalne - bardzo dobrą jakość nagrania. W sumie nie należy mieć do niej absolutnie żadnych zarzutów.

W internecie znalazłem kilka okładek do tego wydania. Na początku (powyżej) umieściłem chyba tę najładniejszą. Poniżej jeszcze jedna, również niezła. Po sieci krąży jeszcze sporo takich amatorskich coverów, większość jest niestety średniej jakości. W internecie można także znaleźć jeszcze inne wersje tego bootlega - różniące się nieznacznie liczbą utworów czy nazwami poszczególnych tracków.




Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI