BABEL

MUZYKA: Gustavo Santaolalla, różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 2006
WYTWÓRNIA: Concord Records
CZAS TRWANIA: CD 1 - 66:36 min., CD 2 - 63:59 min.


CD 1:

01. TAZARINE
02. TU ME ACOSTUMBRASTE (Chavela Vargas)
03. SEPTEMBER / THE JOKER (Earth Wind & Fire / Fatboy Slim)
04. DEPORTATION / IGUAZU
05. WORLD CITIZEN - I WON'T BE DISAPPOINTED / LOOPED PIANO
     (David Sylvian, Ryuichi Sakamoto, Amadeo Pace,
      Keigo Oyamada & Sketch Show
)
06. CUMBIA SOBRE EL RIO (Blanquito Man,
      Control Machete & Carlos Pena Y Su Ronda Bogota
)
07. HIDING IT
08. MATERPIECE (Rip Slyme)
09. DESTER BUS RIDE
10. BIBO NO AOZORA / ENDLESS FIGHT / BABEL (Ryuichi Sakamoto,
      Jaques Maorelenbaum & Everton Nelson / Gustavo Santaolalla
)
11. TRIBAL
12. PARA QUE REGRESES (El Chapo)
13. BABEL (Nortec Collective)
14. AMELIA DESERT MORNING
15. JUGO A LA VIDA (Tucanes de Tijuana)
16. BREATHING SOUL
17. THE BLINDING SUN

CD 2:

01. ONLY LOVE CAN CONQUER HATE (Ryuichi Sakamoto)
02. EL PANCHANGON (Los Icomparables)
03. TWO WORLDS, ONE HEART
04. THE PHONE CALL
05. GEKKOH
06. THE CATCH
07. MUJER HERMOSA (Los Icomparables)
08. INTO THE WILD
09. LOOK INSIDE
10. THE MASTER
11. OH MY JULIET! (Takashi Fujii)
12. PRAYER
13. EL BESITO CACHICURRIS (Daniel Luna)
14. WALKING IN TOKYO
15. THE VISITORS (Hamza El Din)
16. MORNING PRAY
17. MI ADORACION (Agua Caliente)
18. THE SKIN OF THE EARTH
19. BIBO NO AOZORA / 04
     (Ryuichi Sakamoto, Jaques Morelenbaum & Yuichiro Gotoh)



"Babel" to film, który jest chyba jednym najczęściej nagradzanych obrazów roku 2006. Na samym festiwalu w Cannes wyróżniono go za najlepszy montaż i reżyserię. A jego reżyserem jest nie byle kto, bo Alejandro González Inárritu, twórca takich obrazów jak "Amores Perros" czy "21 gramów". "Babel" jest trzecią i ostatnią częścią pewnej trylogii, którą stanowią wszystkie te filmy. Na ten niezwykły obraz składają się trzy historie, które rozgrywają się w czterech krajach: Maroku, Tunezji, Meksyku i Japonii. Wszystkie swój początek mają w dziwnej tragedii małżeństwa na wakacjach i wszystkie się ze sobą łączą...

Podobnie jak przy pozostałych swoich filmach, także przy okazji "Babel" Alejandro González Inárritu zaprosił do współpracy Gustavo Santaolalla. Argentyńczyk bez wahania zgodził się, tworząc muzykę w swoim niepowtarzalnym stylu. Trzeba jeszcze wspomnieć o fakcie, że Oscar, którego w ubiegłym roku otrzymał Santaolalla za swoją ścieżkę dźwiękową do "Tajemnic Brokeback Mountain", jest w pewnym sensie zasługą Alejandro Gonzáleza Inárritu. Kiedy ten argentyński muzyk i kompozytor w latach 90-tych przyjechał do USA, w żaden sposób nie mógł trafić swoją muzyką do większej publiczności. Jego największym osiągnięciem w tym czasie było zagranie jednej kompozycji na ścieżce dźwiękowej do filmu "The Insider". W końcu jednak Santaolalla poznał Inárritu i zaczęła się ich pełna sukcesów współpraca. Dla kompozytora był to istny przełom, który otworzył mu drogę do większych i ciekawszych projektów, a w efekcie także do Oscara.

Ścieżka dźwiękowa z filmu "Babel" to zaiste muzyczny Babel, nie tylko dosłownie, ale i w przenośni. Na dwóch wypchanych po brzegi płytach, jakie oferuje nam Inárritu, znajdziemy ponad dwie godziny najróżniejszej muzyki. Podobnie jak w filmie, także tutaj pojawiają się różne języki, wykonawcy z kilku kontynentów i najróżniejsze style muzyczne. Mamy trochę muzyki klubowej, ambientu, elektroniki, weselnych przyśpiewek po hiszpańsku, japońskiego popu, amerykańskiego rocka no i oczywiście muzyki instrumentalnej Gustavo Santaolally. Mogłoby się wydawać, że przy takiej mieszance nie sposób się nudzić, ale w rzeczywistości tak nie jest. Dwie godziny tak różnorodnego materiału muzycznego zwyczajnie męczą. Przebrnięcie przez obie płyty, jakie tworzą te wydanie, wymaga nie lada cierpliwości i samozaparcia. Ale mimo to trzeba przyznać, że oba krążki są bardzo dobrze rozplanowane. Piosenki przeplatają skromne kompozycje Santaolally, dzięki czemu nie ma tutaj jakiejś monotonii. Niemniej w całym tym ogromie muzyki zaledwie kilka kompozycji zapada w pamięć. Wśród nich znajduje się bez wątpienia utwór argentyńskiego kompozytora pod tytułem "Deportation/Iguazu". Co ciekawe nie jest to muzyka, która powstała specjalnie na potrzeby filmu "Babel". Wszyscy uważni słuchacze zapewne pamiętają, że utwór "Iguazu" pojawił się na ścieżce dźwiękowej do "Informatora" ("The Insider") - był to w pewnym sensie debiut Santaolally w kinie hollywoodzkim. Na tej płycie znajdziemy go poprzedzonego kilkoma smętnymi nutami zagranymi na gitarze, jednak większość kompozycji do ten sam, genialny "Iguazu". Zapewne nie tylko ja mam mieszane uczucia, co to faktu, że jeden z najlepszych utworów na ścieżce dźwiękowej do "Babel" nie został nawet skomponowany specjalnie do tego filmu. Niemniej warto posłuchać tej kompozycji, bo na to zdecydowanie zasługuje.

Wspomniałem wyżej, że na całe wydanie muzyki z "Babel" składają się dwie płyty. Na obu znajdziemy podobny galimatias stylistyczno-językowy, jednak obie też nieznacznie się różnią. Na pierwszym krążku dominują przede wszystkim piosenki najróżniejszych wykonawców. Mimo, że dość regularnie przeplatane są one kompozycjami Santaolally, to właśnie takie kawałki jak "World Citizen - I won't be dissapointed/looped" stanowią o klimacie pierwszego dysku. Z kolei druga płyta to już przede wszystkim popis umiejętności kompozytora, którego solidnie wsparł Ryuichi Sakamoto. Twórca "Małego Buddy" skomponował wspólnie z Argentyńczykiem kilka utworów do tego filmu, jako że znaczna część jego akcji rozgrywa się właśnie w Japonii. Takie kompozycje jak "Bibo no Aozora/Endless Fight/Babel" czy "Only Love Can Conquer Hate" pokazują, że była to współpraca owocna - są to też kolejne utwory, które wyróżniają się na tej ścieżce dźwiękowej nie tylko nieprzeciętną długością, ale i jakością. Szczególnie interesujące jest "Only Love Can Conquer Hate" będące świetnym przykładem funkcjonalności ambientu poza obrazem. Niemniej drugi krążek wydaje się bardziej nużący.

Warto kilka słów poświęcić samej muzyce instrumentalnej skomponowanej przez Gustavo Santaolallę. Zdecydowanie nie jest to muzyka, która może czymś zaimponować. Zresztą ten kompozytor nigdy nie tworzył ścieżek dźwiękowych, które miały imponować. Jego partytury charakteryzują się niezwykłą prostotą i skromnością, ale jednocześnie trafnością. Za pomocą kilku dźwięków gitary i odpowiedniego obrazu Santaolalla potrafi wywołać niezwykłe emocje, czego przykład mieliśmy przy okazji "Tajemnicy Brokeback Mountain". W "Babel" jest podobnie. Argentyńczyk nie stworzył tutaj żadnej spektakularnej partytury, która imponowałaby oryginalnością czy poziomem technicznym. Jest to muzyka banalna i usypiająca, która miejscami ogranicza się do kilku dźwięków, trudnych w ogóle do zdefiniowania jako muzyka. Ale mimo wszystko jakoś to działa w filmie i wpisuje się w jego klimat. Z kolei na obu płytach wydanych jako soundtrack do filmu "Babel" bywa to różnie. Jak już wyżej wspomniałem, są to płyty bardzo dobrze rozplanowane. Przeplatanie piosenek muzyką Argentyńczyka sprawia, że nie dostrzegamy banalności i prostoty tej drugiej. Gdyby Alejandro González Inárritu, który jest producentem tego wydania, zdecydował się na jednej płycie zamieścić tylko piosenki, a na drugiej muzykę instrumentalną, całość okazałaby się katastrofą, bowiem score stałby się totalnie bezkształtny i mdły. W takiej postaci mieszanka, jaką przygotował nam Inárritu, jest w jakimś stopniu jednak strawna, a miejscami nawet atrakcyjna.

Osobom, które widziały film i spodobał się on na tyle, żeby zainteresować się ścieżką dźwiękową, wydane przez Univesal płyty pewnie przypadną do gustu. Znajdziecie tutaj piosenki, których w filmie pojawiały się tylko kilkusekundowe fragmenty, no i oczywiście całą muzykę instrumentalną. Alejandro González Inárritu postanowił zamieścić tutaj także kilka utworów, które w filmie się nie pojawiły, ale w jakiś sposób go zainspirowały. Zresztą w książeczce załączonej do płyty wyjaśnia on w dość długim opisie proces powstawania tej ścieżki dźwiękowej, przytaczając nawet kilka ciekawych anegdot. Proponuję potraktować to wydanie jako istną ciekawostkę. Być może w tych ponad dwóch godzinach muzyki jednak znajdziecie coś dla siebie...

Ocena:
Autor recenzji: Łukasz Waligórski
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI