BACK TO THE FUTURE

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1985
WYTWÓRNIA: MCA Records
CZAS TRWANIA: 38:01 min.


01. HUEY LEWIS & THE NEWS - The power of love
02. LINDSEY BUCKINGHAM - Time bomb town
03. BACK TO THE FUTURE - OUTATIME ORCHESTRA
04. ERIC CLAPTON - Heaven is one step away
05. HUEY LEWIS & THE NEWS - Back in time
06. BACK TO THE FUTURE OVERTURE - OUTATIME ORCHESTRA
07. ETTA JAMES - Wallflower (dance with me henry)
08. MARVIN BERRY / THE STARLIGHTERS - Night train
09. MARVIN BERRY / THE STARLIGHTERS - Earth angel
     (will you be mine)
10. MARTY McFLY / THE STARLIGHTERS - Johnny B. Goode



Pierwsza część trylogii o perypetiach Marty'ego McFlya i jego nieco zwariowanego przyjaciela-wynalazcy, niejakiego dr Emmeta Browna to już prawie kino kultowe. Jeśli nawet nie teraz, to z pewnością w niedalekiej przyszłości. Istne pomieszanie czasoprzestrzeni w tym filmie może przyprawić oglądającego o przysłowiowy ból głowy. A jeśli dodamy do tego niezwykle oryginalny pomysł na sam film, kapitalny humor sytuacyjny oraz naprawdę świetnie dobrane i oczywiście doskonałe tym samym kreacje aktorskie, łatwo zrozumieć dlaczego ten film cieszy się tak dobrą opinią wśród miłośników kina. Jeśli chodzi o muzykę, to biorąc pod uwagę ramy czasowe, każda część trylogii ma inne, typowe brzmienie. W pierwszej części Marty McFly przenosi się do roku 1955, a więc w czasy kiedy prawdziwy rock'n'roll stawiał dopiero pierwsze, nieśmiałe kroczki. No, ale trudno aby twórcy filmu zanudzali nas muzyką z tamtego okresu. Dlatego większość z 8 kawałków przywodzi na myśl sam koniec lat 50-tych, a więc czas dynamicznego rozwoju tego gatunku muzycznego, oraz nieśmiertelne, szalone lata 60-te. Niektóre, jak oba utwory Marvina Berry (jeden instrumentalny, drugi to piosenka), Etty Jamesa lub piosenka "Johnny B. Goode" odnoszą się bezpośrednio do tamtych czasów. Pozostałe w mniejszym lub większym stopniu. Dwie części kompozycji - "Back to the Future" i "Back to the Future Overture" są już autorstwa Alana Silvestri. Obie z nich stanowią naprawdę doskonały przykład skrótowej narracji, gdyby nie pewne małe ale... Jeśli chodzi o pierwszy z wymienionych utworów, jest to znany na pewno wszystkim motyw przewodni całej serii. Bardzo charakterystyczna muzyka, lekka, przyjemna oraz łatwo wpadająca w ucho, to niezaprzeczalne atuty tego tematu scenicznego. Wątpliwości pojawiają się w przypadku drugiego z nich, który sposobem kompozycji przypomina późniejszego "Predatora". Oczywiście w tym miejscu należałoby rozpocząć dywagację na temat typowego dla każdego kompozytora sposobu narracji, aranżacji itd. Nie zmienia to jednak w żaden sposób faktu, że ten utwór i ścieżka dźwiękowa z "Predatora" mają w niektórych fragmentach szablonową konstrukcję. Mamy więc dwa zupełnie odmienne filmy o prawie identycznym sposobie kompozycji. Na obronę "Back to the Future" należy jednak dodać, że to ona jest "pierwowzorem" i chodzi tak naprawdę o bardzo krótki fragment. Musiałem jednak zwrócić uwagę na ten aspekt, choć nie ma on żadnego większego wpływu na końcową ocenę.

Podoba mi się ta ścieżka dźwiękowa z trzech zasadniczych powodów. Po pierwsze bardzo cenię i bardzo lubię kompozycje Alana Silvestri i uważam go za jednego z najbardziej uzdolnionych hollywoodzkich twórców muzyki filmowej. Pomimo tego, że jest typem kompozytora, który nagminnie powtarza pewne utarte schematy. Oba jego utwory na tej ścieżce dźwiękowej są naprawdę bardzo dobre. Po drugie - bardzo podobał mi się sam film, a muzyka stanowi jego idealne uzupełnienie. I wreszcie po trzecie - niezwykle odpowiada mi gatunek muzyczny umieszczony na tym krążku.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI