BACKBEAT

MUZYKA: The Backbeat Band
ROK PRODUKCJI: 1994
WYTWÓRNIA: Virgin Records
CZAS TRWANIA: 27:04 min.


01. MONEY
02. LONG TALL SALLY
03. BAD BOY
04. TWIST AND SHOUT
05. PLEASE MR. POSTMAN
06. C'MON EVERYBODY
07. ROCK'N'ROLL MUSIC
08. SLOW DOWN
09. ROADRUNNER
10. CAROL
11. GOOD GOLLY MISS MOLLY
12. 20 FLIGHT ROCK



W 1994 roku na ekranach kin pojawił się brytyjski film traktujący o legendarnym zespole The Beatles. Tym razem jednak reżyser Iain Softley, opowiedział historię pierwszych lat istnienia zespołu, ich wyjazdu do Niemiec, a przede wszystkim głównym bohaterem zrobił Stuarta Sutcliffe'a (Stephen Dorff) - piątego członka zespołu, basisty bez talentu ale z wielkim sercem - i jego miłości do niemieckiej artystki (Sheryl Lee). Mimo mało znanego wątku (a może właśnie dlatego) obraz był sporym sukcesem. Film jest świetny, a ścieżka dźwiękowa jeszcze lepsza.

Muzyki Beatlesów można nie lubić, ale doceniać i szanować trzeba. Zajmuje bezsprzecznie czołowe miejsce w historii muzyki rozrywkowej. Do dziś jest inspiracją dla współczesnych wykonawców. Swego zamiłowania do "żuków" nie ukrywają wykonawcy popowi, rockowi, grunge'owi, czy metalowi. Coverów ich piosenek powstała niezliczona ilość (rekordzistką jest piosenka "Yesterday" - najczęściej nagrywana na świecie - podobno ponad 3000 wersji!!!). Kiedy twórcy filmu wpadli na pomysł, żeby stare piosenki nagrać na nowo, w trochę zmienionych aranżacjach, a nie wykorzystywać nagranych przed kilkudziesięciu laty, sprzeciwów producentów nie było. Stworzono specjalny zespół na tę okazję nazwany "The Backbeat Band" w którego skład wchodzili: Greg Dulli (wokal), Don Fleming (gitara), Dave Grohl (perkusja, ex-Nirvana), Mike Mills (bas-R.E.M., wokal w jednym utworze), Thurston Moore (gitara) i Dave Pirner (wokal w trzech utworach, Soul Asylum). Produkcją zajął się znany chociażby ze współpracy z The Rolling Stones - Don Was. Płyta przypomina pierwsze nagrania The Beatles. Piosenki są krótkie, trwające po około 2 minuty, treściwe, proste i dynamiczne, a cała płyta trwa ponad 27 minut. Okazuje się, że mimo tylu lat, utwory nie nudzą ani trochę, są znakomitym materiałem na wszelkiego rodzaju prywatki (wiem, teraz już się tak nie mówi - niech będzie "imprezy"), albo po prostu na poprawienie sobie humoru. Zespół Backbeat poradził sobie z coverami znakomicie. Wszystko jest soczyste, słychać, że chłopaki lubią rock'n'rolla, zagrali to z werwą i kopem. Czuć tutaj powiew świeżości, zapewne jeśli Beatlesi istnieli by dzisiaj, właśnie tak by to zagrali. Dynamiczne bębny perkusisty Nirvany są wszędzie, wyraźnie słyszalny bas w każdym utworze Mike'a Millsa, odróżnia tę produkcję od ginącego gdzieś basu McCartneya, wokal jest bardziej krzykliwy, momentami przechodzący w zwariowany wrzask. Dość tradycyjnie brzmią jedynie gitary. Mimo zmian, słychać jednak, iż wciąż są to piosenki czwórki/piątki z Liverpoolu, ale czy na pewno? Takie utwory jak "Rock'N'Roll Music" czy "Twist And Shout" niewątpliwie kojarzymy z Beatlesami, jednak to wcale nie są ich utwory. Wszystkie piosenki z tej płyty są innych autorów i wykonawców (śpiewali je m.in. Chuck Berry i Elvis Presley), ale dopiero talent i umiejętności Johna, Paula, George'a i Ringo spowodowały, że właśnie z nimi je wiążemy - zresztą jak najbardziej słusznie. Z soundtracku "wykrojono" dwa single: "Money" i "Please Mr. Postman" i zrobiono teledyski, które odniosły spory sukces. Te właśnie piosenki są z całej płyty nagrane najbardziej tradycyjnie. Ułożone (szczególnie ta druga), nie tak zadziorne jak choćby niemal punkowa wersja "Long Tall Sally", jednak wciąż znakomicie zagrane. Poza wokalistą Gregiem Dulli, który zaśpiewał w 8 utworach, swe umiejętności zaprezentował też Dave Pirner, który zaśpiewał w 3 utworach "Money", "C'Mon Everybody", i presleyowskim "20 Flight Rock". Jednak ciekawostką jest zaśpiewany przez Mike'a Millsa "Roadrunner", kojarzący się z kreskówką Warner Bros o przygodach Strusia Pędziwiatra (wykorzystane w utworze charakterystyczne "bi-bip" :) Brzmienie utworów jest czyste i klarowne, każdy instrument jest dobrze słyszalny co tylko wzmaga radość w słuchaniu tego albumu. Mimo zebrania tylu indywidualności muzycznych udało się nagrać album, który jest spójny i zwarty, nie przyćmiewający jednocześnie żadnego z muzyków.

Płyta "Backbeat" to znakomity hołd oddany Beatlesom, płyta - być może zbyt górnolotnie, ale niech będzie - łącząca pokolenia. Znajdą tu coś dla siebie fani, którzy od dziesięcioleci słuchają liverpoolczyków, jak i ci, którzy przygodę z rock'n'rollem dopiero zaczynają. Bo wstyd nie znać takich evergreeenów jak "Rock'N'Roll Music" czy "Twist And Shout". Muzyka na karnawał jak znalazł. Moja faktyczna ocena tego soundtracku to cztery i pół gwiazdki.

PS. Marzy mi się ponowne spotkanie "The Backbeat Bandu" i ponowna taka płyta (sequel filmu niekonieczny :), ale teraz z utworami z późniejszego okresu ("poważniejszego") działalności The Beatles.

Ocena:
Autor recenzji: Tomek Urbański - TOMASHEC
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI