
BACKDRAFT
MUZYKA: Hans Zimmer ROK PRODUKCJI: 1991 WYTWÓRNIA: Milan CZAS TRWANIA: 42:49 min.
Czasami staję przed dylematem w jaki sposób ocenić ścieżkę dźwiękową. Czy pod kątem przydatności kompozycji w połączeniu z obrazem podczas konkretnych ujęć, akcji bądź ciągu fabuły ? Czy bardziej z perspektywy zwykłego słuchacza, który nie widział filmu, a całość traktuje po prostu jako okazję do posłuchania dobrej muzyki ? A może ocena końcowa powinna być składową obu elementów, które staną się tym samym jedynym i najbardziej wartościowym wyznacznikiem jakości skrótowej narracji ? Z takim dylematem spotykałem się i niestety nadal spotykam wielokrotnie podczas recenzowania różnego rodzaju kompozycji filmowych. Podobny problem napotkałem w przypadku tej ilustracji. Jeśli ktoś oglądał "Backdraft" to chyba zgodzi się ze mną, że jest to bardzo dobry film. Wyreżyserowany w 1991 roku przez Rona Howarda, opowiada historię dwóch braci-strażaków (Kurt Russel oraz William Baldwin), którzy początkowo zawzięcie ze sobą konkurują i to nie tylko na polu zawodowym. Na szczęście później nad tą niezdrową rywalizacją biorą górę inne, bardziej wartościowe ideały takie jak odwaga, ofiarność i oddanie w służbie ratowania ludzkiego życia. Tak wyjątkowy i specyficzny film o częstych zwrotach akcji musi mieć oczywiście odpowiedni podkład muzyczny. Hans Zimmer stanął więc przed stosunkowo trudnym zadaniem skomponowania muzyki, która byłaby w stanie w odpowiedni i znaczący sposób podnieść oraz wyraźnie zaznaczyć wymowę emocjnalną w pewnych istotnych fragmentach, oddając tym samym wszystko to co dzieje się na ekranie, a ponadto odpowiednio zilustrować każdy z wymienionych powyżej podmiotów. Pan Zimmer spełnił swoje zadanie bez zarzutu. Więcej - stworzył znakomitą partyturę, która przykuła moją uwagę przede wszystkim czterema znakomitymi tematami scenicznymi. Pierwszy z nich "Fighting 17th" charakteryzują spore kontrasty - od bardzo podniosłego, dostojnego i jakby trochę uroczystego brzmienia z kapitalnymi bębenkami do zdecydowanie bardziej spokojnego, wyważonego z pewną nutą smutku oraz wszelkich emocji takiego właśnie pokroju. W dalszej kolejności mamy utwór "Brothers" - ten z kolei, dla odmiany, początkowo bardzo przejmujący, w miarę rozwijania narracji nabiera niespokojnego i ponurego charakteru, który jest uzupełniony doskonałą sekwencją smyczkową o niezwykle wyrazistej wymowie. Kolejne dwa, które wywarły na mnie ogromne wrażenie to "Burn it All" oraz "Fahrenheit 451", przy czym ten drugi utrzymany jest w bardzo podobnym klimacie jak "Fighting 17th". Te cztery wyśmienite utwory wyznaczyły pewien bardzo wysoki poziom ogólnej kompozycji i pozostaje cieszyć się z faktu, że Hans Zimmer do pozostałej reszty podszedł z takim samym zaangażowaniem. Bo takie tematy jak "Show Me Your Firetruck" lub obie piosenki Bruce'a Hornsby'ego - otwierająca i zamykająca płytę - są po prostu znakomite (choć "The Show Goes On" jednak trochę bardziej mi się podoba)... Warto jeszcze wspomnieć o polifonicznie przewijającym się fragmencie muzycznym granym na rogu, który wspomaga wszystkie tematy odnoszące się w swoich rozwinięciach do pokazywanej na ekranie śmierci. Nie posiada on jednak indywidualnego, dłuższego rozwinięcia. Pełni jedynie funkcje pomocniczą. Ścieżka dźwiękowa do filmu "Ognisty Podmuch" jest doprawdy wyjątkową pozycją, która zasługuje na możliwie najwyższą ocenę - zarówno z punktu widzenia przydatności podczas filmu, gdyż stanowi jego idealne uzupełnienie, jak i z perspektywy zwykłego słuchacza, ponieważ także poza obrazem prezentuje się doskonale, jeśli potraktujemy ją jako samodzielną, nie zwiazaną tematycznie z filmem kompozycję. Jeszcze nigdy dotąd ogień nie był ukazany w takim wymiarze, w taki sposób, z tak wielkim pietyzmem ... Zarówno z punktu widzenia przebiegu fabuły jak i autonomicznego podkładu muzycznego. To prawdziwie wyrachowana, utrzymana miejscowo w marszowym tempie i wspomagana syntezatorem ilustracja, która jest pewnego rodzaju patetycznym hołdem złożonym na ręce strażaków, ryzukujących życie w służbie ludzkości. Jedyny mankament tej narracji wynika z czasu trwania. Tylko 30 minut na 132-minutowy film to zdecydowanie za mało... Nie ma on jednak żadnego większego wpływu na końcową ocenę. |
![]() |
|
![]() |