BAD BOYS 2 - COMPLETE SCORE

MUZYKA: Trevor Rabin
ROK PRODUKCJI: 2003
WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg)
CZAS TRWANIA: 67:16 min.


01. X-LAB
02. COFFINS COAST GUARD
03. SWAMP KKK I
04. TAPIA
05. SWAMP KKK II
06. TAPIA PISSED OFF
07. TAPIA'S STUFF 1
08. TAPIA'S STUFF 2
09. TAPIA'S STUFF 3
10. TAPIA'S STUFF 4
11. TAPIA'S STUFF 5
12. WIRETAP RESULTS 1
13. WIRETAP RESULTS 2
14. WIRETAP RESULTS 3
15. TAPIA & SYD IN OCEAN
16. UNTITLED
17. REMEMBER ME
18. CUBAN DEAD BODY CHASE
19. BAD BOYS HEART TO HEART
20. SNEAKIN' MORTUARY 1A
21. SNEAKIN' MORTUARY 1B
22. SNEAKIN' MORTUARY 2A
23. SNEAKIN' MORTUARY 2B
24. SYD'S COVER IS BLOWN
25. TAPIA HAS SYD
26. TAPIA HAS SYD (VERSION 2)
27. BAD BOYS FOR LIFE I
28. BAD BOYS FOR LIFE II
29. CUBA
30. 7M57
31. PREP FOR TAPIA SNEAK
32. PREP FOR TAPIA SNEAK (VERSION 2)
33. CUBA CHASE
34. GUANTANAMO
35. GUANTANAMO (VERSION 2)



Wreszcie się doczekałem. Wreszcie dostałem to, co chciałem. Co prawda satysfakcja z recenzowanego przeze mnie nieoficjalnego Complete Score'a nie równa się 100%, ponieważ to nie jest tak naprawdę wydanie kompletne, ale 80% spokojnie daję. Na całą płytę składa się 35 motywów o przeróżnym natężeniu dźwięku, od najbardziej elektryzujących, do takich, które dają i wytchnienie. To nam daje kapkę ponad 60 minut słuchania czystej elektroniki, która w połączeniu z filmowym obrazem daje ostrego powera! Jednakże i poza ramami obrazu soundtracki z filmów Michaela Baya da się słuchać. Za największy plus tego wydania uważam umieszczenie na nim muzyki z prologu i z nieudanego ataku na posiadłość Johnny'ego Tapii w Miami wraz z podkładem z pościgu w porcie Miami. To właśnie na te kawałki czekałem z niecierpliwością i wreszcie je dostałem. To właśnie jest to 80% satysfakcji, bo te motywy zrobiły na mnie największe wrażenie. Gdyby na tym wydaniu pojawiła się muzyka z pościgu na moście, 100% gwarantowanej satysfakcji i basta - wylatuję z kapci.... Reszta mnie nie interesuje, ale fajnie że jest...

Ten elektryzujący krążek otwiera "X-Lab" - alternatywny motyw z początku filmu ilustrujący szmuglowanie tabletek ecstasy z Amsterdamu do Miami. Utwór ten najprawdopodobniej napisał Paul Linford - programista w grupie Remote Control Productions (dawna nazwa to Media Ventures), który od czasu do czasu komponuje jakieś pojedyncze perełki, ale głównie zajmuje się programowaniem. Mówię "najprawdopodobniej napisał", gdyż w jego brzmieniu nie doszukuję się stylu głównego kompozytora - Trevora Rabina. Bądź co bądź, zawsze pomijam ten motyw z tego względu, że jest on wersją alternatywną, która daje o sobie znać po pierwszej połowie - trudno wówczas nie usłyszeć wyraźnego odstępstwa w porównaniu z oryginalnym brzmieniem z filmu. Jednocześnie utwór ten jest o połowę krótszy. Prawdziwa uczta dla uszu rozpoczyna się od pozycji nr 2 - "Coffins Coast Guard", który stanowi oryginał sam w sobie, pozbawiony jakichkolwiek zmian kapitalny prolog. Już od pierwszych sekund filmu polubiłem na całego tą muzykę, ponieważ jak to zwykle jest u Baya, ścieżka dźwiękowa idealnie komponuje się z obrazem w każdej sekundzie, jest napisana pod każde jego płynne ujęcie, pod każdy najazd kamery, po prostu pod jego styl i formę. To też sprawia, że jego filmy ogląda się szybko i z sympatią, bo nie zwracamy uwagi na czas, a dajemy się porwać ekranowym przygodom. Paul Linford dał z siebie wszystko jeszcze w jednej scenie - imprezie w klubie Love. Niestety skocznego kawałka pt. "Xtreme machine" próżno gdziekolwiek szukać... Ciąg dalszy ostrych brzmień to już typowe dla Trevora Rabina rytmy - "Swamp KKK I" ze strzelaniny między Bad Boysami a rozwścieczonym gangiem Ku-Klux-Klan. Utwór co prawda nie brzmi identycznie jak w filmie, ale robi wrażenie swoim dynamizmem. Dzięki spokojnym motywom "Tapia" i "Swamp KKK II" możemy złapać oddech i odpocząć od natłoku elektronicznych dźwięków. Ten pierwszy to charakterystyczny w swoim rodzaju motyw Johnny'ego Tapii, który zawsze pojawia się wraz z nim na ekranie w różnych aranżacjach, ale poddana elektronicznej obróbce gitara kojarzy się wyłącznie z narkotykowym bossem. Podobnie sprawa wygląda w przypadku alternatywnego "Tapia's Stuff 1", który ilustruje rozmowę Tapii z Alexeiem - rosyjskim bossem narkotykowym, którego Tapia zamierza wygryźć w Miami. "Tapia's Stuff 2" to oryginalnie brzmiący kawałek z tej samej sceny, a nawet kapke bogatszy w filmowe brzmienia. Kolejny ostry kawałek zasługujący na wyróżnienie to krótki co prawda, ale energiczny "Tapia's Stuff 4", ilustrujący ucieczkę Bad Boysów firmowym vanem z posiadłości mafiozy. W dźwiękach spokojnej i miłej dla ucha melodii mija "Tapia & Syd in Ocean", ilustrujący rozmowę gangstera z siostrą Marcusa Sid w Oceanie Atlantyckim. Często słyszalnym w filmie motywem jest "Cuban Dead Body Chase" i nie jest to żadna ujma, gdyż muzyka jest super i dobrze, że się powtarza. Słyszymy ją m.in. podczas gonitwy Bad Boysów za typkiem Tapii i walki z nim wewnątrz kolejki nadziemnej, którą to scenę ilustruje właśnie ten utwór. W motywie "Sneakin' Mortuary 1a" wyraźnie słychać brzmienia z "Wroga Publicznego" - innej i równie kapitalnej elektronicznej "zadymie" Rabina. Pojawiające się w 40 sekundzie elektroniczne dźwięki "cykania" urozmaicające główną linię melodyczną są bardzo przeze mnie pamiętne i kojarzone głównie z w/w soundtrackiem. Słuchając "Syd's Cover is Blown" należałoby znowu zdjąć czapki z głów! Utwór stawiany przeze mnie w pierwszym rzędzie wraz z muzyką z prologu i pościgu na autostradzie stanowi moją złotą trójkę najlepszych motywów. Największy atut tego bombowego kawałka to oryginalne brzmienie z filmu, bez jakichkolwiek zmian. Tutaj jest tylko zmienna tonacja ilustrująca poszczególne sceny w oblężeniu posiadłości Tapii w Miami. Utwór wyróżnia genialnie brzmiąca gitara elektryczna - idealnie podkreślająca np. lecące śmigłowce, wstawiane momentami spokojniejsze dźwięki gitary klasycznej poddane obróbce elektronicznej - jak zwykle ilustrujące gębę Johnnny'ego Tapii, bombowy dźwięk bębna i bębenków, fantastyczne przejścia i boskie zwieńczenie całości, czyli dynamiczny podkład z pościgu helikopterów w porcie Miami za motorówką z towarem Tapii. To po prostu podkład genialnie podkreślający krótkie ujęcia, w jakich reżyser już od dawien dawna się wyspecjalizował. Jednym słowem majstersztyk! Takimi właśnie elektryzującymi kawałkami kompozytorzy z grupy Remote Control Productions dowodzą, że w ilustracjach do filmów akcji są Bogami. Następujące po sobie dwie wersje utworów pt. "Tapia Has Syd" to kapke zmodyfikowane motywy ilustrujące rozmowy FBI, MPD, DEA, Delty etc. i ostateczne wyruszenie tych grup na ratunek Sid. Kolejne dwie odsłony "Prep for Tapia Sneak" to kawałki ilustrujące przygotowania i zakradanie się grup uderzeniowych do posiadłości Tapii na Kubie. Obie kompozycje są w zasadzie sklonowanymi, ale klimatycznymi utworami, w których głównie króluje świetne brzmienie gitary elektrycznej i dźwięki typowe dla twórczości Trevora Rabina. Słuchając "Cuba Chase" wyraźnie przyspieszamy, bo muzyka odzwierciedla szaloną ucieczkę Bad Boysów, Sid i Kubańczyka Hammerem przed Tapią i jego pobratymcami w mundurach. Wyraźnie słychać w tym motywie akcenty z "Cuban Dead Body Chase", ale tak jak pisałem wyżej, nie ostatni raz usłyszymy tę dynamiczną nutę. Tą potężną dawkę dynamizmu wieńczą dwie muzyczne wersje z finałowej sceny na polu minowym przed amerykańską bazą wojskową w Guantanamo. Pierwsza to wersja alternatywna, wyraźnie zmodyfikowana, druga to oryginalnie brzmiąca filmowa wersja, która wypada o wiele lepiej.

Na podsumowanie powiem jeszcze raz, że zabrakło mi przede wszystkim kosmicznej muzyki z pościgu na autostradzie, tego głębokiego basu idealnie podkreślającego tłuczone samochody, tarcie blach etc. Gdyby się znalazła na tym stosunkowo bogatym complete scorze, po prostu skakałbym z radości. Jednakże 80% satysfakcji po odsłuchaniu tego bootlega spokojnie pozwala przyznać mu silne 4,5 gwiazdki. Fani stylu grupy Remote Control Productions powinni odczuć satysfakcję murowaną!

Dla zainteresowanych podaję właściwą kolejność utworów: 02, 05, 03, 04, 06, 16, 08, 10, 11, 14, 15, 17, 18, 20, 24, 25, 29, 30, 32, 33,35. Reszta motywów to mixy lub wycięte kawałki z całej zawartości, jak i wersje alternatywne.

Ocena:
Recenzja gościnna: Sławek Połowniak
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI