
BAD BOYS 2 - PROMO SCORE
MUZYKA: Trevor Rabin ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Nieznana (bootleg) CZAS TRWANIA: 18:59 min.
Kiedy dotarła do mnie wiadomość, że Michael Bay kręci w swojej burzliwej i głośnej karierze swoją pierwszą filmową kontynuację, i to na dokładkę drugą część swojego pierwszego przeboju kasowego "Bad Boys", zacząłem po prostu "sikać po nogach" z niecierpliwości.... Myśl, że ktoś inny mógłby nakręcić ten film nawet mi nie przychodziła do głowy, bo najzwyczajniej takiej opcji nie brałem nawet pod uwagę. Zresztą Bay wyszedłby na głupca, gdyby pozwolił przejąć komuś tak popisowy projekt. Podobnie sprawa wyglądała z ekipą filmową, ponieważ bardzo chciałem, aby film zrealizowały te same osoby. No ale cóż, okazało się trochę inaczej i z początku nie mogłem przyjąć do wiadomości faktu, że Mark Mancina wycofał się z projektu, który przejął po nim Trevor Rabin. Osobiście do obu panów nie miałem i nie mam do dziś jakiś "ale" - po prostu byłem strasznie ciekawy, czy Pan Mancina przebije swój doskonały wynik pracy sprzed ośmiu lat (moja recenzja Complete Score'a wisi na stronie). Nie przekonałem się o tym, ale jedno mogę stwierdzić, przyznać i powiedzieć: cała ekipa stworzyła niezwykle szybkie przedsięwzięcie akcji, przewyższające stokroć wyniki pracy ekipy sprzed ośmiu lat, wymiatając publiczność z kinowych foteli zawrotną prędkością fabuły - a wszystko dzięki stylowi Pana Baya. Mało jest kontynuacji, które przebijają swój pierwowzór, ale "Bad Boys II" spokojnie możemy do nich zaliczyć. Michael Bay, który wszystkie swoje filmy realizował według swojego fantastycznego wizualnego stylu poszedł po prostu na całość, wyciskając wszystkie możliwe soki ze swojej formy kręcenia filmów akcji. Całe szczęście, że ekipa poszła w jego ślady, bo film trwający ponad dwie godziny ogląda się w bardzo szybkim tempie z zapartym tchem i z bananem na twarzy. I o to właśnie chodzi w filmowych "sieczkach" Pana Baya. Muzyka w "Bad Boys II" jest taka, jaka być powinna, czyli szybka, szybsza i jeszcze szybsza. Niekiedy oczywiście mamy chwilę, aby złapać oddech i odpocząć od natłoku dźwięków, ale więcej w zasadzie jest w filmie głośnych kawałków. Znajdzie się i muzyka trochę wesoła, podkreślająca jakieś humorystyczne zdarzenia z ekranu. Jest po prostu, jak zwykle u Baya, perfekcyjna, doskonale podkreślająca filmowe wydarzenia, niekiedy specjalnie wyolbrzymiająca jakieś ekranowe zdarzenie, a nawet podkreślająca jakieś fantastyczne ujęcie. Dlatego kocham muzykę z jego filmów, bo jest dokładnym odzwierciedleniem treści filmu i tego, co się ukazuje na ekranie. No ale cóż... rzadko kiedy producenci dają kasę na produkcję krążka zawierającego całościową muzyką instrumentalną z produkcji, krążka, opatrzonego sympatyczną nazwą Complete Score. Niekiedy nawet wcale jej nie dają i pasą rynek muzyczny jedynie Albumem z piosenkami, który w przypadku "Bad Boys II" okazał się marny jak barszcz (zapraszam do osobnej recenzji). Tak właśnie było osiem lat temu, kiedy to muzykę do pierwszej części wydano oficjalnie na całkiem fajnym Albumie, lecz instrumentalną wydano już nieoficjalnie - i na dokładkę dopiero po jakimś czasie - dzięki Bogu, że jest to wydanie kompletne! Tak samo jest i teraz, tyle że wydania kompletnego, nieoficjalnego jeszcze nie widać i miejmy nadzieję, że kiedyś się w ogóle ukaże... I dzięki Bogu, że jest paru kompozytorów muzyki filmowej na świecie, którzy widząc nikłe szanse otrzymania pieniędzy od producentów na produkcję krążków z muzyką instrumentalną, SAMI pamiętają o swoich fanach i produkują swoje płyty! Tak więc recenzowany przeze mnie Promo Score z "Bad Boys II" jest jednym z nieoficjalnych wydań (jak na razie w sumie jest ich dwa), zawierający bardzo bardzo bardzo krótkie, pomieszane motywy, trwające w sumie zaledwie niecałe 19 minut. Bez wątpienia bootleg ten jest rekordowo krótkim nieoficjalnym wydaniem. Dlaczego ? Odpowiedź na to pytanie znają z pewnością wszyscy szczęśliwi posiadacze edycji DVD w/w filmu, gdyż muzyka pochodzi z całego menu interaktywnego - dlatego też utwory są masakrycznie krótkie i poucinane na końcach. No ale co tam, trzeba się cieszyć, że w ogóle taka świetna pozycja ujrzała światło dzienne i mogła się choć trochę pokręcić w odtwarzaczach CD! Panowie, którzy zgrali te parę kawałków z menu i umieścili na necie musieli być w desperacji - i wcale im się nie dziwię, bo muza jest świetna! Jednakże słuchając tego krótkiego bootlega nie będziemy w stanie tego stwierdzić, trzeba po prostu zobaczyć film. Cała ilustracja muzyczna do filmu "Bad Boys II" została stworzona przez Trevora Rabina, z którym Bay już wcześniej współpracował przy "Armageddonie". Ponadto przy pisaniu obecni byli Steve Jablonsky, znany m.in. z muzyki do "Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną" i z najnowszego filmu Baya "Wyspa" (również zapraszam do osobnej recenzji), jak i raper Dr. Dre. Wszyscy ci panowie postawili na czystą elektronikę i bardzo dobrze zrobili! Próżno tu szukać jakiś tradycyjnych instrumentów, bo wszystko zostało poddane ostrej, elektronicznej obróbce. Jedyny chyba wyjątek to gitara, którą słychać w świetnych motywach z Johnnym Tapią w tytule. Ja osobiście wymiękam na maksa na trzech momentach z filmu, które jednocześnie zawierają według mnie najlepszą muzykę w całym filmie, tj. początek, pościg na moście i pościg w porcie Miami. Na bootlegu tym jest tylko jedna minuta z wymiatającej sekwencji pościgu na moście, która kryje się pod nazwą "Bad Boys For Life" i z całą pewnością motyw ten został zgrany z napisów końcowych filmu. W kawałku tym boska jest nie tylko główna linia melodyczna, ale i pojawiający się od czasu do czasu głęboki bas, który doskonale podkreśla "blaszaną masakrę na moście". Do tego rządzą perfekcyjnie wkomponowane dźwięki elektroniczne urozmaicające całą melodię, jak np. dźwięk "tiki-tiki-tiki-tak", który brzmi niczym stara zabawka sprzed paru lat (dwie kulki zawieszone na dwóch sznurkach z pojedynczym uchwytem u góry - nie mylić z kulkami gejszy), która to wydawała podobny dźwięk. Kolejnymi wybijającymi się utworami z bootlega jest szybki "Plan C" z charakterystycznymi dla Trevora Rabina brzmieniami, ilustrujący zbliżanie się bohaterów żółtym Hummerem do bazy Guantanamo. "Monorail Chase" - jeden z dłuższych motywów w porównaniu z pozostałymi, trwającymi średnio 30-40 sekund, który został płynnie złożony z trzech krótkich utworów zawartych na płycie, również robi spore wrażenie. Jest on idealnym odzwierciedleniem pościgu złych chłopaków za złym typem uciekającym do metra. Długością zaskakuje także "Cuba Chase" ze świetną gitarą elektryczną pod koniec. Utwór ten ilustruje zakradanie się ekipy ratunkowej pod rezydencję Johnny'ego Tapii. Zaś pod tytułem "Hostage Negotiation" skrywa się motyw niewykorzystany w filmie. I właściwie to tylko tyle, jeśli chodzi o czołówkę najbardziej odjechanych kawałków. Pozostaje żyć nadzieją, iż kiedyś panowie wpadną na genialny pomysł wypuszczenia na rynek kompletnego wydania z muzyką instrumentalną - chociażby miałoby to być wydanie nieoficjalne, które znacznie trudniej dorwać, to i tak byłbym szczęśliwy. Moja wysoka ocena dotyczy muzyki z całego filmu, a nie muzyki zawartej na krążku, bo gdybym miał oceniać tak "oszczędne" wydanie również i moja ocena byłaby oszczędna. Dla zainteresowanych podaję właściwą kolejność utworów: 8, 19, 16, 15, 12, 17, 14, 3, 10, 1, 6, 11, 5, 9. Reszta (2, 4, 7, 13, 18, 20, 21) to mixy lub wycięte kawałki z całej zawartości. |
![]() |
|
![]() |