BLACK HAWK DOWN

MUZYKA: Hans Zimmer
ROK PRODUKCJI: 2002
WYTWÓRNIA: Decca
CZAS TRWANIA: 66:54 min.


01. HUNGER
02. BARRA BARRA (RACHID TAHA)
03. VALE OF PLENTY
04. CHANT
05. STILL
06. MOGADISHU BLUES
07. SYNCHROTONE
08. BAKARA
09. OF THE EARTH
10. ASHES TO ASHES
11. GORTOZ A RAN J'ATTENDS (DENEZ PRIGENT & LISA GERRARD)
12. TRIBAL WAR
13. LEAVE NO MAN BEHIND
14. MINSTREL BOY (JOE STRUMMERS & THE MESCALEROS)
15. STILL REPRISE



Ścieżkę tę można by spokojnie posądzić o pewnego rodzaju eksperyment kompozytora polegający na przemieszaniu muzyki elektronicznej z afrykańskim brzmieniem (szczególnie dobre są wszelkie somalijskie śpiewy). Do tego fajnie brzmiąca gitara elektryczna i perkusja. Ale to nie wszystko - usłyszymy tu także skrzypce, pianino, a w jednym kawałku Zimmer wykorzystał nawet dudy (nr 11 - "Gortoz A Ran J'Attends" - przed czwartą minutą) - brzmi świetnie! A suma tego wszystkiego jest taka, że kompozytorowi udało się wyjść z tego dość trudnego zadania z twarzą - Hans Zimmer pokazał klasę i należą się mu za to wielkie brawa! Szkoda tylko, że jakość utworów nie jest mniej więcej równa - to znaczy, że trafiają się utwory naprawdę świetne, wręcz genialne, jak i zupełnie smętne, monotonne i bez polotu. No i zbyt często powtarzają się pewne stałe fragmenty. Szkoda, bo gdyby nie ten szkopuł - mógłbym bez przeszkód przyznać jeszcze wyższą ocenę. Nie ma tu też żadnego łatwo rozpoznawalnego tematu przewodniego, ale akurat tej ścieżce jest to zupełnie niepotrzebne. A do tych najlepszych - moim zdaniem - ścieżek należą: nr 2 ("Barra Barra" - wykonywany przez Rachida Taha) - somalijskie śpiewy z genialnie wplecioną gitarą elektryczną, a potem jeszcze dochodzi świetny podkład w postaci perkusji; nr 7 ("Synchrotone") - elektroniczny kawałek, w 3. minucie i 30. sekundzie wchodzi ciężki, gitarowy podkład; nr 8 ("Bakara") - kawałek z rewelacyjnym, pulsującym basem; nr 11 ("Gortoz A Ran J'Attend") - wolny, smutny utwór wykonywany przez Deneza Prigenta i Lisę Gerrard; nr 12 ("Tribal War") - moim zdaniem najlepsza ścieżka na płycie, coś pięknego; nr 13 ("Leave No Man Behind") - bardzo ładna, smutna kompozycja; nr 14 ("Ministrel Boy") - całkiem fajny kawałek, śpiewany przez Joe Strummersa i The Mescaleros. Te utwory posiadają klimat i to przez wielkie K. Poza tym całość idealnie pasuje jako podkład do tragicznych wydarzeń, które rozegrały się w Somalii. To naprawdę bardzo dobry soundtrack i nie pozostaje mi nic innego, jak po raz kolejny polecić jakąś ścieżkę dźwiękową. Hans Zimmer trzyma formę, a w dodatku stworzył coś zupełnie nowatorskiego i bardzo oryginalnego. O ile film mi się podobał średnio (choć jest w nim kilka naprawdę rewelacyjnych scen), tak soundtrack z niego bardzo.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI