BLAIR WITCH PROJECT, THE - JOSH'S BLAIR WITCH MIX

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 1999
WYTWÓRNIA: Chapter III
CZAS TRWANIA: 56:12 min.


01. LYDIA LUNCH - Gloomy sunday
02. PUBLIC IMAGE LTD. - The order of death
03. SKINNY PUPPY - Draining faces
04. BAUHAUS - Kingdom's coming
05. THE CREATURES - Don't go to sleep without me
06. LAIBACH - God is god
07. AFGHAN WHIGS - Beware
08. FRONT LINE ASSEMBLY - Laughing pain
09. TYPE 0 NEGATIVE - Haunted
10. MEAT BEAT MANIFESTO - She's unreal
11. TONES ON TAIL - Movement of fear
12. ANTONIO CORA - The cellar



Zdziwiłem się mocno gdy ujrzałem tę płytę po raz pierwszy. Niektórzy z Was mogą być teraz zdziwieni podobnie jak ja czytając o muzyce z filmu... w którym nie było muzyki!!! Przecież był to film stylizowany na dokument kręcony w amatorski sposób. To prawda. Prawdą też jest, że film nakręcony za kilka tysięcy zarobił grube miliony. Więc czemu nie miałby zarobić więcej? Widać ludzie od marketingu ruszyli głową i powstała składanka Josh's Blair Witch Mix z własną historią sprytnie wplecioną w historię znaną z filmu. Wiadomo z produkcji skąd wziął się film i gdzie go znaleziono. A co z samochodem? Otóż samochód również się odnalazł i wraz z nim znaleziono pewną kasetę magnetofonową z ciekawym nagraniem. Po pewnym czasie rodzina Josha postanawia oddać tę kasetę do Chapter III Records i opublikować (zarabiając trochę szmalu :)). Tak mniej więcej przedstawia się historia tej płyty zawarta zresztą w książeczce. A jak przedstawia się sama muzyka? Mroczna, czasami ostra z wplecionymi fragmentami dialogów sprawia, że słuchając jej w nocy przy zgaszonym świetle można dostać kręćka... Utwór pierwszy GLOOMY SUNDAY jest dziwny, niezbyt ciekawy, można powiedzieć płaczliwy i niezbyt nadaje się na rozpoczęcie płyty. Może zniechęcić. Gdy się przez niego przebrnie jest już lepiej. THE ORDER OF DEATH jest całkiem poprawny, przypominający rock z lat 80-tych. Prawdziwą perełką jest utwór 3 DRAINING FACES. Ciężki i powolny kawałek, który trwa 5'16 i długo się rozkręca. Lecz jego niezwykłość to nie sama muzyka tylko podkład. Przy dziwnych odgłosach i pomrukiwaniach słyszymy księdza, który właśnie prowadzi pogrzeb. Tyle, że ksiądz mówi po polsku (!). Gdy pierwszy raz to usłyszałem o mało nie spadłem z krzesła. Później jest różnie. Ciekawie i mniej ciekawie. Do ciekawszych można zaliczyć GOD IS GOD czy HAUNTED. Oba bardzo mroczne, gotyckie, po prostu powalające. Reszta przyjemna (wyjąwszy pierwszy utwór) i na dość podobnym poziomie. Płyta kończy się dość oryginalnie. Podobnie jak w filmie przez przeszło 2 min słychać dziwne stuki, kroki, uderzenia (czy jak to nazwać). Kto widział film ten zna te odgłosy z napisów końcowych. Podsumowując mogę polecić tę ścieżkę wielbicielom filmu. Jeśli porównać ją do muzyki z "dwójki" to jest w niej mniej czadu, więcej mrocznego nastroju. Może się spodobać ale nie musi ;)

Ocena:
Recenzja gościnna - autor: MAJKEL
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI