BLOODSPORT

MUZYKA: Paul Hertzog
ROK PRODUKCJI: 1988
WYTWÓRNIA: Sil (EDEL)
CZAS TRWANIA: 41:17 min.


01. FIGHT TO SURVIVE
02. KUMITE
03. FATHER AND SON (TRAINING)
04. THE TREE & THE SWORD
05. CHONG LI KILLS
06. ON MY OWN ALONE
07. THE SECOND DAY
08. THE MORNING AFTER
09. PREPERATION
10. DIM MAK
11. POWDER
12. TRIUMPH



Pamiętam, że gdy swego czasu po raz pierwszy obejrzałem "Krwawy Sport" wywarł on na mnie ogromne wrażenie. Od tego momentu bardzo chętnie powracam to tego filmu, który jest dla mnie już klasyką w swoim gatunku. Klasyką, która ma dodatkowo jeszcze jeden, dla mnie niezwykle ważny atut - wspaniałą muzykę. Paul Hertzog stworzył bardzo ciekawą kompozycję, która właściwie ma niewiele wspólnych cech z klasyczną, orkiestralną ilustracją. Stanowi coś pośredniego, pewnego rodzaju alternatywę, która jest bardzo szczegółowo podzielona - każde ważniejsze wydarzenie podczas filmu jest doskonale muzycznie zinterpretowane. Bardzo dobrze rozwiązana jest także sprawa akompaniamentu, czyli tych partii, które towarzyszą głównej linii melodycznej. Są one rewelacyjnie wykorzystane jako tło dopełniające całości. Poza wspomnianymi faktami jeszcze trzy zasadnicze rzeczy zwróciły moją uwagę podczas słuchania tej ścieżki dźwiękowej. Po pierwsze, właściwie wszystkie utwory utrzymane są w bardzo podobnym klimacie - często złowrogim, podsycającym atmosferę z bezustannym element zaskoczenia. Narracja często znienacka zmienia barwę zapewniając ogromną porcję emocjonalną. Zresztą swoją drogą to właśnie klimat i jeszcze raz klimat jest ogromnym atutem tej płyty. Doskonale jest to uwydatnione w utworze "The Second Day", gdzie za każdym razem gdy na ekranie pojawia się Chong Li kapitalnie zmienia się brzmienie na zdecydowanie bardziej ponure i intrygujące. Druga rzecz, która nasunęła mi się po przesłuchaniu tej kompozycji to fakt, że jest ona bardzo energiczna i położony jest dość duży nacisk na dynamizm oraz odpowiednią ekspresje momentów kulminacyjnych. Oczywiście dla zachowania proporcji nie zabrakło również wolniejszych tematów scenicznych, takich jak "The Tree & The Sword", "The Morning After" czy piosenka "On My Own Alone". Dzięki temu całość jest prawidłowo wyważona, bardzo dobrze dobrana do filmu, zróżnicowana i co najważniejsze poza nim także prezentuje się rewelacyjnie. Wreszcie rzecz trzecia, w sumie chyba najważniejsza. Wszystkie te utwory łączy jedna, zasadnicza cecha: doskonałość. Kompozycje takie jak "Kumite", wspomniany już wcześniej "The Second Day" czy "Triumph" to prawdziwe perełki - zadziwiające, przykuwające uwagę i co najważniejsze niepowtarzalne. Całej ścieżki dźwiękowej słucha się nader przyjemnie, z nieukrywanym zaciekawieniem. Niestety jedyny mankament tej ścieżki dźwiękowej wynika z faktu, że jest ona niezwykle trudna do zdobycia. Więc jeśli ktoś będzie miał kiedyś choćby niewielką szansę aby ją dostać, to nie ma się nad czym zastanawiać...

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI