BORDELLO OF BLOOD (TALES FROM THE CRYPT)

MUZYKA: Chris Boardman
ROK PRODUKCJI: 1996
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 30:35 min.


01. PERU/MEET LILITH
02. LILITH & GUTTMAN
03. BREAKING THE KEY
04. LILITH
05. GUTTMAN THE SLEUTH
06. CONFRONTATION
07. GENERATOR PLANT
08. EXPLODING NURSE
09. LILITH MORPHS
10. LAST LASER
11. END OF LILITH
12. ALL'S WELL THAT ENDS WELL
13. EMBALMING



"Bordello of Blood" jest pełnometrażowym filmem z cyklu "Tales from the Crypt". Obok niego powstało jeszcze kilka innych obrazów pod szyldem tego bardzo znanego serialu telewizyjnego: tytułowy "Tales from the Crypt" (1972, Douglas Gamley), "The Vault of Horror" (1973, ponownie Douglas Gamley), "Demon Knight" (1995) z muzyką Michaela Kamen'a i motywem przewodnim Danny'ego Elfmana oraz "Ritual" (2001, Shirley Walker). Nad oprawą muzyczną do serii telewizyjnej (1989-1994) pracowało wielu kompozytorów - James Horner, Cliff Eidelman, David Newman, Ry Cooder, Miles Goodman, Bruce Broughton, Steve Bartek, Nicholas Pike, David Mansfield, Jan Hammer, Jimmy Webb oraz wspomniany już Danny Elfman. Oczywiście każdy z nich jest autorem ilustracji do odpowiedniego epizodu (lub epizodów).

Kompozycję do filmu "Bordello of Blood" napisał urodzony w Kalifornii Chris Boardman. Dla wszystkich, którzy interesują się muzyką filmową nie jest to z pewnością anonimowa postać. To jeden z bardziej znanych orkiestratorów, czyli ludzi zajmujących się przede wszystkim aranżacją orkiestralną oraz samym organizowaniem pracy orkiestry, która jest odpowiedzialna za wykonanie muzyki. Pan Boardman pracował m.in. z Michelem Kamenem przy "Robin Hood: Prince of Thieves" (1991), "Last Action Hero" (1993) oraz "Lethal Weapon 4" (1998), a także Jamesem Newtonem Howardem ("Wyatt Earp", 1994), Thomasem Newmanem ("Meet Joe Black", 1998 - przy tym filmie pełnił również rolę dyrygenta) czy Alanem Silvestri ("Lilo & Stich", 2002). "Bordello of Blood" jest obrazem, który podobnie jak sam serial ma w pewnych fragmentach (początkowa oraz końcowa narracja) nieco komediowy charakter. Nie znajduje on jednak żadnego odzwierciedlenia w muzyce Chrisa Boardmana, która ma praktycznie w całości przebieg typowy dla ilustracji z filmu grozy. Nie wykorzystuje przy tym tematu przewodniego, ani nawet motywu mogącego aspirować do tego miana. Całość opiera się głównie na sekcji smyczkowej, która jest nie tylko podstawą większości tematów scenicznych, ale również zaznacza wszystkie ważniejsze momenty o dużej ekspresji. Poza tym kompozytor rzadko kiedy wykorzystuje chóry - ich rola w przekroju całej warstwy muzycznej jest niewielka i nie ma większego znaczenia, choć w niektórych miejscach ich wymowa powinna być znacznie szersza. Natomiast sam przebieg muzyki jest bardzo dynamiczny i emocjonalny, ale spokojniejszych motywów na szczęście też nie brakuje. Ogólnie całość jest dobrze pod tym względem wyważona.

Przedsięwzięcie Chrisa Boardmana jest przyzwoitą ilustracją filmu grozy. Nie posiada jednak szczególnej specyfiki, jakiegoś motywu muzycznego, który zapadłby w pamięć na dłużej i pozwolił tym samym na kojarzenie pewnych części narracji z fabułą. Tego głównie brakuje kompozycji Chrisa Boardman'a - rozwinięcia poszczególnych tematów scenicznych niekiedy nie znajdują wspomnieniowego odniesienia do obrazu. Poza tym, niektóre momenty są zwyczajnie nudne... Jednak nie jest ich dużo, a sam dynamiczny przebieg ilustracji powoduje zatuszowanie tych fragmentów, skutecznie odwracając od nich uwagę słuchacza. Warto także przysłuchać się wszelkim kulminacjom, które są bardzo wyraźnie zaznaczone, a przy tym niezwykle emocjonalne. To spory atut tej kompozycji. Ogólnie całość trzyma przeciętny poziom.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI