
BOURNE IDENTITY, THE
MUZYKA: John Powell ROK PRODUKCJI: 2002 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande / Colosseum CZAS TRWANIA: 54:05 min.
Wow! Ta płyta - podobnie jak film - bardzo, ale to bardzo przypadła mi do gustu - spodobała się mocno i dość nieoczekiwanie, ponieważ nie spodziewałem się niczego wielkiego. John Powell odwalił jednak kawał porządnej roboty i stworzył zarówno muzykę charakterystyczną dla serii (bo zapewne powstanie trzecią część o Jasonie Bourne), która świetnie sprawdza się zarówno w filmie, jak i poza nim. Stworzył ścieżkę bardzo oryginalną w każdym kolejnym utworze, z jednej strony tworząc akcję ("At The Bank"), napięcie ("Escape From Embassy"), a z drugiej strony delikatnie ilustrując fragmenty filmu, które na to zasługują ("Bourne Gets Well" czy też "The Drive To Paris"). Powell również udowadnia nie raz, że potrafi bawić się także i własnym dziełem, czego dowodem jest ostatni utwór - "Drum And Bass Remix" (by Moby). Kompozytor z dobrym skutkiem operuje tu tradycyjnymi i świetnie wykorzystywanymi skrzypcami i orkiestrą ("Bourne Gets Well", "At The Bank"), subtelnym chórem ("The Drive To Paris"), jak i elektroniką, czasem zbliżając się na wyciągnięcie ręki do rocka czy kompozycji Orbitalu ("Treadstone Assassins" lub "Escape From Embassy"). Powell często miesza poszczególne style, dzięki czemu wychodzi z tego bardzo oryginalna i wybuchowa mieszanka - co w dzisiejszych czasach nie jest łatwym zadaniem. Co więcej - muzyka ta jest tak zgrabnie ułożona, tak płynna i tak różna, że trudno wskazać jakiś wyróżniający się kawałek czy motyw, choć takich na pewno nie brakuje. Warto tu wspomnieć np. o głównym wątku charakterystycznym dla całości, stanowiącym motyw przewodni. Mowa oczywiście o "Main Titles", a także o "Jason's Theme" - utwory te stanowią swoistą podstawę i będziemy mogli je usłyszeć również w następnej części filmu. Są bardzo ładnie "nakreślone", wyraźne i charakterystyczne, a co za tym idzie - satysfakcjonują w 100 %. Nie brakuje również małego wątku miłosnego, obecnego w takich utworach jak "The Drive To Paris" czy "At The Hairdressers". Jednak najsilniej wyczuwalna nuta romantyzmu obecna jest chyba w "Bourne On Land" - i nie jest to tylko nuta miłosna. W każdym razie wątek miłosny nigdy nie wychodzi na pierwszy plan, gdyż Powell wyraźnie czuje, że "Tożsamość Borune'a" to przede wszystkim film akcji i właśnie taka muzyka ma przeważać - czasem cicha, czasem głośna, ale zawsze trzymająca w napięciu. Nie jest to długi soundtrack - całość trwa niewiele poniżej godziny, ale to, co słyszymy, w zupełności wystarcza, wszystko jest tu idealnie rozplanowane. Ta muzyka wciąga - nie jest to tylko ilustracja, ale to score, którego można słuchać na okrągło i bez cienia znużenia, co stawia go pod tym względem obok kompozycji z serii o Jamesie Bondzie czy obok "Mission: Impossible". Album ten sprawił mi nie lada niespodziankę, dzięki niemu przyjrzałem się bliżej dorobkowi tego kompozytora, a także sięgnąłem ponownie po sam film. Jestem pewny, że jeszcze nie raz usłyszymy o panu Powellu. Polecam z całą odpowiedzialnością, gdyż jest to kolejna, jedna z lepszych ilustracji, jakich miałem okazję słuchać. Maksymalna nota. |
![]() |
|
![]() |