BRAINDEAD (DEAD ALIVE)

MUZYKA: Peter Dasent
ROK PRODUKCJI: 1992
WYTWÓRNIA: QDK Media
CZAS TRWANIA: 43:50 min.


01. THE STARS AND MOON
02. SUMATRA 1957
03. BRAIN DEAD THEME
04. GRANDMOTHER'S KITCHEN
05. AT THE ZOO
06. THE THROB
07. UNCLE HEINRICH
08. FUNERAL SUITE
09. A WALK IN THE PARK
10. HEAT OF MY THOUGHTS
11. THE DEATH OF MUM
12. 29 STEPS TO MY BABY'S DOO
13. VOID'S GOT GUTS
14. UNCLE LES LOSES THE PLOT
15. ZOMBIE ROMANCE
16. THE MASPORT WALTZ
17. COME TO MUMMY, LIONEL
18. THE HERO GETS THE GIRL
19. THE STARS AND MOON



"Braindead" to film, którego nie powinny oglądać osoby o słabych nerwach, lub wykazujące skłonności do wymiotów. Trudno jednoznacznie zakwalifikować ten obraz do jakiegoś konkretnego podgatunku filmu grozy. Za mało straszny jak na klasyczny horror, krew co prawda płynie strumieniami co wskazywałoby na 'gore', ale ogromna ilość makabrycznych, obrzydliwych scen, które jednak w pewien sposób bawią widza, przywodzi na myśl bardziej nurt 'camp'. Prawdziwe poplątanie prawie wszystkich podgatunków horroru. Przyczyną tego zamieszania jest "Simian Raticus" - Małposzczur pochodzący z Wyspy Czaszek, która znajduje się na południowy-zachód od Sumatry. Powiadają, że historia tego niezwykłego gatunku sięga czasów, gdy ze statku z niewolnikami uciekły ogromne szczury, które zgwałciły wszystkie mieszkające na wyspie małpy. Przypuszczalnie tubylcy używają ich do obrzędów czarnej magii, podczas których wysysają one krew dziewicom. Ugryzienie takiego stworzenia powoduje obumieranie tkanek mózgu...

Napisania muzyki do tego specyficznego filmu podjął się Peter Dasent - kompozytor, z którym Peter Jackson współpracował już wcześniej przy komedii "Meet the Feebles" (1995). Zadanie było niezwykle trudne, gdyż ilustracja do "Braindead" nie mogła zamykać się jedynie w obszarze horroru. Musiała także uwzględnić wpływ komedii i w pewnym sensie płytkiego romansu. I tak się też stało. Muzyka miejscami jest po prostu komiczna, bardzo dobrze oddając złożoną konwencję filmu. Jest to oczywiście założenie jak najbardziej zamierzone, ponieważ w przeciwnym wypadku wizja reżysera zupełnie minęłaby się z warstwą muzyczną autorstwa Petera Dasenta. Widać, że obaj panowie doskonale się zrozumieli w tej kwestii. Ścieżkę dźwiękową otwiera bardzo przyjemna piosenka "The Stars And Moon". Po niej następuje ponury i klimatyczny utwór "Sumatra 1957" o fragmentowo przerażających współbrzmieniach. Stanowi on zarazem pierwsze wprowadzenie motywu przewodniego. Kolejny - "Brain Dead Theme" to już zasadnicze rozwinięcie głównego tematu muzycznego, przy zachowaniu charakteru poprzedniej części kompozycji, z pojawiającymi się w pewnych fragmentach dźwiękami fortepianu, który będzie pełnił stosunkowo ważną rolę w kolejnych częściach scenicznych. Wcześniej jednak, gdzieś po utworze numer 3 muzyka zmienia w znaczący sposób swój charakter. Od tej pory właściwa warstwa będzie się składała z kilku elementów składowych tworzących całość. Będą to kościelne, organowe tonacje, imitacje sekcji smyczkowych, motyw przewodni w kilku aranżacjach, a także zupełnie poważne, klasyczne partie instrumentalne oraz cała gama syntezowanych brzmień i współbrzmień. Będzie rock & roll w postaci piosenek, będzie w niektórych fragmentach naprawdę strasznie (muzyka dosłownie wstrząsa), w innych znowu iście groteskowo. Linia melodyczna będzie miała raz spokojny przebieg, za drugim razem bardzo szybki i dynamiczny, będzie często zmieniać oblicze oraz bez przerwy zaskakiwać...

"Braindead" to bardzo ciekawa ścieżka dźwiękowa. Najbardziej zadziwiająca jest jej konstrukcja - strach miesza się z groteską, a dynamizm z wyrafinowanym spokojem i opanowaniem. Każdy gatunek o jaki zahacza film Petera Jacksona znajduje swoje wierne odzwierciedlanie w muzyce. Pauzy są odpowiednio wyeksponowane, dramaturgia jest na odpowiednim poziomie, a poszczególne części składowe ścieżki, które odnoszą się bezpośrednio do przebiegu fabuły, stanowią dla siebie doskonałą przeciwwagę. Tematy sceniczne w wyraźny sposób znajdują odniesienie w stosunku do obrazu. To bardzo dobra i niezwykle ciekawa pozycja, która zainteresuje nie tylko miłośników muzyki do filmu grozy.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI