BRAVEHEART

MUZYKA: James Horner
ROK PRODUKCJI: 1995
WYTWÓRNIA: London
CZAS TRWANIA: 77:43 min.


01. MAIN TITTLE
02. A GIFT OF A THISTLE
03. WALLACE COURTS MURRON
04. THE SECRET WEDDING
05. ATTACK OF MURRON
06. REVENGE
07. MURRON'S BURIAL
08. MAKING PLANS/GATHERING THE CLANS
09. 'SONS OF SCOTLAND'
10. THE BATTLE OF STIRLING
11. FOR THE LOVE OF A PRINCESS
12. FALKIRK
13. BETRAYAL & DESOLATION
14. MORNAY'S DREAM
15. THE LEGEND SPREADS
16. THE PRINCESS PLEADS FOR WALLACE'S LIFE
17. 'FREEDOM' / THE EXECUTION / BANNOCKBURN
18. END CREDITS



Film "Braveheart" uznawany jest za jedno z największych dzieł współczesnej światowej kinematografii. Złożyło się na to wiele czynników - począwszy od scenariusza, poprzez doskonałe kreacje aktorskie, a na zdjęciach kończąc... Oczywiście wpływ na tak ugruntowaną pozycję tego obrazu ma również doskonała, sytuacyjna muzyka Jamesa Hornera. Muzyka zadziwiająca, muzyka niepowtarzalna, muzyka wyjątkowa w całej rozciągłości brzmieniowej. Jest to niewątpliwie jedna z najlepszych kompozycji nie tylko w dorobku pana Hornera, ale także na tle wszystkich dotychczasowych dokonań w obszarze filmowej ilustracji... Kompozycja, która wyniosła tego niezwykle skromnego kompozytora na wyżyny i sprawiła, że zaczął być wymieniany jednym tchem wśród absolutnie ścisłej czołówki hollywoodzkich twórców muzyki filmowej. Pod względem konstrukcyjnym to prawdziwy majstersztyk, stanowiący idealne połączenie brzmienia średniowiecznej szkockiej muzyki ludowej z klasyczną orkiestrą symfoniczną. Całość zachwyca pięknem brzmieniem i precyzją intonacji, zwłaszcza jeśli chodzi o tak nietypowe instrumentarium jak dudy (co ciekawe spotkałem się kiedyś z opinią, że pomocniczo wykorzystywane były także kobzy), które w znaczny sposób przyczyniają się do wyjątkowości tej narracji. Całość charakteryzuje znakomita płynność oraz rewelacyjne, efektowne wejścia poszczególnych instrumentów. Ponadto przy naprawdę sporym natężeniu muzycznym w niektórych fragmentach, wszystkie wysokie tony odznaczają się niezwykłą klarownością i przejrzystością, co wymaga od kompozytora znakomitego rozeznania oraz potwierdza spore umiejętności warsztatowe. Oczywiście tyczy się to również orkiestry, jako elementu wykonawczego, która bez zarzutu i najmniejszego cienia wątpliwości realizuje założenia kompozytora. Tym samym można odczuć ogromne zaangażowanie i zdyscyplinowanie muzyków w zaznaczaniu konkretnych (tragicznych bądź dynamicznych) punktów kulminacyjnych, które mają miejsce w poszczególnych tematach scenicznych, np. w utworach "Revenge", "The Battle of Stirling", temacie miłosnym "The Secret Wedding" prowadzącym do tragedii, która notabene także ma swoje odniesienie w kolejnych tematach, "Son of Scotland" (przemowa Williama Wallace'a do szkockich wojsk tuż przed pierwszą bitwą pod Stirling) czy wreszcie "Freedom" z egzekucji W. Wallace'a. Tym samym wszystkie, odpowiednio zinterpretowane wątki fabularne znajdują w przekroju muzyki swoje odzwierciedlenie podparte olbrzymią dawką emocji. Pod tym względem ilustracja Jamesa Hornera dosłownie zaskakuje na każdym kroku, a pod względem konstrukcyjnym cechuje ją klasyczna elegancja, niebywały wprost rozmach, wdzięk i muzyczne uniesienie oraz aż trudne do zdefiniowania mistrzostwo. Najmniejszy nawet detal jest pieczołowicie dopracowany... Oczywiście największą uwagę przykuwa główny, niezwykle poruszający motyw przewodni inicjowany przez dudy, a także miejscowo przez harfę. Warto także zaznaczyć, że oprócz muzyki stricte tematycznej ścieżka dźwiękowa uwzględnia również podkład ilustrujący bardziej obszerne aspekty, takie jak np. prezentowane na ekranie krajobrazy oraz muzykę "bitewną", która w pełni wykorzystuje niezwykle szeroki zasięg dynamicznych mozliwości orkiestry. Wszystko to o czym napisałem powyżej składa się na doskonałą narrację. Narrację, którą James Horner potwierdził swój nieprzeciętny warsztat oraz talent do komponowania niezwykle oryginalnych i czasami bardzo nowatorskich kompozycji.

Muzyka do "Braveheart" została nominowana w 1995 roku do dwóch nagród - Złotego Globu i Oscara (w kategorii 'Oryginal Dramatic Score'). Niestety nie zdobyła żadnej z nich, przegrywając odpowiednio ze ścieżkami dźwiękowymi z "A Walk in the Clouds" Maurice'a Jarre'a oraz "The Postman" Luisa Enrigue Bacalova. Zadziwiające jest to, że tak wielkie dzieło narracyjne nie znalazło uznania żadnego z gremium przyznających te nagrody. Szkoda... Spotkałem się jeszcze z wersją tej ścieżki dźwięowej rozprowadzaną niezależnie przez wytwórnię Decca i London Records (ten sam wzór okładki). Natomiast po prawej stronie znajduje się dwupłytowe wydanie London Recods z 1998 roku, które zawiera nie tylko całościowo podstawową ilustrację, ale także wszystkie niewykorzystane fragmenty kompozycji (zamieszczone również na wersji oznaczonej jako More Music):


    

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI