BRIDGET JONES'S DIARY

MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 2001
WYTWÓRNIA: Island
CZAS TRWANIA: 59:50 min.


01. GABRIELLE - Out of Reach
02. ARETHA FRANKLIN - Respect
03. GERI HALLIWELL - It's Raining Men
04. ROBBIE WILLIAMS - Have You Meet Miss Jones
05. CHACKA KHAN - I'm Every Woman
06. SHERYL CROW - Kiss that Girl
07. SHELBY LYNNE - Kilin' kind
08. DIANA CARROL - Someone Like You
09. ROBBIE WILLIAMS - Not on this Earth
10. ROSEY - Love
11. DIANA ROSS & MARVIN GAYE - Stop, Look, Listen
12. SHELBY LYNNE - Dreamsome
13. PATRICK DOYLE - It's Only a Diary
14. ALISHA'S ATTIC - Pretender Got My Heart
15. JAMIE O'NEAL - All by Myself
16. AARON SOUL - Ring, Ring, Ring



Zanim obejrzałem film "Bridget Jones's Diary" usłyszałem od mojej znajomej, abym dał sobie spokój i nie zapoznawał się z nim, ponieważ moja męska natura nie pozwoli mi go w pełni zrozumieć. Mimo wszystko postanowiłem zobaczyć ten obraz i pewnie na swój sposób go zrozumiałem. Czy dobrze, tego nie wiem. Oczywiście następnym moim krokiem było sięgnięcie po ścieżkę dźwiękową, ponieważ akurat w przypadku muzyki filmowej byłem pewien, że wszystko dobrze zrozumiem. Niestety nic z tego nie wyszło. Z prostej przyczyny - ilustracja do "Bridget Jones's Diary" to niestety album... A w takim przypadku nie ma nawet mowy o jakiejkolwiek muzycznej interpretacji. Oczywiście piosenka również może być muzyką sytuacyjną, ilustracyjną, ale w większości przypadków tworzy tylko tło muzyczne. I albo się komuś zwyczajnie podoba, albo też nie. Więc jedyne co mi pozostaje to napisać, które piosenki przypadły mi do gustu, a które ewentualnie nie. Podobały mi się następujące utwory: "Out of Reach" Gabrielle, "Respect" Arethy Franklin (przywodzący na myśl szalone lata 60-te, które bardzo lubię), chyba najważniejsza dla tego filmu przeróbka "It's Raining Men" w wykonaniu Geri Halliwell, kolejne wykonanie "Have You Meet Miss Jones" tym razem przez Robbiego Williamsa, "Kilin' kind" Shelby Lynne, "It's Only a Diary" kompozycji Patricka Doyle'a (jedyny instrumentalny utwór na całej płycie) oraz bardzo ładna piosenka "All by Myself" Jamie O'Neal. Pozostała część podobała mi się nieco mniej, choć z czystym sumieniem muszę przyznać, że ogólnie bardzo przyjemnie słuchało mi się tej ścieżki dźwiękowej. Choć uważam albumy za drugorzędną muzykę filmową nie mającą nic wspólnego z tradycyjną, klasyczną kompozycją, ta płyta wzbudziła jednak w pewnym stopniu moje zainteresowanie. Choć z pewnością nie będę do niej całościowo wracał.

Poniżej inna okładka:




Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI