
BRIDGET JONES'S DIARY - VOL. 2
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 2001 WYTWÓRNIA: Mercury CZAS TRWANIA: 61:29 min.
Jest to druga część soundtracku do filmu na podstawie powieści Helen Fielding, "Bridget Jones's Diary", która została przetłumaczona na kilkanaście języków i stała się światowym bestsellerem. Książka, jak i film (o tym samym tytule), opowiada o perypetiach panny Jones. Jej zmagań z nadwagą, facetami, etc. Ale nie będę wypowiadał się na temat fabuły, bo nie jest to zdecydowanie historia adresowana do mężczyzn i nie chciałbym czegoś poprzekręcać (na pewno każdy coś o niej słyszał). Drogie panie mogłyby mnie potem zlinczować, a nie wiem, czy dobrze zrozumiałem ten obraz. Pierwsza ścieżka dźwiękowa cieszyła się ogromnym powodzeniem wśród słuchaczy. Odniosła bardzo duży sukces komercyjny, podobnie jak książka i film. Volume 2 - w przeciwieństwie do Vol. 1 - zawiera również utwory, których nie znajdziemy w filmie, m.in. "Someone Like You" Vana Morrisona. Nie słuchałem z pierwszej części tego soundtracku z 16 wykonaniami, pamiętam je tylko z filmu, więc nie mogę jej porównać do tego longplaya, który legitymuje się 17 kompozycjami. Znalazło się tu wiele klasyków: wspomniany wyżej "Someone Like You", "Woman", "Without You", "Don't Get Me Wrong", "Will You Still Love Me Tomorrow", czy "Let's Get It On", śpiewanych przez takich artystów jak chociażby Van Morrison, Diana Ross, Neneh Cherry i Harry Nilsson. Nowsze melodie też się ładnie wkomponowały w tą składankę: "My Lovin' (Never Gonna Get It)" - En Vogue, "Out of Reach" - Gabrielle, "Say What You Want" - Texas (mój faworyt), "Waterfalls" - TLC, "Angels" - Robbie Williams. Jakie emocje towarzyszą, gdy słucha się tych wykonawców? Zdecydowanie pozytywne. Jedna z moich koleżanek, słysząc pewne kawałki podczas oglądania "Dziennika...", popłakała się tak, jakby oglądała melodramat, a bez wątpienia jest to komedia. Muzyka do obrazu o Bridget Jones to świetny dobór piosenek, zarówno tych dobrze znanych klasyków, jak i coverów. Muzyka zdecydowanie bardziej zapadła mi w pamięć niż sam film, może powodem jest klimat, który nie trafia do płci brzydkiej. Ścieżka ta to produkcja bardzo ciekawa, zdecydowanie godna polecenia. Można tu znaleźć zarówno wolniejsze, smutniejsze single, jak i te weselsze, podnoszące na duchu, powodujące, że słuchanie ich sprawia ogromną przyjemność. Choć soundtrack do "Bridget Jones's Diary" znany mi jest w większości z filmu oraz odsłuchiwania pojedynczych utworów (a nie w całości, jak w przypadku "Bridget Jones's Diary - Vol. 2"), to wydaje mi się, że oceniłbym go o pół stopnia wyżej od tego drugiego. Może spowodowane to jest utworami, które nie zawsze są wesołe. Mimo to gorąco polecam "dwójkę" i życzyłbym sobie większej ilości takich składanek. Jest to jeden z fajniejszych soundtracków do filmów zaliczanych do komedii romantycznych. |
![]() |
|
![]() |