CARS

MUZYKA: Randy Newman, różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 2006
WYTWÓRNIA: Walt Disney Records
CZAS TRWANIA: 52:16 min.


01. SHERYL CROW - Real gone
02. CHUCK BERRY - Route 66
03. RASCAL FLATTS - Life is a highway
04. BRAD PAISLEY - Behind the clouds
05. JAMES TAYLOR - Our town
06. THE CHORDS - Sh-boom
07. JOHN MEYER - Route 66
08. BRAD PAISLEY - Find yourself
09. OPENING RACE
10. McQUEEN'S LOST
11. HANK WILLIAMS - My heart would know
12. BESSIE
13. DIRT IS DIFFERENT
14. NEW ROAD
15. TRACTOR TIPPING
16. McQUEEN AND SALLY
17. GOODBYE
18. PRE-RACE PAGEANTRY
19. THE PISTON CUP
20. THE BIG RACE



Kiedy widzimy zlepek słów "Disney" i "Pixar", to od razu możemy łatwo przewidzieć, że chodzi o animację, która łączy ze sobą dwa pokolenia. Młodsze otrzymuje wtedy bajkę z przesłaniem, a starsze humor z podtekstami. Wszyscy natomiast otrzymują rozrywkę na wysokim (od paru dobrych lat) poziomie, a producenci zaczynają liczyć pieniądze na tym zarobione. Nie inaczej jest z filmem "Cars" (u nas trafnie, jako "Auta"). Wprawdzie ostatnia współpraca tych wielkich wytwórni długo stała pod znakiem zapytania, a jej sukces można określić jako umiarkowany, to jednak film na pewno się zwrócił, zostawiając na widzach pozytywne odczucia. Ot, zwykły, animowany blockbuster - w sam raz na kończące się lato.

Mniej więcej tak samo sprawa ma się z soundtrackiem. Disney, nawet po wejściu w spółkę z Pixarem, od lat nie pozostawia nam wątpliwości co do tego, jaka będzie muzyka do najnowszego filmu. Nie inaczej jest tym razem - soundtrack z "Aut" to typowa produkcja do rodzinnej animacji, gdzie każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Mamy więc zbiór piosenek, które pojawiają się, tudzież pasują do filmu i mamy też 'wyodrębniony' score, który napisał - po raz n-ty chyba, jeśli idzie o animację - Randy Newman. Piosenki są, nawet jak na Disneya, bardzo typowe. Tak typowe, że aż się zawiodłem. Dostajemy ich bowiem 9, z czego większość stanowią stare szlagiery, jak np "Life Is a Highway" czy "Sh-Boom". W dodatku prezentują one według mnie bardzo średni poziom, z zupełnie bezpłciową, 'nową' Sheryl Crow na czele. Gwoździem do trumny jest "Route 66" w dwóch wersjach oraz piosenka Hanka Williamsa, która wyraźnie odseparowana od reszty zachodzi na partyturę Newmana, skutecznie psując jej odsłuch. Tak więc jeśli idzie o piosenki, to słowa "nic specjalnego" powinny wystarczyć za rekomendację.

Na szczęście dalej jest już znacznie lepiej. Po odjęciu piosenek dostajemy bowiem score Newmana, który zamyka się w 20 minutach. Jako, że Randy to nie żółtodziób, toteż wie co, gdzie, jak i dlaczego zagrać. Sęk w tym, że oprócz paru ścieżek, on także napisał dość przewidywalną i sztampową partyturę. Trudno powiedzieć, żebym spodziewał się po niej czegoś wielkiego, ale przecież animacja daje kompozytorom największe pole do popisu. Newman wykorzystał to tylko w niewielkim stopniu, tworząc nuty chwilami aż do bólu disneyowskie. Nie jest to może nic a'la Menken (do którego nic nie mam, aczkolwiek taką muzykę trzeba lubić), ale też i nie wykazał się oryginalnością. Na całe szczęście jest to kompozytor na tyle wprawiony i utalentowany, że jego dokonań, nawet w tych najsłabszych momentach, słucha się bez bólu.

Z pewnością do najlepszych i najbardziej pamiętnych kompozycji należą te, które odpowiadają największej filmowej atrakcji, czyli wyścigom. "The Big Race" wraz z poprzedzającymi go "The Piston Cup" i "Pre-Race Pageantry" oraz "McQueen's Lost" i przede wszystkim "Opening Race" to świetny kawał action score, o chwytliwej melodii i ciekawych rozwiązaniach muzycznych, jak łączenie gitary elektrycznej z klasyczną orkiestrą (a to przecież bajka Disneya). Jak same nazwy wskazują, to właśnie te kompozycje cechuje dynamika i podwyższony poziom adrenaliny. Dlatego też je uważam za najlepsze w odsłuchu. I choć tu też widoczne są jak na dłoni wszelakie cechy mickey-mousingu, to bardzo łatwo o tym zapomnieć i dać się porwać wielkiej przygodzie, jaką oferują. Często o ich klasie świadczą tylko pojedyncze momenty, jak genialny kawałek "Opening Race", ale nie ma to większego znaczenia w przekroju całości. Poniekąd do tej grupy zalicza się jeszcze "Dirt Is Different", aczkolwiek podobał mi się on ciut mniej i jest on wg mnie bardziej przygodowym kawałkiem, aniżeli typowym "akcjożercą". Pozostałe utwory to klasyczny opis bohaterów ("Bessie") i wydarzeń ("New Road"), który nie wyróżnia się niczym szczególnym. Wprawdzie Newman bardzo ciekawie wprowadza tu motyw wiejski (wspomniana "Bessie"), który następnie łączy na różne sposoby z innymi, ale nie jest to coś, czego byśmy nie słyszeli wcześniej - choćby właśnie u Menkena w "Home on the range". Poza tym jest to typowa partytura filmu animowanego, bez zbędnych fajerwerków. Owszem, słucha się jej przyjemnie, a czas zlatuje przy niej szybko, ale nic poza tym. W filmie spisywała się ona o niebo lepiej - ale przecież po to została napisana...

Cała płyta pozostawia po sobie mieszane uczucia. Z jednej strony mamy bowiem zlepek dość średnich piosenek, z których żadna się tak naprawdę nie wybija; a z drugiej typowy score z kilkoma tylko momentami, które zapadają w pamięć. Może gdyby podzielić to na dwie osobne płyty, to wrażenie byłoby lepsze. Niestety producenci pokpili sprawę i dostaliśmy średnio zjadliwy mariaż. Z całą pewnością znajdzie się masa osób, które płytę polubią. Mnie jednak taki przewidywalny galimatias sprawił średnią przyjemność. Dlatego też w tym przypadku zachowam iście szwajcarską neutralność.

P.S. Jak zwykle na koniec wspomnę o innych wydaniach. Disney wydał bowiem jeszcze dwie płyty. Pierwsza to specjalne wydanie opisywanego albumu, które zawiera film "Making Of" oraz rozszerzoną wersję "Route 66". Druga płytka nosi nazwę "Lightning McQueen's Fast Tracks" i stanowi zbiór piosenek zainspirowanych filmem. Ponadto istnieje jeszcze Promo Score zawierający tylko i wyłącznie muzykę instrumentalną Newmana. Okładki poniżej.


    

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI