CELL, THE

MUZYKA: Howard Shore
ROK PRODUKCJI: 2000
WYTWÓRNIA: Silva Screen / New Line Records
CZAS TRWANIA: 59:37 min.


01. THE CELL
02. CARL RUDOLPH STARGHER
03. TRAUMA
04. 92 AQUA GREEN FORD
05. FBI PATHOLOGIST
06. WHALEN'S INFRACTION
07. TIDE POOL
08. SING A SONG OF SIXPENCE
09. VALENTINE
10. CHLORINE AND RUST
11. ONLY GIRLS PLAY WITH DOLLS
12. NORMAL PSYCHOTROPICS
13. THE SEDUCTION
14. FOUR AND TWENTY BLACKBIRDS
15. STARGHER KING
16. CATHERINE'S WORLD
17. THE DROWNING
18. SCAVENGED DOLLS
19. VITAL SIGNS
20. YOU CAN FIND THE FEELING (REMIX)



Wyobraźmy sobie piękny słoneczny dzień. Błękitne niebo, na którym leniwie ciągną pojedyncze obłoki. Przed nami kwiecistą łąkę soczyście pachnącą galerią aromatów, delikatnie rozpraszanych lekkimi podmuchami wiatru. Pyłki roślin wirujące w promieniach słońca. Różnobarwne Pawie Oczka i Apolla, niczym pędzlem artysty, naznaczone ponad łąką. Śpiewające słowiki, unoszące się w jednym miejscu, jak na podium sali koncertowej i pszczoły, niczym listonoszki roznoszące korespondencję z jednego kwiatka na drugi. Piękno, spokój, życie i radość towarzyszą temu obrazowi. Jednak tak naprawdę to nie ma tu ani spokoju, ani radości. Wszystko to rozmywa się w oka mgnieniu. Wszystko to było jedynie złudzeniem, jakimś pięknym snem dawno już zapomnianym. Rzeczywistość już nie jest ani tak piękna, ani tak spokojna, a radość przerodziła się w smutek i strach. Jedyne co nas otacza to mrok, swą czernią zakrywający wszystko naokoło. Groza czająca się na każdym kroku. Strach paraliżujący myśli i uczucia. Odcinający dopływ powietrza, odcinający dopływ życia...

Pierwszy utwór płyty zapoczątkowuje wejście fletu grupy Jajouka. Gra on tu folklorystyczną melodię marokańską El Medahey. Po chwili dołączają do niego instrumenty perkusyjne, a potem orkiestra londyńska, ograniczająca się przy tym jedynie do bębnów i blachy. Już od samego początku wyczuwa się dużą dawkę napięcia. Potęguje ją przede wszystkim tło. Niby niezauważalne, a jednak wciąż coś tam się dzieje. Czasami można odnieść wrażenie, iż paradoksalnie to właśnie ono odgrywa na ścieżce rolę przewodnią. W piątym utworze ("FBI Pathologists") poraz pierwszy usłyszeć można mechaniczne efekty dźwiękowe. Shore wciąż wykorzystuje na całej długości płyty muzyków Jajouka i ich afrykańskie instrumenty. Utwór "Tide Pool" zaczyna się miarowym wybijaniem rytmu na kotle, do którego dochodzą tuby. Środkowa część tego samego utworu jest o wiele spokojniejsza, o ile można tu mówić o jakimkolwiek spokoju. Gdzieś w tle słychać dziecięcą melodię wygrywaną zdaje się na katarynce. W tę melodię po chwili znowu wkracza jednostajny ciężki rytm bębnów i tub. Ósmy utwór ("Sing A Song Of Sixpence") powolny, ale niekoniecznie spokojny, cechują głównie smyczki pojawiające się i niknące niczym dźwiękowe plamy. Utwór ten dość płynnie przechodzi w następny ("Valentine"), by po 30 sekundach narastającego napięcia nagle przycichnąć i znów basami i wiolonczelami zrodzić grozę. Około minuty wychwycić można efekt elektroniczny, przypominający brzmieniem odległe wyładowanie elektryczne. Potem znów wchodzi flet marokański, grając znaną już z początku melodię na tle złowrogiej orkiestry. Przedostatni fragment ("Vital Signs") rozładowuje napiętą atmosferę płyty i spokojnie zamyka własciwą ścieżkę. Na deser pod numerem 20 ("You can find the feeling") producenci zaserwowali dla słuchaczy nowoczesny remix. Niestety nie jest on wysokich lotów i kiepsko trzyma się całości ścieżki.

Howard Shore komponując muzykę do filmu "Cela" postanowił oddać w nutach całą atmosferę grozy jaka panowała na ekranie. Poniekąd mu się to udało. Muzyka ta jest do granic nasycona niepokojem i strachem. Tworzy wrażenie zamknięcia, przytłacza klaustrofobią przenosząc słuchacza do tytułowej celi. W każdej sekundzie wyczuć można złowrogą aurę i napięcie jej towarzyszące. Shore dla wprowadzenia tej atmosfery ucieka się częstokroć do środków muzycznych charakterystycznych dla kompozytorów awangardowych. Spośród kilku utworów wychwycić można ukłon w stronę Lutosławskiego, Pendereckiego czy Varese'a. Ten "chaos zamierzony" ubarwiony zostaje marokańskimi instrumentami i melodią na nich wygrywaną. Gdzieniegdzie wplecione zostają również mechaniczne i elektroniczne efekty dźwiękowe. Shore używa parokrotnie swego rodzaju plam dźwiękowych, tutaj generowanych przez tradycyjne instrumenty orkiestry.

"The Cell" nie jest muzyką łatwą w odbiorze. Ciężko wychwycić tu jakąkolwiek melodię. Czasami jej brak oraz jej chaotyczne dźwięki raz głośne, to z kolei ciche mogą wręcz irytować słuchacza. Jako podkład do filmu muzyka ta dobrze spełnia swoje zadanie. Natomiast osobno słuchana bywa nieprzystępna. Jednocześnie Howard shore pokazuje klasę kompozytora wszechstronnego. Potrafi się on dopasować zarówno do niepokojącego thrillera jakim jest "Cela", jak i do filmu fantasy. Tym niemniej nie mogę podnieść oceny ścieżki za jego zdolności, a za efekt wymierny w postaci skomponowanej muzyki.

Okładka powyżej pochodzi z europejskiego wydania ścieżki dźwiękowej (wytwórnia Silva Screen), poniżej okładka z wydania amerykańskiego (New Line Records).




Ocena:
Autor recenzji: Tomasz Jamry - DZIADEK
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI