
CHARLIE'S ANGELS
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 2000 WYTWÓRNIA: Columbia CZAS TRWANIA: 58:22 min.
Ach, te stare lata i stare seriale... Aż się łezka w oku kręci... "Święty", "Aniołki Charliego", "Rewolwer i Melonik"... Czy dzisiejsze remake'i dorównują klimatem swoim pierwowzorom? Moja odpowiedź brzmi "nie". Żaden z nich nie jest nawet w połowie tak dobry, jak pierwowzór. Ok, za dużo gadam, jestem tu przecież po to, aby zrecenzować kolejny soundtrack :) Nowy film - nowa muzyka. Chociaż niektóre kawałki (albo chociaż fragmenty) stylizowane są na lata dużo wcześniejsze (podejrzewam że po to, aby oddać koloryt czasów pierwowzoru, co jest posnięciem jak najbardziej słusznym). Co najbardziej spodobało mi się na tej składance filmowej? Wybrane kawałki - "Independent women part 1" (Destiny's Child), "Baby got back" (Sir Mix-A-Lot - czaderski kawałek zaczynający się humorystycznym cytatem z filmu), "Angel eye's" (niezawodne Aerosmith), "Barracuda" (Heart), "Ya mamma" (Fatboy Slim - zawsze kręciły mnie ich "jajcarskie" kawałki! Uwielbiam tę grupę!), "Tangerino speedo" (Caviar) oraz to, co najlepsze - zmodyfikowany, lepszy i ostrzejszy, odjazdowy motyw przewodni w wykonaniu samego Apollo 440! ("Charlie's Angels 2000"). Reszta utworów prezentuje poziom raczej zbliżony do średniego, a niektóre są jeszcze słabsze... Nie mogę natomiast przeboleć, że na płycie zabrakło "Smack my bitch up" tak cenionej przeze mnie grupy Prodigy, który w filmie był słyszalny aż 2 razy! (i to bardzo wyraźnie słyszalny - podczas walki Aniołków z Chudzielcem oraz podczas "wyścigowego" pojedynku). Nie ma co ukrywać, że to dość spory brak... Suma summarum - trochę wad, sporo zalet, jest w miarę dobrze. Na pewno to soundtrack wart przesłuchania. |
![]() |
|
![]() |