
CHARLIE'S ANGELS: FULL THROTTLE
MUZYKA: Różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 2003 WYTWÓRNIA: Sony CZAS TRWANIA: 49:59 min.
Po przesłuchaniu zupełnie średniego soundtracku z "Daredevil" - zabrałem się ochoczo za składankę z drugiej części "Aniołków Charliego". Zapewne chciałem "zabić" wrażenie przeciętności, jakie pozostawiła po sobie poprzednia składanka filmowa. I cóż - częściowo się udało, ścieżka dźwiękowa z "Charlie's Angels: Full Throttle" w przeciwieństwie do "Daredevil" wybija się ponad przeciętność i jest zupełnie dobra i przyjemna w słuchaniu. Od razu na wstępie napiszę, iż tych dwóch soundtracków słuchałem w tym samym dniu, jeden po drugim - żeby ktoś nie pomyślał, jakobym w jakiś sposób je do siebie porównywał (bo i typ muzyki nieco inny, a i gatunki filmowe różne) - liczy się jedynie wrażenie, jakie pozostawiała po sobie dana płyta. Jeśli chodzi o "Aniołki" - już początkowa piosenka "Feel Good Time" zapowiada przyjemną składankę filmową. I tak jest w rzeczy samej. Nie ma sensu rozpisywać się o poszczególnych utworach - ten jest dobry, ten fajny, ten lepszy od poprzedniego. Ja proponuję bardziej zwrócić uwagę na pewną ciekawą rzecz. Producenci ścieżki dźwiękowej nie poprzestali tylko i wyłącznie na umieszczeniu na płycie piosenek w miarę nowych czy napisanych specjalnie na potrzeby filmu. Znajdzie się tu trochę naprawdę znanych i klasycznych już piosenek, jak np. niekwestionowany hit grupy Bon Jovi - "Livin' on a Prayer" czy dobrze znany "U Can't Touch This" Mc Hammera :) Dla mnie to swoista analogia, jakby odwołanie do serialu "Aniołki Charliego" z lat 70-tych. Oczywiście piosenek z tego okresu na płycie nie ma, ale sam fakt "cofnięcia się" niektórych kawałków do poprzedniej dekady (czy nawet do lat 80-tych) to dla mnie wystarczające odwołanie, nota bene naprawdę świetne. Zresztą większość piosenek na tym albumie nasuwa na myśl popowo-dance'owe i rockowe kawałki z lat 80-tych (końcówka) i 90-tych. Mimo iż dwie nowe ekranizacje "Charlie's Angels" dzieją się w czasach znacznie "nowszych" niż serial TV - niech chociaż oprawa muzyczna przywodzi na myśl pierwotną serię telewizyjną. To jeśli chodzi o zalety, bo wady też niestety są. Przede wszystkim brakuje tu świetnego motywu przewodniego z "Aniołków" - w poprzedniej odsłonie kapitalnie przearanżowany przez grupę Apollo 440 znajdował się oczywiście na płycie. Na ścieżce z "Full Throttle" brakowało mi tego najbardziej. Druga rzecz - w filmie po raz kolejny dobrze słychać muzykę grupy Prodigy (utwory "Breathe" i "Firestarter"), i znowu nie gości ona na krążku... W pierwszej części utwór "Smack My Bitch Up" był znakomicie słyszalny podczas dwóch momentów filmu. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego producenci nie chcą umieścić utworu Prodigy zarówno na składance z pierwszej jak i drugiej części "Aniołków". Przypuszczalna odpowiedź: bo grupa ta rozpadła się już jakiś czas temu. A ja na to: cóż z tego? Rage Against The Machines też się rozpadli, a nic nie stało na przeszkodzie, by jeden z ich utworów umieścić na nowym przecież soundtracku z "Matrix Reloaded". Na szczęście te dwie wady nie są w stanie zabić naprawdę niezłego wrażenia, jakie po sobie zostawił ten soundtrack. Całości słuchało mi się równie przyjemnie jak płyty z części pierwszej, więc i ocena taka sama. |
![]() |
|
![]() |