CHOCOLAT

MUZYKA: Rachel Portman
ROK PRODUKCJI: 2000
WYTWÓRNIA: Sony Classical
CZAS TRWANIA: 41:40 min.


01. MINOR SWING
02. MAIN TITLES
03. THE STORY OF GRANDMERE
04. VIANNE SETS UP SHOP
05. THREE WOMAN
06. VIANNE CONFRONTS THE COMTE
07. OTHER POSSIBILITIES
08. GUILLAUME'S CONFESSION
09. PASSAGE OF TIME
10. BOYCOTT IMMORALITY
11. PARTY PREPARATIONS
12. CHOCOLATE SAUCE
13. FIRE
14. VIANNE GAZES AT THE RIVER
15. MAYAN BOWL BREAKS
16. TASTE OF CHOCOLATE
17. ASHES TO THE WIND/ROUX RETURNS
18. CARAVAN



Film "Chocolat" to drugie, po "The Cider House Rules" (1999), wspólne przedsięwzięcie Rachel Portman i szwedzkiego reżysera Lasse Hallström'a. Poruszająca opowieść osadzona w realiach początku lat 60-tych. Oto do małego francuskiego miasteczka Lasquenet trafia Vianne Rocher (nominowana do Oscara Juliette Binoche) - kobieta o niezwykle liberalnych poglądach - wraz z kilkuletnią córką. Jej sposób patrzenia na świat nie bardzo podoba się okolicznym mieszkańcom z konserwatywnym burmistrzem na czele, który za wszelką cenę próbuje doprowadzić do zamknięcia jej małego sklepu z czekoladą, którego otwarcie zbiegło się dość nieszczęśliwie z ogłoszonym przez Kościół postem...

Kompozycja Rachel Portman jest doskonałą ilustracją sprawnie wyreżyserowanej opowieści o odwiecznym konflikcie pomiędzy religią a wolnym myśleniem, wszechobecną tradycją a zachodzącymi zmianami. Muzyka pani Portman łączy w sobie francuską, orkiestralną wizję muzyczną, inicjowaną miejscowo przez flety oraz dźwięki cygańskiej gitary, które nadają jej bardzo specyficznego brzmienie. Taka kompilacja tradycyjnej kompozycji z modelem muzycznym znad Sekwany doskonale oddaje nieco "kapryśną" i charakterystyczną atmosferę filmu. Najciekawsze jest to, że Rachel Portman dokonała tego bez pomocy jakiegokolwiek motywu przewodniego, dzieląc swoją partyturę aż na 18 różnych tematów scenicznych. Z drugiej strony jednak taki sposób konstrukcji można uznać za drobną wadę, ponieważ pomijając fakt, że muzyka w ogólnym przekroju brzmi bardzo dobrze, to gdyby przykładowo wyłączyć z linii melodycznej te dwa najważniejszy instrumenty, o których wspominałem powyżej, trudno byłoby cokolwiek zapamiętać z tego przedsięwzięcia. Kontynuując negatywny wątek nie sposób oprzeć się wrażeniu, że kompozycja ta, podobnie zresztą jak film, nie ustrzegła się w pewnych fragmentach zwyczajnej nudy i banalności. Tym samym brak tej narracji ciągłości - miejsca genialne przeplatają się ze słabszymi. Wpływ na taki stan rzeczy może mieć również zbyt mała ekspresja. Cała kompozycja utrzymana jest bowiem w stosunkowo umiarkowanym tempie. Należy jednak pamiętać o tym, że tylko taka budowa podkładu muzycznego może posłużyć do prawidłowej ilustracji takiego gatunku filmu jak "Chocolat". Pomimo tych drobnych wpadek ścieżka dźwiękowa Rachel Portman wykazuje jak najbardziej konserwatywną postawę, a więc postawę zachowawczą oraz dążenie do tego aby ten powszechny stan rzeczy istniejący w gatunku muzyki filmowej był prawidłowy i zachowany. Samo wykonanie muzyki przedstawia się natomiast niezwykle ciekawie i bez jakiegokolwiek zarzutu. Znakomicie prowadzeni muzycy krok po kroku urzeczywistniają wcześniejsze założenia. Fragmentowo kompozycja brzmi jak w wykonaniu najprawdziwszej, kilkudziesięcioosobowej orkiestry symfonicznej, natomiast w miejscach gdzie warstwa melodyczna wykorzystuje flet bądź gitarę (bądź oba jednocześnie) jako instrument prowadzący, muzyka nabiera takiej wymowy jakby realizował ją jakiś zupełnie inny zespół kameralny. Jednak w przekroju całej ilustracji połączenia obu wykonań zdarzają się stosunkowo rzadko i są przy tym przeważnie dość krótkie. Moją uwagę zwróciły również świetnie zsynchronizowane "smyczki", bardzo harmonijne i jednolite. Często dany temat muzyczny rozwijany jest na towarzyszącym w tle akompaniamencie właśnie tego rodzaju instrumentów. Ich rola sprowadza się również do pośredniego, a czasami nawet bezpośredniego zaznaczenia wątku romantycznego, który był przecież bardzo ważnym elementem filmu.

Taki sposób kompozycji oparty na flecie i akustycznej gitarze dał jako całość bardzo dobry rezultat. Muzyka Rachel Portman odpowiednio ilustruje filmowe wydarzenia. Jako samodzielna kompozycja również dostarcza wielu argumentów, która pozwalają jej na skuteczną obronę, nawet w obliczu tych kilku wad jakie wcześniej wymieniłem. Mało tego - w pewnych jej fragmentach można odnieść wrażenie, że muzyka dosłownie płynie, mieniąc się przy tym różnymi barwami. Rachel Portman miejscowo wspaniale oddała oraz podkreśliła piękno i charakter swojej kompozycji. I gdyby nie pewne "przestoje" w narracji, które prezentują się jednak znacznie słabiej niż pozostała część, ocenił bym tę ścieżkę dźwiękową na możliwie najwyższą ocenę. Niestety w takim wypadku, przyznaję "tylko" cztery gwiazdki.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI