
CHOCOLAT
MUZYKA: Rachel Portman ROK PRODUKCJI: 2000 WYTWÓRNIA: Sony Classical CZAS TRWANIA: 41:40 min.
Film "Chocolat" to drugie, po "The Cider House Rules" (1999), wspólne przedsięwzięcie Rachel Portman i szwedzkiego reżysera Lasse Hallström'a. Poruszająca opowieść osadzona w realiach początku lat 60-tych. Oto do małego francuskiego miasteczka Lasquenet trafia Vianne Rocher (nominowana do Oscara Juliette Binoche) - kobieta o niezwykle liberalnych poglądach - wraz z kilkuletnią córką. Jej sposób patrzenia na świat nie bardzo podoba się okolicznym mieszkańcom z konserwatywnym burmistrzem na czele, który za wszelką cenę próbuje doprowadzić do zamknięcia jej małego sklepu z czekoladą, którego otwarcie zbiegło się dość nieszczęśliwie z ogłoszonym przez Kościół postem... Kompozycja Rachel Portman jest doskonałą ilustracją sprawnie wyreżyserowanej opowieści o odwiecznym konflikcie pomiędzy religią a wolnym myśleniem, wszechobecną tradycją a zachodzącymi zmianami. Muzyka pani Portman łączy w sobie francuską, orkiestralną wizję muzyczną, inicjowaną miejscowo przez flety oraz dźwięki cygańskiej gitary, które nadają jej bardzo specyficznego brzmienie. Taka kompilacja tradycyjnej kompozycji z modelem muzycznym znad Sekwany doskonale oddaje nieco "kapryśną" i charakterystyczną atmosferę filmu. Najciekawsze jest to, że Rachel Portman dokonała tego bez pomocy jakiegokolwiek motywu przewodniego, dzieląc swoją partyturę aż na 18 różnych tematów scenicznych. Z drugiej strony jednak taki sposób konstrukcji można uznać za drobną wadę, ponieważ pomijając fakt, że muzyka w ogólnym przekroju brzmi bardzo dobrze, to gdyby przykładowo wyłączyć z linii melodycznej te dwa najważniejszy instrumenty, o których wspominałem powyżej, trudno byłoby cokolwiek zapamiętać z tego przedsięwzięcia. Kontynuując negatywny wątek nie sposób oprzeć się wrażeniu, że kompozycja ta, podobnie zresztą jak film, nie ustrzegła się w pewnych fragmentach zwyczajnej nudy i banalności. Tym samym brak tej narracji ciągłości - miejsca genialne przeplatają się ze słabszymi. Wpływ na taki stan rzeczy może mieć również zbyt mała ekspresja. Cała kompozycja utrzymana jest bowiem w stosunkowo umiarkowanym tempie. Należy jednak pamiętać o tym, że tylko taka budowa podkładu muzycznego może posłużyć do prawidłowej ilustracji takiego gatunku filmu jak "Chocolat". Pomimo tych drobnych wpadek ścieżka dźwiękowa Rachel Portman wykazuje jak najbardziej konserwatywną postawę, a więc postawę zachowawczą oraz dążenie do tego aby ten powszechny stan rzeczy istniejący w gatunku muzyki filmowej był prawidłowy i zachowany. Samo wykonanie muzyki przedstawia się natomiast niezwykle ciekawie i bez jakiegokolwiek zarzutu. Znakomicie prowadzeni muzycy krok po kroku urzeczywistniają wcześniejsze założenia. Fragmentowo kompozycja brzmi jak w wykonaniu najprawdziwszej, kilkudziesięcioosobowej orkiestry symfonicznej, natomiast w miejscach gdzie warstwa melodyczna wykorzystuje flet bądź gitarę (bądź oba jednocześnie) jako instrument prowadzący, muzyka nabiera takiej wymowy jakby realizował ją jakiś zupełnie inny zespół kameralny. Jednak w przekroju całej ilustracji połączenia obu wykonań zdarzają się stosunkowo rzadko i są przy tym przeważnie dość krótkie. Moją uwagę zwróciły również świetnie zsynchronizowane "smyczki", bardzo harmonijne i jednolite. Często dany temat muzyczny rozwijany jest na towarzyszącym w tle akompaniamencie właśnie tego rodzaju instrumentów. Ich rola sprowadza się również do pośredniego, a czasami nawet bezpośredniego zaznaczenia wątku romantycznego, który był przecież bardzo ważnym elementem filmu. Taki sposób kompozycji oparty na flecie i akustycznej gitarze dał jako całość bardzo dobry rezultat. Muzyka Rachel Portman odpowiednio ilustruje filmowe wydarzenia. Jako samodzielna kompozycja również dostarcza wielu argumentów, która pozwalają jej na skuteczną obronę, nawet w obliczu tych kilku wad jakie wcześniej wymieniłem. Mało tego - w pewnych jej fragmentach można odnieść wrażenie, że muzyka dosłownie płynie, mieniąc się przy tym różnymi barwami. Rachel Portman miejscowo wspaniale oddała oraz podkreśliła piękno i charakter swojej kompozycji. I gdyby nie pewne "przestoje" w narracji, które prezentują się jednak znacznie słabiej niż pozostała część, ocenił bym tę ścieżkę dźwiękową na możliwie najwyższą ocenę. Niestety w takim wypadku, przyznaję "tylko" cztery gwiazdki. |
![]() |
|
![]() |