CHRISTINE

MUZYKA: John Carpenter
ROK PRODUKCJI: 1983
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande
CZAS TRWANIA: 33:14 min.


01. ARNIE'S LOVE THEME
02. OBSESSED WITH THE CAR
03. FOOTBALL RUN / KILL YOUR KIDS
04. THE RAPE
05. THE DISCOVERY
06. SHOW ME
07. MOOCHIE'S DEATH
08. JUNKINS
09. BUDDIE'S DEATH
10. NOBODY'S HOME / RESTORED
11. CAR OBSSESSION REPRISE
12. CHRISTINE ATTACKS (PLYMOUTH FURY)
13. TALK ON THE COUCH
14. REGENERATION
15. DARNELL'S TONIGHT
16. ARNIE
17. UNDENTED
18. MOOCHIE MIX FOUR



Horror "Christine" Johna Carpenter'a powstał na podstawie książki Stephena King'a. Ścieżka dźwiękowa została zarejestrowana w Electric Melody Studio, a brzmienie syntezatora opracował Alan Howarth. Linia melodyczna zawiera pewne nowe rozwiązania w stosunku do poprzednich ścieżek dźwiękowych ("Helloween 1,2,3", "The Fog"), przy zachowaniu jednak typowej dla tego kompozytora "tendencyjności" w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wykorzystywanie pewnych rozwiązań brzmieniowych i elementów tonacyjnych nie razi już tak bardzo jak w przypadku "Season of the Witch". Podstawą linii melodycznej jest oczywiście syntezator. Poza tym konstrukcja opiera się na fragmentowym wykorzystaniu mocnych uderzeń perkusji, które stanowią impuls służący wytworzeniu natychmiastowego efektu emocjonalnego. Ścieżka dźwiękowa ma jednak pewną zasadniczą wadę - ogólnie jest za spokojna jak na tego typu kompozycje. To spory minus zarówno z punktu widzenia filmu, jak i samodzielnej kompozycji. Mało emocjonalna w pewnych fragmentach warstwa muzyczna powoduje pewne "oziębienie" ilustracji w stosunku do tego co prezentowała na ekranie. Kolejnym błędem, który cechuje nie tylko tą ścieżkę dźwiękową, ale całą twórczość Johna Carpenter'a jest zbyt duży nacisk na elementy dodatkowe, mające współpracować z pozostała warstwą muzyczną. Czasami te wykorzystywane współbrzmienia cechuje tak duży kontrast w stosunku do głównej linii melodycznej, że zamiast wspomagać najważniejsze aspekty, podkreślają własną niezależność czy nawet odrębność. A taki proceder nie powinien mieć miejsca...

To kolejna ścieżka dźwiękowa, którą cechuje surowy, ale posiadający indywidualne oblicze styl muzyczny. To kolejna kompozycja, która niczym specjalnie nie różni się od wcześniejszych bądź późniejszych ilustracji Johna Carpenter'a w tym obszarze. Trudno nawet w przypadku tej muzyki napisać coś odkrywczego, coś czego nie uwzględniłem przy okazji innych recenzji tego kompozytora. Problem zdaje się tkwić w osobie Alana Howarth'a. Może gdyby jakiś inny konsultant opracował elektroniczne brzmienie syntezatora doszukałbym się czegoś zupełnie nowego, zarówno w postaci schematów muzycznych jak i innego sposobu dysponowania tym urządzeniem. A tak dostajemy ponownie nieco "odkurzoną" muzykę w znanym już, monotonnym, oszczędnym wydaniu. Nic nie zostało zmienione, nic dodane, nic ulepszone, a niektóre współbrzmienia za bardzo ze sobą konkurują. To już nie jest twórczy użytek syntezatora, to już jest szablonowość. Osobiście nie jestem zwolennikiem twórczości Johna Carpenter'a. Nie oznacza to jednak, że odcinam się całkowicie od oszczędnego, monotonnego i niemalże całkowicie syntezowanego sposobu ilustracji horrorów niższej klasy. Uważam, że większość kompozytorów włoskich znacznie lepiej radzi sobie z takim rodzajem kompozycji niż John Carpenter. Sprawniej porusza się w obszarze kiczu i tandety i sprawniej korzysta z dostępnego instrumentarium w bardzo ograniczonym zakresie.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI