CHRONICLES OF NARNIA, THE: THE LION, THE WITCH
AND THE WARDROBE - MUSIC INSPIRED BY


MUZYKA: Różni wykonawcy
ROK PRODUKCJI: 2005
WYTWÓRNIA: EMI
CZAS TRWANIA: 42:03 min.


01. JARS OF CLAY - Waiting for the world to fall
02. STEVEN CURTIS CHAPMAN - Remembering you
03. JEREMY CAMP - Open up your eyes
04. BETHANY DILLON - Hero
05. DELIRIOUS? - Stronger
06. REBECCA ST. JAMES - Lion
07. TOBYMAC - New world
08. NICHOLE NORDEMAN - I will believe
09. DAVID CROWDER BAND - Turkish delight
10. KUTLESS - More than it seems
11. CHRIS TOMLIN - You're the one



Na ekranach kin już gości film, na który czekało wiele osób - "Opowieści z Narnii". Jednocześnie na sklepowych półkach pojawia się ścieżka dźwiękowa, na którą czeka równie wielu miłośników muzyki filmowej. Po dość sporym sukcesie muzyki, jaką Harry Gregson-Williams napisał do filmu "Królestwo Niebieskie", jego kolejne dzieło, jakim jest score właśnie do "Opowieści z Narnii", jest wyczekiwane z niecierpliwością. Młody kompozytor zdaje się być wschodzącą gwiazdą muzyki filmowej, przed którą otwierają się drzwi do najciekawszych projektów filmowych w Hollywood i tym samym wielkiej kariery. Póki co jednak, producenci filmu "Opowieści z Narnii" postanowili przygotować wszystkich na swój film, wydając płytę dość niezwykłą. Na kilka miesięcy przed premierą tytułu na sklepowe półki trafił album z piosenkami inspirowanymi ich filmem. Płyta to bardzo dziwna, szczególnie pod względem socjologicznym - tym samym uznałem, że warta jest ona opisania.

Jak to zazwyczaj bywa w przypadku albumów z piosenkami wydawanymi pod szyldem tytułów filmowych, także i tutaj można znaleźć pewne, dość szerokie i wątpliwe powiązania treści piosenek z treścią filmu. Warto pokrótce wyjaśnić, że "The Chronicles Of Narnia" opowiadają generalnie o losie czwórki dzieci, które przez przypadek dostały się do tytułowej, tajemniczej i magicznej krainy. Spotykają tam na swojej drodze różne magiczne stwory, wiedźmy i mówiące ludzkim głosem zwierzęta. Film jest kolejną ekranizacją serii książek C.S. Lewisa, który idąc śladem J.R.R. Tolkiena stworzył kilkutomową opowieść o fantastycznej krainie i jej mieszkańcach. Jak można się domyślić, w takim filmie dość trudno jest zamieścić jakąkolwiek piosenkę. Tym samym album, wydany kilka miesięcy temu, nosi miano "music inspired by". Tak więc oczywistym jest, że żaden z umieszczonych tutaj utworów śpiewanych nie pojawia się w filmie. Mówienie zatem o tej płycie jako o soundtracku jest sporym nadużyciem. Oczywiście można znaleźć różne metafory i nawiązania w tekstach piosenek, które mogłyby mieć odniesienie do treści filmu, jednak są one bardzo umowne. I tak mamy piosenkę pod tytułem "Hero", bo w końcu w każdej fantastycznej baśni znajdzie się jakiś bohater. Jest tutaj także utwór "New World", który można skojarzyć z tytułową Narnią, która jest takim nowym, nieznanym światem. No i chyba najbardziej oczywistym nawiązaniem jest piosenka pod tytułem "Lion", która na upartego mogłaby opowiadać o mówiącym lwie - Aslanie - będącym jedną z głównych postaci filmu. Zresztą to właśnie lwia głowa zdobi okładkę płyty i większość plakatów promujących film, dlatego lew stał się znakiem rozpoznawczym wszystkiego co jest związane z "Opowieściami z Narnii".

Dużo ciekawszym zagadnieniem niż muzyczna zawartość tej płyty jest z pewnością dość szczególny dobór artystów na niej występujących. Otóż okazuje się, że są to tylko i wyłącznie zespoły i artyści zajmujący się tak zwaną "muzyką religijną". W USA ten obszar muzyczny znacząco rożni się od naszego pojęcia muzyki chrześcijańskiej. Otóż tam piosenki mówiące o Bogu i bezgranicznej miłości do każdego, wykorzystują najnowsze trendy muzyki pop. Tym samym zespoły wykonujące muzykę chrześcijańską niczym nie różnią się od tych, które zajmują najwyższe miejsca na listach przebojów. Także ich twórczość bardzo przypomina dokonania wielu znanych zespołów popowych i rockowych. Takie właśnie przebojowe piosenki, o nieco popowym czy rockowym klimacie, znajdziemy na płycie z piosenkami inspirowanymi filmem "Opowieści z Narnii". Wszystkie są bardzo melodyjne, miłe dla ucha i słucha się ich po prostu świetnie. Tylko, że po poznaniu faktu, że są to piosenki wykonawców chrześcijańskich na usta ciśnie się pytanie - skąd taka muzyka do takiego filmu? W końcu "Opowieści z Narnii" opowiadają o wyimaginowanej krainie zamieszkałej przez wieźmy, potwory i inne magiczne stworzenia. Z pewnością kręgi kościelne mogłyby znaleźć tutaj więcej powodów do bojkotu filmu niż w przypadku "Harry'ego Pottera". A tym czasem producent wydaje płytę do takiego filmu, wyłącznie z wykonawcami chrześcijańskimi. Czyżby to była prowokacja? Okazuje się, że faktycznie jest to prowokacja - tyle, że w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Producent filmu zdaje się prowokować słuchacza do zgłębienia tego problemu i ujrzenia faktycznego sensu "Opowieści z Narnii". Otóż okazuje się, że twórca serii książek - C.S. Lewis - przez sporą część swojego życia był ateistą. Jednak ostatecznie nawrócił się i stał się żarliwym Chrześcijaninem. Twórcy biografii pisarza doszukują się w tym fakcie dużego udziału przyjaciela Lewisa, którym był, także bardzo wierzący, J.R.R. Tolkien. Najistotniejsze jest jednak to, że kiedy C.S. Lewis pisał "Opowieści z Narnii", był już Chrześcijaninem i swoją głęboką i świadomą wiarę zamanifestował właśnie w serii swoich książek. Tym samym liczni fani pisarza postrzegają samego Jezusa w postaci lwa Aslana, który poświęca swoje życie dla innych (w książce Aslan oddaje swoje życie, aby uratować Edmunda przed karą, jaka miała go spotkać z ręki Białej Czarownicy). Tym samym znajomość tych faktów usprawiedliwia specyfikę tej płyty.

Ostatecznie to niezwykłe wydanie, jakim jest "The Chronicles Of Narnia: Music Inspired By" nabiera innego, typowo marketingowego charakteru. Producenci filmu jeszcze na kilka miesięcy przed premierą postanowili przygotować widzów na swój obraz. Wydali tym samym płytę ze świetnymi piosenkami, których słucha się naprawdę wyśmienicie i które zachęcają do obejrzenia filmu. Jednocześnie postanowili upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu i zaprosić do nagrania tylko zespoły znane ze tego, że swoje inspiracje czerpią z religii chrześcijańskiej. Tym samym już na samym początku odparli oni zarzuty o propagowanie wymyślonych mitologii i wiary, których nie ustrzegły się "Władca Pierścieni" i "Harry Potter". Ostatecznie trzeba jednak uznać tę płytę za wytwór agresywnego marketingu, który zdaje się, że odniesie spory sukces i nie ma tu już nawet znaczenia, że album ten niewiele ma wspólnego z samym filmem. Na pewno nie jest to wydanie dla miłośników muzyki filmowej, ponieważ osobiście nie nazwałbym tej płyty nawet soundtrackiem. Mimo to myślę, że zarówno w kręgach amerykańskich Chrześcijan, jak i fanów "Opowieści a Narnii", znajdzie ona swoich nabywców. Miłośnikom prawdziwej muzyki filmowej pozostaje sięgnąć po płytę z muzyką, którą skomponował do filmu Harry Gregson-Williams (recenzja na stronie). A warto tym bardziej, że są dwa wydania tej ścieżki dźwiękowej - jedno tradycyjne, drugie kolekcjonerskie, z dodatkową płytą DVD pokazującą proces tworzenia ścieżki dźwiękowej. Planowane jest także wydanie płyty z piosenkami dla dzieci, inspirowanymi właśnie "Opowieściami z Narnii". Jak zatem widać - producenci filmu postanowili ostro zabrać się za muzyczną promocję swojego obrazu - i bardzo dobrze...

Ocena:
Autor recenzji: Łukasz Waligórski
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI