CITY OF THE LIVING DEAD

MUZYKA: Fabio Frizzi
ROK PRODUKCJI: 1980
WYTWÓRNIA: Beat Records
CZAS TRWANIA: 30:13 min.


01. INTRODUZIONE, PAURA, LIBERAZIONE
02. FATTI MISTERIOSI
03. IRREALTA DI SUONI
04. OCCHI DI BRACE
05. VERSO L'ALBA
06. APOTEOSI DEL MISTERO
07. SUONI DISSONANTI
08. PAURA VIVENTE
09. PAURA E LIBERAZIONE
10. TENEBRE VIVENTI



Dunwich to miasto śmierci. Żywej śmierci. To przeklęte miejsce, w którym niegdyś otwarte zostały wrota piekieł. Jeśli ponownie to nastąpi, nadejdzie koniec ludzkości. Szatan wyjdzie na świat, a zmarli już nigdy nie będą spoczywać w spokoju. Ich jedynym pragnieniem będzie ludzkie mięso. Ktoś musi się tam udać i spróbować zamknąć tę piekielną bramę... Pytanie tylko kiedy i kto to zrobi ?

Film Lucio Fulci z 1980 roku, jednego z największych mistrzów gatunku nie robi już takiego wrażenia jak kiedyś. Nie mniej jednak to w dalszym ciągu porządne kino grozy z pogranicza klasy B. Muzykę do tego obrazu napisał wieloletni współpracownik reżysera - Fabio Frizzi. Ilustracja oczywiście w niczym nie odbiega od innych przedsięwzięć tego okresu, a jej podstawą jest syntezator. Aż trudno uwierzyć, że to skonstruowane w latach 60-tych przez R. Moog'a urządzenie (zmodyfikowane pod koniec lat 70-tych) przede wszystkim z myślą o muzyce eksperymentalnej, stanie się jednym z najważniejszych elementów w obszarze kompozycji do filmu grozy. Trudno sobie bowiem dzisiaj wyobrazić warstwę muzyczną do horroru niższej klasy, która nie wykorzystywałaby syntezatora w jakiejkolwiek formie (choć zdarzają się odstępstwa). Wracając jednak do ścieżki dźwiękowej - całość została podzielona na dziesięć tematów scenicznych, z których 90% ma ponurą, niespokojną konstrukcję. Brak jest motywu przewodniego, co nie jest nowością w przypadku tego typu ilustracji, choć utwór "Apoteosi Del Mistero" aspiruje do tego miana. Fabio Frizzi nie zdecydował się na żadną specyficzność swojej muzyki, wykorzystując sprawdzone środki - klawikord, akustyczną gitarę oraz inne wymowne instrumenty, po które bardzo często sięgają także inni twórcy takich kompozycji. Pojawia się także pewna namiastka męskich chórów, która dodatkowo wzmaga uczucie niepokoju. Jest klimatycznie, jest ciekawie, jest dramatycznie, wszelkie kulminacje są odpowiednio wyeksponowane, a całość jest dosłownie przesiąknięta klasyczną wizją obrazu grozy klasy B.

Ścieżka dźwiękowa do "City of the Living Dead" to typowo włoska ilustracja z pogranicza tendencyjności. Trochę "Dawn of the Dead" formacji Goblin, trochę "House by the Cemetery" Walter'a Rizatti, a wszystko to zmieszane ze specyficznm stylem jaki prezentuje Fabio Frizzi. To dobra kompozycja, która nie odbiega poziomem od wspominanych ilustracji. Tematy sceniczne nie dłużą się niepotrzebnie, przywodzą na myśl filmowe wydarzenia i stanowią dobry odnośnik w stosunku do zapamiętanego obrazu. Nie doszukałem się żadnych poważniejszych błędów konstrukcyjnych, a kompozytor w ciekawy sposób wykorzystuje dostępne instrumentarium i ciekawie dysponuje syntezatorem. Praktycznie nie ma się do czego przyczepić.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI