
COLLATERAL DAMAGE
MUZYKA: Graeme Revell ROK PRODUKCJI: 2002 WYTWÓRNIA: Varese Sarabande CZAS TRWANIA: 35:19 min.
Miał to być wielki come back Arnolda Schwarzeneggera, jednak tak się nie stało i na jego wielki powrót (miejmy nadzieję) przyjedzie nam chyba poczekać do "Terminatora 3" (dziś już wiemy, że film zbierał skrajnie różne opinie...). Oprawą muzyczną do "Collateral Damage" zajął się Graeme Revell, dla mnie znany i kojarzony przede wszystkim ze ścieżek do "Freddy vs. Jason" czy "The Crow". Soundtrack z "Collateral Damage" zaczyna się świetnie i tak jest przez kilka pierwszych utworów. Fajna melodia, dobry bas, udane elementy instrumentalne... Jednak po upływie dłuższego czasu odczuwamy coś, co nie wróży nic dobrego na przyszłość - to monotonia i nuda. Niestety - po przesłuchaniu całej płyty odczułem brak różnorodności, brak jakiegoś konkretnego motywu czy charakterystycznej melodii. Przez cały czas miałem wrażenie, że słucham wciąż tego samego w kółko. Na dłuższą metę jest to nużące i dąży do jednej, dość niebezpiecznej w tym przypadku czynności - po prostu wyłączenia odtwarzacza. Na szczęście całość ratuje jeden rewelacyjny utwór - nr 9, czyli "Village Massacre". To kawałek, który pokazuje prawdziwą klasę - pulsujący bas, świetne klaskanie, czadowe bębenki, cicha, ledwo słyszalna gitara elektryczna w tle - to wszystko składa się na rewelacyjny klimat. Szkoda, że cała reszta, lub chociaż większa ilość fragmentów na tej ścieżce dźwiękowej, nie jest utrzymana w takim właśnie klimacie... Muzyka nie jest zła - ale rewelacyjna też nie jest. To porządna partytura Graeme Revella, ale jako całość - co najwyżej trochę ponadprzeciętna. Sytuację uratował ten jeden kawałek, który spodobał mi się tak bardzo, że ostatecznie płytę oceniam na 2,5 gwiazdki. |
![]() |
|
![]() |