CRASH

MUZYKA: Mark Isham
ROK PRODUKCJI: 2004
WYTWÓRNIA: Superb Records / Colosseum
CZAS TRWANIA: 58:34 min.


01. CRASH
02. GO FORTH MY SON
03. HANDS IN PLAIN SIGHT
04. ...SAFE NOW
05. NO SUCH THINGS AS MONSTERS
06. FIND MY BABY
07. NEGLIGENCE
08. FLAMES
09. SIREN
10. A REALLY GOOD CLOAK
11. A HARSH WARNING
12. SAINT CHRISTOPHER
13. SENSE OF TOUCH
14. "IN THE DEEP" (Bird York)
15. "MAYBE TOMORROW" (Stereophonics)



Film "Crash" w polskich kinach ukazał się pod tytułem "Miasto Gniewu". Jego reżyserem jest Paul Haggis, który napisał także scenariusz. Sam film reklamowano jako dzieło niezależne, nakręcone przy bardzo małych kosztach i gościnnych występach słynnych aktorów takich jak Brendan Frasier i Sandra Bullock. Muzykę do tego obrazu skomponował Mark Isham, który być może z braku finansów, a być może z innych powodów postawił na stricte elektroniczny score. Jednocześnie na okładce płyty możemy przeczytać, że muzyka została napisana, zorkiestrowana, wykonana i wyprodukowana właśnie przez Marka Ishama.

Fabuła filmu jest bardzo zawiła, choć zasadniczo łatwa do pojęcia. Losy kilku kompletnie różnych ludzi w bezpośredni lub pośredni sposób splatają się w wyniku jednego wypadku samochodowego. Bardzo spokojne prowadzenie akcji pozwala bez problemu nadążać za poszczególnymi postaciami, jednocześnie rozkoszując się wyłapywaniem uniwersalnych problemów i wartości zawartych w fabule. Niezwykły spokój i kontemplacyjny klimat tego filmu jest głównie efektem muzyki Marka Ishama. Niemal cała partytura wykonywana jest na instrumentach elektronicznych. Wyjątkiem są jedynie nieco etniczne wokalizy pojawiające się w kilku kompozycjach. Większość pojawiających się tutaj utworów stanowią bardzo klimatyczne i chilloutowe tekstury towarzyszące na ekranie obrazom nocnego Los Angeles. Trochę ten rodzaj muzyki przywodzi na myśl "Solaris" Cliffa Martineza czy "K-pax" Edwarda Shearmura. Tutaj także pojawiają się różne dziwne sample, które zręcznie połączone tworzą ciekawe kolaże dźwięków. Co jakiś czas pośród tego klimatycznego underscore'a wyłania się jakiś utwór, który cechuje szczególna wyrazistość. Mark Isham osiąga to przeważnie przez wprowadzanie konkretnych melodii w wykonaniu czy to fortepianu, czy to kobiecej wokalizy. Do takich miłych dla ucha kompozycji należą chociażby "...Safe Now", "Negligence", "Flames" czy "Saint Christopher". Pojawia się w nich niemal ta sama wokaliza budząca skojarzenia z kulturą Bliskiego Wschodu. Te skojarzenie można odnieść do pojawiającego się w filmie wątku wielkiego zróżnicowania kulturalnego Los Angeles, gdzie obok siebie żyją Azjaci, wyznawcy Islamu, Judaizmu i Chrześcijanie. Co ciekawe, Mark Isham w jednym z wywiadów wspomina, że pomysł na użycie takich wokaliz wziął się z... temp-tracku. Otóż w przypadku "Miasto Gniewu" stanowiły go fragmenty płyty Jonathana Eliasa pod tytułem "Prayer Cycle", która pełna jest takich mistycznych i etnicznych motywów - na temat tej płyty więcej mógłby powiedzieć Tomek Rokita, który opisał ją niedawno na swojej stronie "Score Aficionado".

Kolejnym elementem pojawiającym się na ścieżce dźwiękowej do "Miasta Grzechu" jest dość szybki i dynamiczny motyw, który można usłyszeć w utworach "Go Forth My Son" i "Siren". Opiera się on właśnie na takim kolażu różnych krótkich dźwięków nałożonych na szybką perkusję. Coś podobnego można było usłyszeć między innymi na rozszerzonej ścieżce dźwiękowej do filmu "Miasto Aniołów" Gabriela Yareda. Utwory te można zaliczyć do tak zwanego action-score, chociaż przy okazji tego filmu to pojęcie ma nieco inny wymiar. Bardzo mało jest tutaj typowej akcji, a więcej symboliki. Przykładem na to może być chociażby scena ratowania kobiety z płonącego samochodu, gdzie pojawia się klasyczny kontrapunkt w postaci powolnego, choć niepokojącego utworu "Flames" ze wcześniej wspomnianą wokalizą. Do najciekawszych utworów Marka Ishama pojawiających się na tej płycie należą na pewno "A Really Good Cloak" i "Sence Of Touch". Od reszty płyty odróżnia je pewne bogactwo instrumentarium. "A Really Good Cloak" początkowo jest dość spokojne i nie wybija się ponad pozostałe kompozycje, jednak po kilkunastu sekundach melodia zaczyna narastać zyskując nowe dźwięki i bardzo optymistyczny nastrój. Co do "Sence Of Touch" to ta kompozycja byłaby identyczna z poprzednią - tyle, że tutaj pojawia się wokaliza bardzo podobna do tych, o których pisałem wcześniej, choć zasadniczo się od nich różniąca tym, że zyskuje ona konkretne słowa. Patrząc jednak na warstwę instrumentalną, te dwie kompozycje nie różnią się prawie wcale.

Na płycie pojawiają się także dwie piosenki. Są to "In The Deep" w wykonaniu Bird York i "Maybe Tomorrow" Stereophonics. Obie można usłyszeć na napisach końcowych, gdzie bardzo dobrze podsumowują cały obraz. Obie też charakteryzują się bardzo specyficznym i unikalnym klimatem, dlatego myślę, że warto je znać. Zresztą całą tę płytę na pewno znać warto, ponieważ to kawałek naprawdę dobrej muzyki filmowej. Polecam ją tym słuchaczom, którym podobne jak mi odpowiada spokojny i nieco chilloutowy klimat "Solaris", "K-pax", "Donnie Darko" czy "Miasta Aniołów". Ta płyta ma w sobie wiele z tych ścieżek dźwiękowych, ale jednocześnie zachowuje swoistą oryginalność i świeżość.

Poniżej okładka innego soundtracku z filmu - albumu z piosenkami.




Ocena:
Auto recenzji: Łukasz Waligórski
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI