CRIMSON TIDE

MUZYKA: Hans Zimmer
ROK PRODUKCJI: 1995
WYTWÓRNIA: Hollywood Records
CZAS TRWANIA: 60:17 min.


1. MUTINY
2. ALABAMA
3. LITTLE DUCKS
4. 1SQ
5. ROLL TIDE



Wśród action-scorów lat dziewięćdziesiątych ścieżka dźwiękowa z filmu "Karmazynowy Przypływ" zajmuje wyjątkowe miejsce, nie tylko ze względu na zdobytą nagrodę Grammy. Od późniejszych prac Hansa Zimmera (np. "The Rock", "The Peacemaker") różni się znacząco. Po pierwsze, o ile można to tak określić, jest kompozycją "lżejszego kalibru". Brak tu tak nieznośnie hałaśliwych motywów występujących w wymienionych wyżej ścieżkach, a całość wydaje się być bardziej przemyślana. Elektronika Zimmera została perfekcyjnie połączona z obrazem Tony'ego Scotta. Jak się okazuje, zimmerowskie syntezatory potrafią wręcz idealnie oddać klaustrofobiczny klimat łodzi podwodnej. Takiego efektu nie może dać tradycyjna orkiestra symfoniczna. Pulsujące w tle elektroniczne dźwięki zdają się rozchodzić echem po korytarzach okrętu USS ALABAMA (na którym to właśnie rozgrywa się akcja), a z kolei potężna perkusja zaznacza bardziej dramatyczne momenty filmu. Jednak najjaśniejszym punktem całej kompozycji Hansa Zimmera jest absolutnie rewelacyjny motyw przewodni. Pojawia się on już w pierwszym utworze, najpierw w smutnej i jakby elegijnej aranżacji, by następnie rozbrzmieć niezwykle monumentalnie, pełnią heroizmu i dostojeństwa. Tuż po nim nastepuje kapitalny motyw akcji w wykonaniu smyczków i perkusji, do których zaraz dołączają instrumenty dęte wykonując kolejny wzniosły temat. Z pewnością są to jedne z najlepszych sekwencji akcji, jakie kiedykolwiek udało się Hansowi Zimmerowi napisać. W dodatku, w kontraście z raczej cichą pozostałą częścią utworu, brzmią niezwykle wyraziście. Tak niesamowita ekspozycja motywu przewodniego nie pojawiła się w żadnej innej ścieżce dźwiękowej (nawet w "Backdrafcie", czy "Gladiatorze") niemieckiego kompozytora. Kolejnym wspaniałym elementem tego score'a jest chór. Jego obecność przywodzi na myśl genialną muzykę Basila Poledourisa do "Hunt For The Red October", aczkolwiek w przypadku "Crimson Tide" główna partia chóralna ("Eternal Father Strong To Save Hymn") nie jest oryginalną kompozycją Zimmera, lecz prawdziwym hymnem marynarki. I to znakomitym. Ponadto chór towarzyszy dość często różnym tematom akcji, nadając ścieżce jeszcze bardziej militarnego charakteru (Zimmer bardzo podobnie wykorzysta go w "The Peacemaker"). Jest na płycie sporo fragmentów, które cechuje olbrzymi dynamizm, choć nie są to, jak już wspomniałem, utwory hałaśliwe i chaotyczne. Tempa nadają im pulsujące w tle syntezatory, a w odpowiednich momentach muzyka wycisza się i uspokaja. Niestety dwa olbrzymie utwory "Alabama" i "1SQ" z powodu swojej długości (23:50 i 18:09) stają się nieco monotonne. Częste ciche tematy czynią motywy akcji wyrazistszymi, ale za małe jest ich zróżnicowanie...

Momentami arcydzieło, momentami "tylko" dobra ścieżka dźwiękowa. Pięć gwiazdek to za dużo, cztery za mało... Ale żeby być obiektywnym, przyznaję cztery. Z pewnością po tą płytę nie powinni sięgać przeciwnicy muzyki elektronicznej (tak właściwie to niemal sama elektronika). Fani twórczości Zimmera koniecznie powinni się w nią zaopatrzyć. Pozostali - najpierw obejrzeć film, a potem do sklepu...

Ocena:
Recenzja gościnna - autor: DYRWIN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI