CRUEL INTENTIONS: SUITES AND THEMES
MUSIC INSPIRED BY THE FILM


MUZYKA: John Ottman
ROK PRODUKCJI: 2000
WYTWÓRNIA: Varese Sarabande / Colosseum
CZAS TRWANIA: 64:24 min.


CRUEL INTENTIONS REJECTED SCORE:

01. PUSSY
02. METROPOLIS
03. CONFESSIONS
04. SIBLING ENCOUNTERS
05. JUICY CONSPIRACY
06. REFLECTIONS
07. ENTICING DEAL
08. SECRET SOCIETY
09. JEALOUSY
10. CONSEQUENCES

SUITES AND THEMES:

11. FANTASY ISLAND SUITE
12. INCOGNITO THEME (REPRISE)
13. HALLOWEEN: H20 MAIN TITLES
14. SNOW WHITE: A TALE OF TERROR THEME
15. THE CABLE GUY THEME
      ("THIS CONCLUDES OUR BROADCAST DAY")
16. INCOGNITO: TRICKS OF THE TRADE
17. APT PUPIL THEME
18. LAKE PLACID SUITE
19. INCOGNITO: THE CREATION



W 1999 roku, pod nazwą "Szkoła uwodzenia" weszła do kin bardzo luźna, młodzieżowa wersja powieści "Niebezpieczne związki" - ociekająca seksem opowieść została przeniesiona na grunt amerykańskiej szkoły, a główne role zagrały młode gwiazdy Hollywood (Reese Whiterspoon, Ryan Phillippe, Sarah Michell Gellar), będące wtedy u szczytu swej popularności. Oczywiście wyszedł z tego dość typowy, amerykański produkcyjniak, choć trzeba przyznać, że całkiem nieźle się oglądający, głównie dzięki wspomnianym gwiazd(k)om, zdjęciom i muzyce...

Choć pisząc o muzyce mam tu na myśli głównie niezły zbiór piosenek, które umiliły mi seans i które znaleźć można na albumie wydanym przez wytwórnię - nomen-omen - Virgin. Na albumie tym nie znajdziecie jednak nic z muzyki instrumentalnej, którą napisał Edward Shearmur. Właściwie trudno się dziwić, gdyż ostatecznie jego wkład został ograniczony do minimum i trudno myśleć o nim po seansie, gdy w głowie wciąż brzmi "This Love" Craiga Armstronga... Jednak to nie muzyka Shearmura będzie obiektem tej recenzji, ani też piosenki. Z filmem tym wiąże się bowiem jeszcze jedna pozycja, która jest też tą najbardziej intrygującą.

Zanim bowiem przyszły tatuś "K-Pax" zajął się ilustracją, zadanie to powierzono Johnowi Ottmanowi, twórcy muzyki do choćby większości filmów Singera (ostatnio "Superman Returns"). Jego partyturę w końcu jednak odrzucono (co dziwi mnie bardzo) i całość zastąpiono wyżej wymienioną papką (choć nie przeczę, że wielce atrakcyjną i do wielokrotnej konsumpcji). Rok później ten rejected score ujrzał światło dzienne dzięki Varese - wydano go pod nazwą "Music Inspired By The Film". I na ten właśnie album pragnę zwrócić uwagę. Całość, jak to zwykle w przypadku prac odrzuconych bywa, jest dość krótka. Nie wiadomo ile ostatecznie napisał Ottman, ale na płycie mamy ledwie 10 utworów o łącznym czasie trwanie ok. 25 minut. Pewnie dlatego dorzucono jeszcze tematy Ottmana z innych, mniej popularnych filmów - ale o tym potem.

Muzyka Ottmana do "Szkoły uwodzenia" posiada dwie, niezaprzeczalne zalety: jest prosta i niesamowicie melodyjna, wobec czego bardzo łatwo ją sobie przyswoić. Mimo nieco tajemniczego nastroju, są to w większości fragmenty bardzo luźne, podane tak z pasją, jak i z dystansem. Całość opiera się o dwa, robiące wrażenie i po prostu piękne środki muzyczne - dźwięk fortepianu i kobiecy głos - do których dorzucono jeszcze skromną elektronikę, nadającą wspomnianej tajemniczości. Fortepian (pojawiający się już w początkowym "Pussy") jest ładny i stonowany; a kobiecy głos, który pomaga nucić melodię przewodnią, to właśnie ten zalążek seksu tkwiącego w partyturze, który w kilku fragmentach (np."Sibling Encounters") wspiera jeszcze męski głos ekstazy, odpowiednio przystosowany do danej melodii. Także wspomniana elektronika, poza tajemniczością, zdaje się nieść ze sobą obietnicę odpowiedniej rozkoszy - a ponieważ wszystkie te elementy nieustannie ze sobą "kopulują", toteż muzyka stanowi wręcz idealne odzwierciedlenie klimatu filmu. Producenci postanowili jednak obrać inną drogę - cóż, ich strata. Jak dla mnie muzyka Ottmana jest pod tym względem naprawdę wspaniała, a przy okazji niezwykle łatwo się przy niej odprężyć i dać jej się ponieść oryginalnej atmosferze, gdyż jest ona także bardzo ciepła i mimo wszystko dość pogodna.

A gdy "Cruel intentions" się kończy, następuje niespodzianka w postaci suit i tematów z innych filmów Ottmana. Zbiór to całkiem okazały (znacznie dłuższy niż odrzucona partytura), w dodatku pokazujący tą drugą, lepszą i mniej znaną twarz kompozytora. I tak mamy tu niezwykła suitę z "Fantasy Island", która przez niespełna 8 minut raczy nas najprzeróżniejszymi rozwiązaniami z pogranicza action score'u i rzecz jasna przygody. Może nie jest to ta sama klasa, co Hornerowski "Krull" czy "Dark Crystal" Trevora Jonesa, ale słucha się go naprawdę przyjemnie i dzielnie wtóruje on swoim wielkim poprzednikom. Także motyw przewodni z "Halloween - 20 lat później" to porządna muzyka - tym razem do filmu grozy. Ona także ustępuje oryginałowi Carpentera, lecz niemal wcale na nim nie bazuje, atakując słuchacza zupełnie innymi rozwiązaniami aniżeli kultowy już temat elektroniczny. Również z pogranicza grozy pochodzi temat z filmu "Snow White: A Tale of Terror", który jest bajką o królewnie Śnieżce w wersji dla dorosłych. Tu więc groza miesza się z magią, także tą muzyczną - Ottman kapitalnie wyczuł klimat filmu i postawił na odpowiednio dobrane instrumenty klasyczne, które może nie powalają, ale pozwalają po prostu dobrze się bawić (w tym miejscu polecam zresztą całą płytę z tego filmu).

Najlepsze zaczyna się jednak wraz z tematem przewodnim do wpadki Jima Carreya z 1996 roku, "Telemaniak". Ta satyra na świat telewizji poległa wprawdzie w oczach widzów, ale słuchacze nie mogą narzekać - Ottman po raz kolejny wspiął się na wyżyny swoich umiejętności, tworząc zgrabną, ironiczną melodię, która przypomina nieco kołysankę z początku drugiego "Batmana" Elfmana (także dziecięce głosy i 'niewinna' atmosfera). Podobnie mroczny temat z "Ucznia Szatana" pozostawia po sobie spore wrażenia - narastająca melodia marszowa ze skrzypcami w tle, sięgająca czasów II Wojny Światowej nikogo nie powinna pozostawić obojętnym. A zaraz za nią bardzo atrakcyjna i chwytliwa melodia z kolejnego filmu grozy (choć nieco pastiszowego), "Lake Placid" - mocna, rozpisana na pełną orkiestrę muzyka stanowi prawdziwie pyszny kąsek, nie tylko dla krokodyli. Całość dopełnia (żeby nie powiedzieć, że dominuje) mini-zbiór z nieco zapomnianej produkcji kryminalnej "Incognito". Ten film reprezentują tu aż trzy melodie i wszystkie są bardzo dobre (choć najbardziej podoba mi się chyba "The Creation"). To zdecydowanie jedna z lepszych i dojrzalszych prac Ottmana, o czym z powodzeniem przekonują nas te właśnie ścieżki. Muzyka jest tajemnicza, acz subtelna, posiada swoisty klimat o zabarwieniu jazzowym i sporo ciekawych rozwiązań aranżacyjnych na przeróżne instrumenty - w dodatku jest na tyle oryginalna i melodyjna, że łatwo zapada w pamięć. Z pewnością jest to jeden z najjaśniejszych punktów tej (i tak bardzo dobrej przecież) płyty.

Jak widać ze skromnego wydania muzyki odrzuconej zrobił się swoisty przekrój przez twórczość Johna Ottmana - kompozytora właściwie niezbyt popularnego i nie cieszącego się jakąś wielką renomą. Rzeczywiście, lwia część jego twórczości to z reguły średniej jakości rzemiosło, które ani ziębi, ani grzeje. Kiedy jednak trafia się na takie pozycje, jak ten album, nie trudno docenić talent drzemiący w tym człowieku. Dlatego płytkę polecam szczególnie przeciwnikom kompozytora - powinni się przekonać, że Ottman potrafi stworzyć coś więcej niż tylko zwykłą ilustrację. Pozostałym także polecam bez wahania, bo to kawał naprawdę dobrej muzyki filmowej w pigułce. A pod spodem jeszcze inna okładka.




Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI