DEVIL'S OWN, THE

MUZYKA: James Horner
ROK PRODUKCJI: 1997
WYTWÓRNIA: Beyond Music / Avex Trax / Tommy Boy
CZAS TRWANIA: 46:42 min.


01. MAIN TITLE (includes "THERE ARE FLOVERS GROWING
      UPON THE HILL" - GAELIC VERSION - Sara Clancy)
02. "GOD BE WITH YOU" (Dolores O'Riordan)
03. AMBUSH
04. THE IRISH REPUBLICAN NAVY
05. THE NEW WORLD
06. LAUNCHING THE BOAT
07. SECRETS UNTOLD
08. THE POOL HALL
09. RORY'S ARREST / DIAZ IS KILLED
10. QUIET GOODBYES
11. ROOFTOP ESCAPE
12. THE MORTAL BLOW
13. GOING HOME (includes "THERE ARE FLOVERS GROWING
      UPON THE HILL" - ENGLISH VERSION - Sara Clancy)



Rok 1997 to dla Hornera mało obfity rok - stworzył wtedy tylko dwie partytury. Jedną z nich - "Titanic" - okrzyknięto może nie tyle arcydziełem, co jedną z lepszych pozycji w dorobku kompozytora, a już na pewno jest jedną z najpopularniejszych i najbardziej znanych szerszej publice dokonań Hornerowskich. O drugiej, która to jest przedmiotem tej recenzji, zupełnie zapomniano, niepotrzebnie spisując ją na straty. Obie te kompozycje mają ze sobą tyleż punktów wspólnych, co zupełnie innych, ale ciekawe jest to, że są całkowicie odmienne muzycznie. Znany (i często nienawidzony z tego powodu) z autokopiowania swoich prac Horner, tym razem zdołał uniknąć (prawie) jakiegokolwiek powtórzenia, co jest tym bardziej ciekawe, że zarówno "Titanic", jak i "Zdrada" mają bardzo zbliżony do siebie klimat...

Tym klimatem jest Irlandia - w "Titanicu" wprawdzie nie gra jakiejś specjalnej roli, ale jest mocno zaznaczona, właśnie poprzez muzykę (nie mówiąc już o identycznych instrumentach z przewagą fletów, dud, piszczałek i innych ludowych instrumentów, które Horner dość często wykorzystuje w całej twórczości). W "Devil's Own" z kolei na Irlandii opiera się całość partytury, co spowodowane jest rzecz jasna fabułą filmu. Każda ścieżka jest więc w jakiś sposób "naznaczona" klimatem Zielonej Wyspy, a kilka ścieżek tym klimatem powala. Wszak na szczególną uwagę zasługują tu niesamowite piosenki, to i całej reszcie nie można odmówić uroku i piękna. Piosenki są dwie, z czego jedna - "There Are Flovers Growing Upon The Hill", którą łączy się z muzyką Hornera na początku i końcu partytury - śpiewana jest w dwóch wersjach: oryginalnej i angielskiej. I choć poza tym faktem wersje nie różnią się od siebie, to obie zasługują na taką samą uwagę. Obie wykonuje też ta sama wokalistka - Sara Clancy. Drugą z kolei ubarwia swoim niepowtarzalnym głosem Dolores O'Riordan znana wszem i wobec z zespołu The Cranberries. "God Be With You" jest moim zdaniem jeszcze lepsza i bardziej irlandzka od poprzedniej - cudo po prostu :) Znacznie gorzej wypada za to trzecia piosenka - "This War Is Over" Melissy Etheridge (która znajduje się na jej albumie "Your Little Secret") - której tu po prostu nie ma! Wielka to szkoda, bo to równie piękna piosenka dzielnie towarzysząca końcowym minutom filmu. Szkoda tym większa, iż spokojnie by się tu zmieściła, przy okazji podnosząc jeszcze jakość albumu.

Co do samej muzyki, to jest to połączenie elektroniki z typowo irlandzkimi instrumentami i brzmieniami. I ma ona dwa oblicza: akcji i dramatyzmu (elektronika właśnie plus bębny i skrzypce) oraz romantyzmu, spokoju i zabawy (wszystkie pozostałe instrumenty). Do pierwszej grupy należą utwory "Ambush", "Rory's Arrest/Diaz Is Killed" i "Rooftop Escape" oraz po części "Main Title" i "The Mortal Blow". Z tej grupy wybijają się w zasadzie tylko pierwsze 2, natomiast pozostałe są po prostu porządną ilustracją i nic ponadto. I choć zarówno "Ambush", jak i "Rory's Arrest/Diaz Is Killed" nie są zbyt oryginalne (to wszystko Horner stosował już wcześniej), to na tej płycie właśnie one zwracają na siebie największą uwagę. Grupę drugą tworzą natomiast wszystkie pozostałe utwory, które w następnej kolejności dzielą się już na pojedyncze ścieżki odpowiadające danej sytuacji. Najlepszym przykładem z tej grupy jest bodaj "Launching The Boat" - utwór sympatyczny i lekki, z wyraźnym charakterem zabawy, bo też i takim scenom towarzyszy. Pozostałe utwory są już mniej wyróżniające się, tym bardziej że wszystkie mają podobny rytm, instrumentarium i klimat. Także tu jedna ścieżka spodoba się mniej, a druga bardziej. Mnie osobiście, poza "Launching The Boat", zapadła w pamięć jeszcze melodia z "The Irish Republican Navy". Reszta nie schodzi pomimo przeciętności, ale nie wyróżnia się też niczym szczególnym.

Jest to Horner, w którym nie nasuwają się mocno żadne skojarzenia z innymi jego pracami (choć oczywiście tu są, np. "Braveheart" czy "Patriot Games"). To również Horner bardzo przystępnie podany, bo w niespełna 50 minutach, w trakcie których nie ma też zbyt wielu powtórzeń i monotonności. W tym przypadku okazuje się to jednak zbyt małą namiastką szczęścia. Owszem, słucha się tego bez bólu, ale to jedna z tych ścieżek, która zapada w pamięć gdy się ją słyszy w filmie - skłaniając tym samym do zakupu płyty. Natomiast słuchając płyty chce się ją bardziej usłyszeć w filmie. I na tym polega problem. Niemniej i tak polecam, choćby tylko dla niesamowitego klimatu Irlandii. Warto. Faktyczna ocena to 3,5 gwiazdki.

Ocena:
Autor recenzji: MEFISTO
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI