DIE ANOTHER DAY

MUZYKA: David Arnold
ROK PRODUKCJI: 2002
WYTWÓRNIA: Warner Bros.
CZAS TRWANIA: 54:56 min.


01. "Die Another Day" performed by Madonna
02. "James Bond Theme" pefrormed by Paul Oakenfold
03. ON THE BEACH
04. HOVERCRAFT CHASE
05. SOME KIND OF HERO
06. WELCOME TO CUBA
07. JINX JORDAN
08. JINX AND JAMES
09. A TOUCH OF FROST
10. ICARUS
11. LASER FIGHT
12. WHITEOUT
13. ICED INC.
14. ANTONOV
15. GOING DOWN TOGETHER



"Śmierć Nadejdzie Jutro" - czyli najnowsza, 20-sta już część ze stajni MGM (nie liczę tutaj dwóch części nieoficjalnych) no i także 40-lecie Bonda. O jakości najnowszych przygód agenta 007 (z Piercem Brosnanem w roli głównej) zdania były jak zwykle podzielone. Ja należę raczej do osób, które nie są zagorzałymi miłośnikami całej serii. Bondy po prostu nie rzucają mnie na kolana, nie widziałem wszystkich części tego cyklu, a starsze, które widziałem podobały mi się wybiórczo. Nawet podobał mi się "Goldeneye", ale "Tomorrow Never Dies" oraz "The World Is Not Enough" już ciężko mi było "przetrawić". Z "Die Another Day" jest podobnie jak z "Goldeneye" - film nawet mi się spodobał i po przymknięciu oka na wiele rzeczy - całość oglądało się całkiem przyjemnie. Kompozytor David Arnold po raz trzeci został zaproszony do stworzenia oprawy muzycznej do następnej części tej jakże już kultowej na całym świecie serii. W dwóch poprzednich odsłonach muzyka oczywiście była całkiem niezła. W "Goldeneye" była wspaniała, rewelacyjna wręcz piosenka Tiny Turner, która stała się niekwestionowanym hitem na całym świecie. Madonna ze swoją najnowszą piosenką może się tylko schować - bo podsumowując to "dzieło" - można uznać to za pewnego rodzaju niewypał. Jest to zdecydowanie jedna z najsłabszych (o ile nie najsłabsza) piosenka, jaka powstała do Bonda (a przesłuchałem wszystkie). O ile w filmie do czołówki jeszcze jako tako pasuje i słucha się jej tam nawet przyjemnie - tak osobno już nie jest tak dobrze... Nie wspominając już o beznadziejnym moim zdaniem teledysku... Piosenka Madonny "Die Another Day" otrzymała nominację do nagrody Golden Globe (czyżby jakaś pomyłka?) oraz do znanych i dość popularnych Malin (jako najgorszy śpiewany utwór filmowy roku - może nawet wygra... :) A teraz zajmijmy się kwintesencją, czyli kompozycją Davida Arnolda. A trzeba przyznać, że jest dobra - i to co najmniej dobra. Właściwie to bez ogródek mógłbym postawić ją nawet w czołówce. Nie mogło oczywiście zabraknąć w czasie filmu (i na płycie) słynnego i znanego już motywu przewodniego całej serii. Pierwowzór stworzony przez Monty Normana był już wiele razy przekształcany i aranżowany, nigdy nie tracił na jakości, a wszelkie przemiany muzyczne wychodziły mu tylko na dobre. Charakterystyczne dźwięki tematu przewodniego (który nota bene składa się z kolei z kilku bardzo charakterystycznych pod-tematów) tym razem przearanżował Paul Oakenfold (ostatnio znany choćby z nagrania bardzo dobrej, elektronicznej muzyki do "Swordfish"). Jak to w przypadku Bonda bywa - motyw ów przewija się praktycznie przez cały film, słychać go na każdym kroku, wyeksponowany jest do granic możliwości. Ale w tym przypadku to dobry zabieg, bo naprawdę jest co eksponować. Zarówno w filmie jak i na soundtracku nie brakuje muzyki dynamicznej, szybkiej, po prostu takiej, która uderza w uszy słuchacza wspaniałą różnorodnością, zmieniającą się tonacją czy zmieniającymi się rytmami. Dzięki temu partytura wyróżnia się swoją indywidualnością, zostaje w pamięci i nie jest tylko kolejną filmową kompozycją, obok której większość przejdzie zupełnie obojętnie. Do takich najlepszych, dynamicznych utworów należą: "Hovercraft Chase" - po motywie przewodnim zdecydowanie najlepszy kawałek na płycie, z początkowej pogoni na poduszkowcach - rewleacja!; "Laser Fight" (rozwijający swe skrzydła pod koniec), "Whiteout", "Iced Inc." (z rewelacyjnej sekwencji pościgu samochodów po lodzie - zdecydowanie najlepsza scena filmu!) oraz dość długi "Antonov" (prawie 12 minut), z rewelacyjnym fragmentem muzycznym między 8. a 9. minutą, pochodzącym z końcowej walki dwóch pań w samolocie. Prócz dynamiki mamy także trochę spokoju i przerwy między kolejnymi akcjami - są to wolne, liryczne utwory, gdzie prym wiodą bardzo ładne sekwencje smyczkowe - motyw pierwszego pojawienia się Jinx Jordan (numer 7 na płycie), wspólna noc Jamesa i Jinx (numer 8), "A Touch Of Frost" (gdzie ładna, spokojna gra na fortepianie przechodzi pod koniec w złowrogą sekwencję) czy "Going Down Together" (optymistyczny fragment z końca filmu). David Arnold pokusił się także o wprowadzenie do kompozycji nowych motywów - jest zatem charakterystyczna kubańska muzyka ("Welcome To Cuba") czy koreańskie przerywniki ("Some Kind of Hero"), a także utwory pełne wzniosłości, patosu, gdzie można usłyszeć także chórki (np. "Icarus", "Antonov"). To wszystko sprawia, że partytura Davida Arnolda do "Die Another Day" jest jakby zbiorem i wyłapaniem najlepszych motywów i fragmentów muzycznych, które kompozytor wykorzystał przy dwóch poprzednich Bondach. Dodatkowo pan Arnold dołożył wiele nowego, "odgrzał" stare, zmodyfikował i przearanżował niektóre kawałki i tak powstała naprawdę świetna partytura.

"Śmierć Nadejdzie Jutro" zasługuje z pewnością na wysoką ocenę. Jak wysoką - z tym miałem problem. Bo mimo swego uroku - oprawa muzyczna do najnowszego Bonda nie rzuciła mnie na kolana czy wgniotła w fotel (choć było kilka takich fragmentów w niej zawartych). Cała część muzyczna zasługiwałaby tak - powiedzmy - na 3,5 gwiazdki, zmierzając raczej do czterech niż trzech. Na szczęście nie miałem dylematu z notą, bo o jej podwyższeniu zadecydował jeden zasadniczy atut - dodatki na soundtracku. Rzadko się zdarza, żeby producenci uraczyli nas jakimś dodatkowym materiałem na płycie. Taki zabieg można spotkać np. na ścieżce dźwiękowej do obydwu części "Harry'ego Pottera", ale muszę przyznać, że "Die Another Day" to naprawdę jeden z najciekawiej wydanych soundtracków. Na płycie znajdziemy teledysk Madonny z piosenką przewodnią, filmik o tym, jak ów teledysk kręcono. Prócz tego dwie galerie - w jednej znajdują się kobiety Bonda, w drugiej plakaty z filmów. Następnie możemy sobie obejrzeć filmik promujący wydanie DVD, w którego skład wchodzi aż 19 filmów z tej serii. I prócz tego sporo ciekawych linków, m.in. za ich pośrednictwem można obejrzeć sobie kilka videoklipów. Wiele razy w swoich recenzjach podkreślałem, że na soundtracku nie oceniam tylko muzyki (chociaż wiadomo, że to oczywiście podstawa i wyznacznik końcowej oceny), ale także sposób jego wydania. Samą partyturę oceniam na trójkę z kawałkiem, bo jest naprawdę więcej niż dobra. Natomiast jako całokształt - ścieżka do "Śmierć Nadejdzie Jutro" otrzymuje solidne cztery gwiazdki. Należy się.

Ocena:
Autor recenzji: Adam Łudzeń - ALIEEN
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI