
DIE HARD: WITH A VENGEANCE
MUZYKA: Michael Kamen, różni wykonawcy ROK PRODUKCJI: 1995 WYTWÓRNIA: RCA Victor CZAS TRWANIA: 66:06 min.
"Die Hard", nieco niefortunnie przetłumaczony w Polsce jako "Szklana Pułapka", to jedna z najlepszych sensacyjnych trylogii. Kultowa i najlepsza rola Bruce'a Willisa. Kultowe akcje, kultowe teksty. O kimś, kto nigdy nie oglądał choćby jednej części "Szklanej Pułapki" można powiedzieć, że tak naprawdę nigdy nie widział porządnego filmu sensacyjnego... Po przesłuchaniu ścieżki dźwiękowej z "Die Hard 3" trochę się... rozczarowałem. Ale po kolei. Na soundtracku znajduje się 8 utworów Michaela Kamena (zrobił muzykę do wszystkich części), 3 kawałki różnych wykonawców ("Summer In The City", "Got It Covered", "In Front Of The Kids") oraz dwie symfonie autorstwa dwóch bardzo znanych kompozytorów muzyki poważnej (Brahms i Beethoven). Zacznę od kawałków różnych wykonawców. Całą płytę - podobnie jak film - otwiera znakomita piosenka grupy The Lovin' Spoonful - "Summer In The City". Dalej mamy dwa kawałki hip-hopowe (Fu Schnickens i Extra Prolific) - wielokrotnie powtarzałem, że zwyczajnie nie gustuję w muzyce tego typu, jednak akurat te dwa całkiem mi się spodobały (może rap zawarty na soundtrackach bardziej trafia w mój gust...? ;) Dwie ostatnie ścieżki na płycie to bardzo długie symfonie (odpowiednio - 15 minut oraz 9 minut i 47 sekund) - pierwsza (symfonia 1-sza) autorstwa Brahmsa, druga (symfonia 9-ta) autorstwa Beethovena. Z jednej strony - ładne te symfonie i ciekawy smaczek dla wielbicieli muzyki poważnej, ale z drugiej - trochę za dużo miejsca zajmują na płycie... (w sumie 1/3 całego soundtracku, a przecież nie były to jakieś główne i najlepiej słyszalne utwory w filmie...). I na koniec zostają utwory Kamena, których nie da się jednoznacznie określić. Jeśli ktoś słyszał np. muzykę do całej serii "Lethal Weapon" ("Zabójcza Broń"), to wie, czego mniej więcej się spodziewać po tym kompozytorze. Mianowicie wszystkie jego kawałki są zawsze spokojne, nastrojowe, ciche, tylko czasami wchodzi jakiś głośniejszy akompaniament. Do słuchania nadaje się idealnie, nie nudzi się, ale też nie zostaje w pamięci na zbyt długo. Brak tu też jakiegoś bardzo charakterystycznego brzmienia, ale we wszystkich kompozycjach jest jednak to coś, co powoduje, że jeśli usłyszałbym gdzieś tę muzykę, to od razu skojarzyłbym ją z danym filmem... A stworzyć coś takiego to już niełatwa sztuka. Natomiast cały soundtrack ma jedną wadę, ale za to bardzo poważną, która obniża znacznie ocenę całości. Brakuje na nim pewnego bardzo ważnego i charakterystycznego tematu z filmu. Temat ten to pewien jakby marszowy kawałek z świetną, wyrazistą melodią - można było usłyszeć w filmie m.in. w momencie, gdy na miejsce wybuchu w metrze przyjeżdża Simon wraz ze swoją ekipą. Później występuje jeszcze w kilku momentach - zaiste kapitalna muzyka! I wielką zbrodnią było nie umieszczenie jej na soundtracku z filmu. Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że to główny motyw przewodni tej części - a tu taki zawód... Dokładniej jest to wojskowy marsz z czasów wojny secesyjnej, o tytule "When Johnny comes marching home", skomponowany przez Patricka Sarsfielda Gilmore'a. Słyszalny był również w takich filmach, jak "Aviator", "Dr. Strangelove" czy "Mrówka Z". Odkąd interesuję się muzyką filmową i soundtrackami, to już zdążyłem się do tego przyzwyczaić, iż na wielu ścieżkach dźwiękowych brakuje często mniej lub bardziej ważnych motywów. Dziwny zabieg stosują producenci... A w tym przypadku brak tego motywu to właśnie lekkie rozczarowanie, o którym pisałem na początku tekstu. A reszta? Jest w porządku i jak najbardziej do posłuchania. 3 gwiazdeczki. |
![]() |
|
![]() |