DRACULA (1931)

MUZYKA: Philip Glass
ROK PRODUKCJI: 1999
WYTWÓRNIA: Nonesuch
CZAS TRWANIA: 66:48 min.


01. DRACULA
02. JOURNEY TO THE INN
03. INN
04. CRYPT
05. CARRIAGE WITHOUT A DRIVER
06. CASTLE
07. DRAWING ROOM
08. "EXCELLENT, MR. RENFIELD"
09. THREE CONSORTS OF DRACULA
10. STORM
11. HORRIBLE TRAGEDY
12. LONDON FOG
13. IN THE THEATRE
14. LUCY'S BITTEN
15. SEWARD SANATORIUM
16. RENFIELD
17. IN HIS CELL
18. WHEN THE DREAM COMES
19. DRACULA ENTERS
20. OR A WOLF
21. WOMEN IN WHITE
22. RENFIELD IN THE DRAWING ROOM
23. DR. VAN HELSING AND DRACULA
24. MINA ON THE TERRACE
25. MINA'S BEDROOM / THE ABBEY
26. END OF DRACULA



To nie przypadek, że napisanie podkładu muzycznego do filmu Toda Browning'a z 1931 roku powierzono właśnie Phillipowi Glass'owi. Niezwykle wszechstronny kompozytor, który uchodzi za prawdziwego mistrza w przypadku ilustracji towarzyszyszšcej rozległemu krajobrazowi ("Koyaanisqatsi", "Powaqqatsi" oraz "Naqoyqatsi"), był jednym z niewielu kandydatów, którzy byli w stanie unieść gatunkowo tak specyficzny film. Pan Glass nie szukał przy tym specjalnie skomplikowanych rozwiązań - po prostu sięgnął, a może bardziej odpowiednim słowem będzie "powrócił" do starej, sprawdzonej konwencji klasycznej kompozycji przeznaczonej dla horroru. Z drugiej strony jednak nie ma się czemu dziwić, gdyż chyba nikt nie wyobraża sobie innej interpretacji filmu, którego korzenie sięgają początku powstania tego odłamu muzyki filmowej. Szkopuł polegał na tym, aby nie zepsuć tak z pozoru prostej interpretacji. Ponadto sama tematyka filmu nastręczała pewnych trudności. Przyszło się bowiem zmierzyć panu Glass'owi nie tylko z nieśmiertelną legendą transylwańskiego hrabiego, którego postać stworzona przez Brama Stoker'a była inspiracją dla przeszło 160 filmów (żaden horror nie miał tylu adaptacji), ale także z wizją muzyczną kolejnych kompozytorów. Muzycznie "Dracula" z 1931 roku znajduje się na samym szczycie piramidy. Dopiero po niej powstawały następne filmy, do których muzykę pisali m.in. James Bernard (1958 i 1968), Paul Lewis (1968) czy nawet John Williams (1979), z lepszym lub gorszym skutkiem. Założenie Phillipa Glass'a było zatem proste - napisać zupełnie nową kompozycję w oparciu o stare konwencje, nie powielając przy tym dokonań swoich poprzedników i uwzględniajšc, że muzyka dpowinnna być przykładem jeszcze raczkującej ilustracji scenicznej do horroru. Zadanie wydawało się dość trudne do zrealizowania, jednak kompozytor miał na to idealną receptę - Kronos Quartet. Znakomity, smyczkowy kwartet, dla którego praca nad partyturą do "Draculi" była pierszym spotkaniem z muzyką filmową, stał się wykonawcą myśli ideowej pana Glass'a, realizują krok po kroku jego wcześniejsze założenia.

Narracja Phillipa Glass'a to bardzo dobry sposób interpretacji filmowych wydarzeń. Jak już wspomniałem gdzieś na samym początku, nie jest to specjalnie wyszukana partytura, gdyż opiera się jedynie na smyczkowych sekwencjach. Jednak ta celowo zastosowana prostota ma jasno określony cel - zaszokować widza, ubarwić obraz wywołując u niego strach, przerażenie oraz uczucie zagrożenia i wszelkiego rodzaju związane z nim emocje. Phillip Glass nie wyszedł poza granice muzycznej interpretacji, która jest tłem dla fikcyjnego z założenia zagrożenia, które różni się nieco od przedstawienia realnych (rzeczywistych) ekranowych wydarzeń, jakie miały miejsce np. w filmie "The Shinning".

Dzięki Kronos Quartet Phillip Glass uzyskał muzykę o złowieszczej, miejscami nawet ironicznej wymowie. Niezwykle emocjonalne uderzenia, powtarzanie pewnych ciągów brzmieniowych spowodowały, że powstała bardzo dobra ścieżka dźwiękowa, która zachowała przy tym olbrzymią autentyczność. Według wielu krytyków to właśnie dzięki Phillipowi Glass'owi, momentami bezbarwny film Toda Browning'a zyskał w połączeniu z muzyką zupełnie nowy wymiar. Ta prosta kompozycja przekształciła go w bardziej gotycki obraz. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że powstał dzięki temu obraz bardziej poetycki. Prawie hipnotyczny podkład muzyczny w wykonaniu doskonałego Kronos Quartet powoduje, że czarny, czasem nieodgadniony dla zwykłego śmiertelnika charakter demonicznego hrabiego Draculi jest słyszalny niemal przy każdym uderzeniu struny. Bolejący smutek, absolutnie wzbudzający grozę. Jedynym mankamentem kompozycji Phillipa Glass'a jest fakt, że czasami jest stosunkowo nużąca.

Ocena:
Autor recenzji: Paweł Łudzeń - GRUBY
e-mail

POWRÓT DO WYBORU RECENZJI